sobota, 26 lipca 2014

Pedofilia koszalińska i białogardzka

Pedofilia koszalińska i białogardzka


Białogard znany jest ze swojego brutalnego księdza pedofila Zbigniewa R., który przez wiele lat unikał wyroku, a potem jego odbycia. Białogard to typowa ostoja klerykalnej pedofilii księży trochę krytej przez tamtejszą policję i prokuraturę, podobnie jak w Świdwinie, gdzie zboczonego kapelana policji i innych służb nikt przecież nie ruszy. Zamknięcie zwyrodniałego księdza pedofila w więzieniu w rejonie Białogardu czy Świdwina to technicznie ciężki problem z uwagi na silną ochronę jaką duchownym pedofilom dają ich sympatycy tacy jak pedofil Wojciech Wybranowski czy prokurator Michał Książyk, także wielki sympatyk pedofilów i pedofilizmu. Ostatecznie ksiądz pedofil z końcem 2013 roku trafił do więzienia aby odbywać swoją karę pozbawienia wolności, jednak wiele organizacji powołanych do walki z pedofilią musiało o to zawalczyć, a nawet z sądami i prokuraturą oraz lokalną policją toczyć ciężkie boje. Jedna z wielu molestowanych i zgwałconych ofiar ciągle czeka na wysokie odszkodowanie od lokalnej pedofilskiej kurii katolickiej i jej propedofilskiego biskupa. Antypeodfilskie Bractwo Himawanti od wielu lat prowadzi ogólnopolską Kampanię Stop Pedofilii. 

Stop pedofilii - Stop pedofilom

Pedofil ze Sławna 


33-letni mieszkaniec małej wsi pod Sławnem, który usłyszał w poniedziałek zarzut wykorzystywania seksualnego dwóch dziewczynek 8 i 10-latki, przyznał się do winy. Prokuratura w Sławnie wystąpiła 22 lipca 2014 roku z wnioskiem o trzymiesięczny areszt dla mężczyzny wyznania katolickiego. - Ze względu na dobro pokrzywdzonych nie ujawniamy żadnych szczegółów śledztwa – powiedział nam Piotr Nierebiński, zastępca prokuratora rejonowego w Sławnie. Prokurator katolicki zapomniał oczywiście poinformować opinii publicznej o tożsamości zboczeńca seksualnego dzieci gwałcącego. 

Nieoficjalnie udało się ustalić, że podejrzany to katolicki wujek pokrzywdzonych dziewczynek, a policję natychmiast zaalarmowała matka zaniepokojona zachowaniem własnych dzieci wykorzystanych seksualnie. Mężczyzna usłyszał zarzut doprowadzenia dwóch małych dziewczynek do innych czynności seksualnych. Do molestowania dochodziło w niewielkiej miejscowości pod Sławnem, której nazwy ze względu na dobro pokrzywdzonych podano, chociaż zdjęcie pedofila powinno wisieć na rogu każdej ulicy. Zatrzymanemu grozi kara zaledwie do 12 lat więzienia. 

piątek, 25 lipca 2014

Pedofilski skandal - Wielkia Brytania

Pedofilska afera polityków - Wielka Brytania 


Brytyjczycy upadli niżej poniżej kreski oddzielającej ludzi i zwierzęce bestie - przeżywają wielką aferę pedofilską polityków. Afera rozwija się od wielu miesięcy, jak ponury serial. Były już epizody opowiadające o stosunkach z chorymi na salach szpitalnych, w dodatku za cichą zgodą lekarzy, były ataki seksualne cenionych prezenterów na kobiety na wizji BBC i wycieczki dla sierot, podczas których bogaci sponsorzy zmieniali dzieciaki w seksualne zabawki. Wreszcie była mowa o posłach, którzy organizują sobie schadzki z nieletnimi chłopcami, czasem kilkuletnimi. Skandale pedofilskie Wielkiej Brytanii dotyczą wydarzeń sprzed 20-30 lat. Ukazują przerażającą bezsilność policji, prokuratury i zmowę brytyjskiej elity, są bolesnym kopniakiem w prestiż kraju i brytyjską psyche. Rewelacje o posłach - pedofilach będą dla wielu ostatecznym argumentem, że ich klasa polityczna zeszła na psy. Najnowszy, gorący skandal dotyczy samego szczytu elity politycznej - posłów Izby Gmin, "matki" europejskich parlamentów. Szok wywołuje fakt, że na kilkadziesiąt lat udało się sprawę zamieść pod dywan niczym w Watykanie. Pedofilska makabra w Wielkiej Brytanii miała już od 2013 roku kilka ponurych odsłon, a wątków może być nawet około tysiąca. 

Pedofil Jimmy Savile - Wielka Brytania
Historię skandalu pedofilskiego i pederastycznego czyta się jak kryminał Henniga Mankella. W latach 80-tych XX wieku sierocińce w Anglii były supermarketami, w których chrześcijańscy politycy-pedofile wybierali sobie dzieci do orgii sadomaso. Młodzi chłopcy byli pederastycznie gwałceni w hoteliku Elm Guest House na przedmieściach Londynu. Jak zdradził "Newsweekowi" świadek zdarzeń, który rozmawiał z Carole Kasir, właścicielką tego okropnego miejsca, przyjeżdżali tam najważniejsi brytyjscy politycy chrześcijańskiej prawicy, łącznie z najbliższymi współpracownikami ówczesnej prawicowej premier, skorumpowanej i zepsutej moralnie Margaret Thatcher. Carol Kasir niedługo później zginęła w tajemniczych okolicznościach, a z archiwum MSW w Londynie zniknęły kompromitujące polityków dokumenty.  Sierocińce w Anglii były supermarketami, w których prawicowi politycy chrześcijańscy wybierali sobie dzieci do pedofilskich orgii i gwałtów. Proceder był ukrywany przez 30 lat. Z archiwum MSW w Londynie zniknęły kompromitujące chrześcijańskich polityków dokumenty. Zaczęło się od informacji, że brytyjski Home Office, czyli resort spraw wewnętrznych, zniszczył 114 teczek akt związanych z wielką aferą pedofilską. Zniknął również bez śladu raport posła z lat 80-tych XX wieku demaskujący jako pedofilów grupę brytyjskich parlamentarzystów chrześcijańskich. Skandal rzuca ponury cień na elitę chadeckiej epoki Margaret Thatcher – zamieszani są brytyjscy posłowie, lordowie, sędziowie, nauczyciele prywatnych szkół, duchowni anglikańscy oraz katoliccy i celebryci.

Jak dowiedział się prasa, wśród podejrzanych o pedofilię są także minister z rządu premier Margaret Thatcher i członek pierwszego gabinetu Tony’ego Blaira. – Ujawnienie nazwiska ministra pedofila z chadeckiego rządu Margaret Thatcher może być szokiem, ale na razie musimy się powstrzymać w obawie przed procesem o zniesławienie – zastrzega David Hencke, brytyjski dziennikarz śledczy z portalu Exaro. W sumie w skandal zamieszanych jest już około 30-40 chadeckich polityków prawicowych – byłych i obecnych. To największa taka afera w historii brytyjskiego parlamentu. Na policyjnej liście podejrzanych jest około dziesięciu nazwisk. Był wśród nich do niedawna także laburzystowski lord Grenville Janner. Jego biura w Izbie Lordów przeszukała policja. Jednakże to może być tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż na telefony zaufania organizacji obrony praw dzieci dzwonią dziesiątki ofiar politycznych pedofilów. – Pojawia się coraz więcej tropów prowadzących na sam szczyt – mówi Mark Williams-Thomas, były detektyw policji, który dwa lata temu, w 2012 roku zdemaskował jako notorycznego pedofila prezentera BBC Jimmy’ego Savile’a. 

czwartek, 24 lipca 2014

Islamski duchowny gwałci dziewczynkę

Afgański duchowny teolog zgwałcił dziewczynkę 


Ciężko sobie wyobrazić, co przeżywa zgwałcona dziewczynka lat 10. Nie dość, że została brutalnie zgwałcona, to teraz rodzina chce ją zabić, uważając za nieczystą. Jej ciało planują wrzucić do rzeki jak śmieci. Ta wstrząsająca historia wydarzyła się w Afganistanie rządzonym przez USA, Polskę i NATO. Jak podaje „ New York Times” dziesięciolatka została zgwałcona przez mułłę (mułła to duchowny nauczyciel, interpretator praw religijnych i doktryn islamu) w meczecie. Gwałt był tak brutalny, że dziecko omal się nie wykrwawiło. Dziewczynką zajęła się lekarka Hassina Sarwari, która prowadzi stowarzyszenie działające na rzecz kobiet w Afganistanie. Jednak policja sprowadziła dziewczynkę z powrotem do domu. A w nim czeka ją rychła śmierć. 

Pedofilia mułłów w islamie
Pedofil islamski Mohammad Amin został aresztowany. Przyznał się do zgwałcenia dziewczynki po recytacji Koranu w meczecie. Do przestępstwa doszło 1 maja 2014 roku. Pedofilski Mułła twierdzi, że sądził, iż dziewczynka była starsza oraz że wyrażała zgodę na jego zaloty. Jednak świadectwo samej 10-latki oraz opinia lekarzy potwierdzają bestialski pedofilski gwałt; dziewczynka odniosła podczas niego obrażenia wewnętrzne. Krwawiła tak mocno, że mogła stracić życie, bo opieka medyczna spóźniła się z pomocą. Zarówno sama 10-latka jak i obrończyni praw kobiet, dr Hassina Sarwari, która zajęła się jej sprawą, zaczęły otrzymywać groźby śmierci ze strony różnych pedofilskich mułłów. Dziewczynka, którą zgwałcił w meczecie mułła pedofil Mohammad Amin, przez pewien czas przebywała pod ochroną w ośrodku obrońców praw kobiet. Teraz na mocy decyzji propedofilskiej policji afgańskiej ustanowionej przez USA, Polskę i NATO, powróciła na łono rodziny, co zdaniem obrońców praw człowieka może skończyć się dla niej śmiercią. Jej krewni nie chcą bowiem, by zgwałcona dziewczynka przynosiła im hańbę i zamierzają honorowe zabójstwo. Choć obiecali policji, że jej nie skrzywdzą, jej los jest wyjątkowo niepewny. 

Rodzina dziewczynki chce bowiem dokonać na niej rytualnego mordu, uważając ją za nieczystą po zgwałceniu. W końcu, w co wierzą jej bliscy – dziewczynka uprawiała pozamałżeński seks, była zgwałcona, a to obniża status rodziny w oczach współwyznawców talibańsko-amerykańskich. Tym bardziej że mułła twierdzi, iż dziewczynka oddała mu się dobrowolnie. Nikt z bliskich dziecka nie ma wątpliwości, że pedofilski mułła i kapelan wojska oraz policji afgańskiej mówi prawdę, chociaż z daleka widać, że sprawa śmierdzi brutalną pedofilią. Nie wierzą nawet w raport lekarza, wg którego dziecko ma pękniętą ścianę między pochwą a odbytem. W Afganistanie mord rytualny nie jest niczym, co bulwersuje i za co można trafić do więzienia, tym bardziej, że żołnierze z USA, Polska i NATO w ramach okupacyjnego terroru także codziennie mordują setki ludzi w całym kraju, a także gwałcą dzieci, które są potem zabijane. Dwa lata temu mężczyzna zabił tam swoją żonę i dwoje małych dzieci, obcinając im głowy. Zabił dzieci, bo były świadkami zbrodni gwałtu i zabójstwa dokonanej na matce. Organizacje humanitarne alarmują, że w Afganistanie lawinowo wzrasta liczba podobnych zbrodni, szerzy się brutalna pedofilia, a okupanci przymykają oko na to co się dzieje, bo sami chętnie z owych dzieci korzystają. 

czwartek, 19 czerwca 2014

ABW - bezpieka napada tygodnik Wprost

Prokuratura, policja i bezpieka ABW terroryzują tygodnik "Wprost"... 


Agenci polskiej bezpieki ABW po raz pierwszy pojawili się w redakcji przed południem dnia 18 czerwca 2014 roku, w środę. Dziwna forma napastować redakcję legalnie istniejącego tygodnika, organu prasowego. Wejście służb specjalnych do redakcji gazety nie uchodzi w cywilizowanym państwie prawa, ale Polska to widać republika bananowa rządzona przez kacyków dyktatorów. Można było dziennikarzy zwyczajnie zaprosić do prokuratury na rozmowę. Wywieranie presji i gestapowskiego przeszukania redakcji źle wróży polskiej demokracji, która okazuje się faszyzmem. Na miejscu w redakcji "Wprost" było również mnóstwo dziennikarzy innych mediów, a także m.in. Przemysław Wipler, Piotr Ikonowicz i Piotr Guział, wszyscy zainteresowani obroną mediów przed policyjnymi naciskami, represjami i policyjnym terroryzmem aparatu państwa. 

Bezpieka ABW napadła terroryzować dziennikarzy tygodnika "Wprost"
Wtargnięcie bezpieki ABW, prokuratora i policji do redakcji tygodnika "Wprost" ma związek z ujawnieniem nagrań rozmów ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką oraz byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z wiceszefem PGNiG Andrzejem Parafianowiczem, którzy się solidnie skompromitowali i zbłaźnili. Tygodnik "Wprost" opublikował stenogramy i nagrania rozmów szefa MSW , prezesa Banku Centralnego, byłego ministra transportu. Do redakcji "Wprost" docierały też wiadomości o kolejnych taśmach. Nagrane miało zostać spotkanie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, do którego doszło na początku czerwca. 

Według informacji tygodnika, zarejestrowane ma być również spotkanie szefa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego z najbogatszym Polakiem Janem Kulczykiem. Krążą wreszcie informacje o zarejestrowanych spotkaniach ministra Pawła Grasia z wspomnianym Janem Kulczukiem. Nagrane miało zostać również spotkanie związanego z Platformą biznesmena Piotra Wawrzynowicza z wiceministrem finansów Rafałem Baniakiem. Same afery na szczytach i tak skompromitowanej oraz skorumpowanej władzy politycznej powiązanej z faszystowską sektą Opus Dei. Taśmy oburzyły cześć opinii publicznej. Politycy swobodnie, często przeklinając, dyskutują na nich o kondycji państwa. Szef MSW stwierdza, że państwo "istnieje tylko teoretycznie". Razem z szefem NBP rozmawiają o pomocy finansowej banku w zamian za głowę ministra finansów. Z kolei Sławomir Nowak stara się o zablokowanie kontroli skarbowej w firmie swojej żony.

Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej i PSL czyli byłego AWS i dawnej Unii Wolności rażąco narusza prawa do wolności słowa i dziennikarski immunitet. Prokuratura warszawska nielegalnie w dniu 18 czerwca 2014 roku napadła razem z policją redakcję tygodnika "Wprost". Tygodnik "Wprost" odmówił przekazania rzekomego dowodu przestępstwa w postaci taśm z aferą podsłuchową obnażającą przestępcze metody funkcjonowania najwyższych organów państwa. Prokuratura skandalicznie i nielegalnie zadecydowała o nielegalnym przeszukaniu bez prawomocnego postanowienia sądowego wymaganego w wypadku policyjnego napastowania redakcji gazet i mediów oraz organizacji pozarządowych. Dziennikarze z wielu redakcji blokują bez wątpienia przestępczych w tym wypadku policjantów III RP. "Do domu! Do domu!" - krzyczą, skandują dziennikarze do usiłujących wtargnąć do pełnych ludzi pomieszczeń redakcji tygodnika "Wprost". 

niedziela, 15 czerwca 2014

Antypedofilskie procedury do poprawki

Antypedofilskie procedury episkopatu do poprawki 

Watykan znów odsyła wytyczne polskich biskupów...

Rzekomo antypedofilskie procedury polskiego katolickiego kościoła - wracają z Watykanu do poprawki. Watykan po raz drugi odesłał wytyczne w sprawie katolickich sprawców przestępstw seksualnych wobec osób nieletnich, w tym dzieci i niemowląt. Polscy biskupi się nie zrażają - twierdzą, że poprawki dotyczą drobnostek, a zaufanie papieża do polskich hierarchów jest niezmienne. Tymczasem katolicki kościół od dwudziestu lat miga się i wykręca od wypłacania molestowanym i gwałconym ofiarom przyzwoitych odszkodowań. - Tu nie ma żadnej woli blokowania czegokolwiek w tej dziedzinie. Myślę, że jest determinacja biskupów, żeby to szybko zrobić - zapewnia obłudnie katolicki biskup Grzegorz Ryś z krakowskiej kurii katolickiej pytany o sprawę wytycznych. Po odszkodowania do krakowskiej kurii katolickiej zgłaszają się dawne ofiary biskupa Stanisława Dziwisza oraz Karola Wojtyły - ofiary najbardziej uwikłanych w skandal pedofilski biskupów katolickiego kościoła w Polsce. 

Państwo Watykan - Seks z dziećmi legalny od 12-tego roku życia!
Jednak większość hierarchów propedofilskiej od 1700 lat katolickiej sekty obecnych na rozpoczynającej się 10 czerwca 2014 roku kolejnej Konferencji Episkopatu Polski sprawy nie chce komentować. Z nieoficjalnych informacji wynika, że chodzi o aneks dotyczący pomocy i zadośćuczynienia ofiarom pedofilii księży, biskupów, zakonników i zakonnic. Polski kościół ma poprawić zasady kontaktu i wsparcia dla poszkodowanych. - Kwestie zadośćuczynienia ofiarom wywoływały wiele kontrowersji na całym świecie, we wszystkich krajach, gdzie faktycznie ten problem z pedofilią wybuchał z ogromną siłą - komentuje dr Magdalena Ogórek, historyk kościoła katolickiego. 

Po serii pedofilskich skandali polski Episkopat katolicki, na wniosek papieża Franciszka, przyjął instrukcję jak postępować w przypadkach oskarżeń zboczonych seksualnie duchownych katolickich o pedofilię. Powołał też specjalnego pełnomocnika. Papieski nuncjusz w Polsce, Celestino Migliore, zapewnia, że do dopracowania zostały tylko szczegóły. - (Wytyczne - przyp. red.) są dobrze oceniane. Kilka szczegółów i będą opublikowane - mówi arcybiskup.  Polskie wytyczne rzekomo dobrze ocenia też papieska komisja powołana do spraw walki z pedofilią w kościele. - Była pozytywna ocena kierowana pod adresem polskiego Episkopatu - obłudnie twierdzi Hanna Suchocka, która została do niej powołana. 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Europarlament z faszystami i nazistami

Czołowi naziści i faszyści w Eroparlamencie 2014-2018


W Europie ponownie gromadzą się ciemne chmury na horyzoncie, a prawica jest jak groźna sekta. W wyborach do Parlamentu Europejskiego skrajna prawica osiągnęła przerażająco dobre wyniki we Francji, w Austrii, w Danii, na Węgrzech i w Grecji. Rozczarowani obywatele prawej strony zwykle sekty chrześcijańskiej na całym kontynencie wysłali swych ultranacjonalistycznych, faszystowskich, a nawet otwarcie neonazistowskich posłów do Brukseli i Strasburga. Jednak zdecydowaną liczbą głosów w Grecji wybrano także Manolisa Glezosa – legendarnego, 91-letniego bohatera II wojny światowej, który w dniu 30 maja 1941 r., mając 19 lat, zaledwie kilka tygodni po zajęciu kraju przez nazistów, wraz ze swym przyjacielem Apostolosem Santasem, w środku nocy zburzył swastyki na Akropolu.

Europarlament
Wybory do Parlamentu Europejskiego stały się prawdziwym przełomem dla sekciarskiej chadeckiej skrajnej prawicy, faszystów, nazistów i eurosceptyków o obrazie skrajnych sekt politycznych. Premier Francji Manuel Valls nazwał wyniki głosowania „politycznym trzęsieniem ziemi”, a niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka-Waltera Steinmeiera doprowadziły one do „oczywistego przerażenia”. W sumie, partie przeciwne integracji europejskiej, otrzymały 142 z 751 miejsca w Parlamencie Europejskim. Pozycję lidera zachowała centroprawicowa Europejska Partia Ludowa, w skład której wchodzą niemieccy chrześcijańscy demokraci Angeli Merkel. 213 miejsc w Europarlamencie. Niemcy są jednym z wiodących krajów Unii Europejskiej, a co za tym idzie, mogą nadawać ogólny polityczny ton. 

Eksperci uważają, że pomimo iż nie ma jeszcze powodów do paniki, to europejscy przywódcy powinni poważnie przemyśleć zmianę polityki wobec obywateli i społeczeństwa. Dnia 25 maja 2014 roku Unia Europejska podsumowała czterodniowe wybory do Parlamentu Europejskiego. Jak zauważyła liderka francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen, wyniki mówią o „masowym odwróceniu się ludzi od Unii Europejskiej”. Jej blok otrzymał ponad 26 procent głosów. Niezależna Partia Wielkiej Brytanii, opowiadająca się za wyjściem Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, po raz pierwszy w historii kraju wyprzedziła laburzystów i konserwatystów. W Niemczech partia „eurosceptyków” Alternatywa dla Niemiec weszła do Europarlamentu z wynikiem 6,5 procent głosów. Eksperci uważają, że wyniki wyborów były w dużym stopniu oczekiwane i do przewidzenia. Bezrobocie i przedłużający się kryzys gospodarczy zmusił Europejczyków do refleksji nad skutecznością polityki Brukseli, mówi analityk, kierownik Centrum Studiów Europejskich Instytutu Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych Rosyjskiej Akademii Nauk Nadieżda Arbatowa: "Świadczy to o tym, że społeczeństwo jest niezadowolone z tego, co dzieje się w Unii Europejskiej. To wpływ kryzysu, pomimo tego, iż dobiega on końca, a Europa powoli zaczyna wychodzić na prostą. Jest to znak dla europejskich przywódców i brukselskich urzędników. Należy z większą uwagą odnosić się wobec oczekiwań zwykłych obywateli oraz brać pod uwagę ich interesy przy tworzeniu polityki Unii Europejskiej." 

niedziela, 1 czerwca 2014

Wojciech Jaruzelski - Bohater Narodowy?

Generał Wojciech Jaruzelski (1923-2014) - Bohater Narodowy 


Czas na trochę luźnych refleksji nad trumną bohatera polskiego generała Wojciecha Jaruzelskiego, wobec porykiwań rozmaitych fanatyków i bezmyślnych krzykaczy wojtylistycznych. Dzieciakom o mózgach wypranych klerykalizmem wojtyłowym przypominamy: Wraz z pułkiem Dąbrowszczaków Wojciech Jaruzelski przeszedł szlak bojowy 1-ej Armii Wojska Polskiego. Bez zasług takich wielkich bohaterów nie byłoby Polski, ani tych wszystkich smrodliwych, odmóżdżonych faszyzmem i katolstwem warchołów warczących na generała Jaruzelskiego. Katolik Adolf Hitler (ministrant katolicki) do 1948 roku planował wymordować wszystkich Polaków, cały Naród Polski chciał przepuścić przez komin, wystrzelać, zlikwidować, a niewielki procent zgermanizować. Kto nie szanuje pamięci prawdziwych narodowych bohaterów takich jak Wojciech Jaruzelski - ten nie ma prawa nazywać się Polakiem i taka szuja faszystowska co złośliwie swym ryjem zakłócała pogrzeb bohatera powinna zostać pozbawiona obywatelstwa polskiego na zawsze. Warto przypomnieć, że faszyzm, nazizm, jako zbrodnicze ideologie nie powinny w Polsce się panoszyć i zakłócać ceremonii pogrzebowych polskim bohaterom narodowym, takim jak Wojciech Witold Jaruzelski. Generał Wojciech Jaruzelski nigdy nie został skazany przez sąd za żadną ze swoich decyzji, gdyż generalnie zostały podjęte zgodnie z obowiązującym prawem, a prawo jak wiadomo trzeba uczciwie przestrzegać, czego małolaty prawicowe z mózgami wypranymi kościelną katechezą jakoś nie rozumieją. 

Święty Wojciech Jaruzelski - Bohater Narodowy
Niektórzy są tak w swojej walce z rzekomymi komuchami śmieszni, i niedouczeni, że nie zauważyli, że sowietów już dawno nie ma, a komunizmu nigdy nie było, bo komunizmu nigdzie nie zbudowano! Komunizm to zwyczajnie ideologiczna utopia niemożliwa do zbudowania z tego powodu, że ludzie nie są idealni ani jednolici w przekonaniach. Od co najmniej 1953 Jaruzelski nie mógł też służyć Stalinowi, choć faszyści goebelsowscy z prawicy katolickiej powtarzają brednie, że Jaruzelski służy Stalinowi i Sowietom aż po grobową deskę! Niektórym się czas pod biretem wojtyłowym zatrzymał chwilę po II wojnie światowej, a czasem około 1989-1990, kiedy to PRL zakończył swoje polityczne istnienie, a rozpoczęła się mała epoka zdziczałego kapitalizmu w wersji najbardziej szkodliwej społecznie (nawet dla kapitalistów - pracodawców). Generał Jaruzelski pewnie by wolał leżeć na cmentarzu bohaterów w Kołobrzegu z 4 tysiącami bohaterskich żołnierzy, którzy zginęli na Wale Pomorskim w tamtej okolicy, niźli w pobliżu zdrajców i sprzedawczyków Ojczyzny pokroju Kuklińskiego. To jest problem dla matek Polek, że ich dzieci się dowiedzą o tym, że ich nauka szkolna ma sporo luk i przekłamań, delikatnie bardzo mówiąc. W PRL jakby jakiś dzieciak po katechezie watykańskiej w szkole nie wiedział, działalność Komunistycznej Partii Polski w każdej odmianie była surowo zakazana i generalnie sprowadzona do podziemia, tępiona. Nie wiadomo dokładnie dlaczego, ale batiuszka Józef Stalin jakoś nie cierpiał komunistów polskich i jego następcy również. Nie było zatem władzy komuchów w PRL, w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. A i księża za czasów PRL bardziej bali się molestować i gwałcić ministrantów, niźli za czasów przedwojennej II RP czy za czasów III RP, gdzie polscy księża katoliccy na cały świat słyną ze swych pedofilskich upodobań. 

piątek, 16 maja 2014

Eugeniusz Pawlik - 13 lat dla pedofila z Kołobrzegu

13 lat więzienia za zgwałcenie dziewięciolatki


Na 13 lat wię­zie­nia ska­zał Sąd Okrę­go­wy w Ko­sza­li­nie 65-let­nie­go Eu­ge­niu­sza Paw­li­ka za bru­tal­ne zgwał­ce­nie dzie­wię­cio­lat­ki. Sąd w Koszalinie ze­zwo­lił na po­da­nie da­nych oskar­żo­ne­go do publicznej wiadomości. Rozprawie przewodniczył sędzia Waldemar Katzig. W wyroku orzeczono również, że mężczyzna ma zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną przez 10 lat. Musi także zapłacić na jej rzecz nawiązkę w wysokości 10 tysięcy zł. Sąd Okręgowy w Koszalinie zdecydował, że warunkowe zwolnienie katolika Eugeniusza Pawlika nie może nastąpić wcześniej niż po odbyciu przez niego co najmniej 9 lat kary. Uzasadnienie wyroku ze względu na drastyczne okoliczności przestępstwa było niejawne, jak i sam proces, który rozpoczął się w połowie kwietnia.

Eugeniusz Pawlik - Kołobrzeg
Wyrok jest nieprawomocny. Nie wiadomo, czy strony będą się od niego odwoływać. Eugeniusz Pawlik był sąsiadem dziewczynki. W piątek 16 maja 2014 roku na ogłoszeniu orzeczenia nie było ani prokuratora, ani obrońcy. Również oskarżony nie został dowieziony do sądu z aresztu śledczego. Do zgwałcenia dziewięciolatki doszło w czerwcu 2013 roku w Kołobrzegu. Jak ujawniła później prokuratura, oskarżony był wówczas pijany i pod wpływem leków. Działał wobec dziewczynki ze szczególnym okrucieństwem, a brutalnie zgwałcone dziecko wymagało interwencji chirurga. Po zgwałceniu mężczyzna groził dziewięciolatce i członkom jej rodziny śmiercią. Sąsiedzi mężczyzny, gdy dowiedzieli się o gwałcie, chcieli go zlinczować. Policjanci, którzy go zatrzymywali, musieli wezwać do pomocy Straż Graniczną i agencję ochrony. 

Dziewczynka została brutalnie zgwałcona. Jej matka tak wspominała te okropne chwile: – Mała powiedziała mi, co ten zboczeniec jej zrobił! – mówiła „Gazecie Koszalińskiej” roztrzęsiona pani Renata. – Jak ją obejrzałam, od razu wiedziałam. To był gwałt! – dodaje. Matka dziewczynki wezwała pogotowie. 

czwartek, 15 maja 2014

Terroryzm i terroryści w Polsce

Terroryzm w Polsce przełomu XX i XXI wieku 

Czym jest terroryzm, terror, terroryzowanie, kim są terroryści w Polsce przełomu XX i XXI wieku. Terroryzm i terroryści - Polska końca XX i początku XXI wieku. Zarys tematyki terroru i terroryzmu. 

Terroryzm – to użycie siły lub przemocy psychicznej przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa, mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności lub państwie ustępstw w drodze do realizacji określonych celów. Działania terrorystyczne mogą dotyczyć całej populacji, jednak najczęściej są one uderzeniem w jej niewielką część, aby pozostałych obywateli zmusić do odpowiednich zachowań. W Polsce terroryzmem najbardziej zajmuje się policja oraz prokuratura, gdyż na niepokornych wobec państwa i kościoła katolickiego obywateli regularnie napada policja, zwykle na zlecenia prokuratury, acz czasem z własnej inicjatywy.

Inkwizycja - Terroryzm religijny katolicyzmu
Typowym aktem terroryzmu w Polsce jest napastliwa agresja działaczy katolickich przeciwko kilkunastu mniejszościom wyznaniowym, zwykle połączona z militarnymi terrorystycznymi napadami prokuratury i policji na te mniejszości wyznaniowe i grupy uzdrowicielskie oraz ich liderów (Kościół Niebo, Misja Czaitania, Kościół Taoistyczny, Świadkowie Jehowy, Kościół Chrystusowy, Branhamiści, Christian Science, Elan Vital, Era Wodnika, Kabała, Krija Joga, Kundalini, Lektorium Różokrzyżowe, Kościół Moona, Hare Kriszna, Bractwo Himawanti, Masoneria, Iluminati, Misja Boskiego Światła, Okultyzm (Stara Wiara), Rodzima Wiara, Rodzima Wiara, Siddha Yoga, TM, Radiestezja, Bioterapia i inne). Wszystkie napady na te ruchy czy organizacje to bandycka działalność terrorystyczna. 

Termin "terroryzm" wywodzi się od języka greckiego τρέω/treo – „drżeć, bać się”; „stchórzyć, uciec” oraz łacińskiego terror, -oris – „strach, trwoga, przerażenie”, lub „straszne słowo, straszna wieść” i pochodnego czasownika łacińskiego terreo – „wywoływać przerażenie, straszyć”. Na tej podstawie można bardzo ogólnie zdefiniować terroryzm jako sianie strachu i grozy poprzez terror, zwykle terror policyjnej pały w państwach takich jak Ukraina, gdzie faszyści z Majdanu przemocą obalili legalną władzę Prezydenta Janukowycza z pomocą polskich terrorystów i bojówkarzy, a potem zaczęli mordować ludność rosyjskojęzyczną na Krymie oraz na Wschodzie Ukrainy, co doprowadziło do secesji terroryzowanych zbrodniczo regionów. Bardziej szczegółowo terroryzm państwowy można zdefiniować roboczo jako „nieuzasadnione lub bezprawne użycie siły bądź przemocy wobec osób lub mienia, aby zastraszyć lub wywrzeć przymus na grupie obywateli, ludności cywilnej lub ich części, co zmierza do promocji celów politycznych, społecznych lub finansowych” reżymu, zwykle faszystowskiego lub nazistowskiego. 

W latach 1993-2013 - terrorystyczny, ideologicznie skatolicyzowany wydział wyznań MSWiA (dziś MAC) odmówił prawnej rejestracji ponad 100-u, słownie: STU związków wyznaniowych i kościołów, a także zlecił ich bestialskie, brutalne policyjne represjonowanie, terroryzowanie i wyniszczenie. Tego nigdy terrorystycznym zbrodniarzom nie wolno ani zapomnieć ani darować, a ciągle trzeba te zbrodnie na Narodzie Polskim przypominać. Tak działa terrorystyczna inkwizycja w kilku krajach świata, w tym w Polsce, inkwizycyjny bestialski terroryzm katolicki w wydaniu zwyrodniałych politycznych aktywistów działających na rzecz watykańskiego okupanta i mordercy mniejszości wyznaniowych od 1700 lat niszczący bezprawnie wszelką religijną i światopoglądową konkurencję. 

wtorek, 13 maja 2014

Dziennikarz pedofil Konrad P skazany prawomocnie

Jelenia Góra. Zaczął się proces dziennikarza oskarżonego o pedofilię! 

W Sądzie Rejonowym w Jeleniej Górze zaczął się w lipcu 2012 roku proces Konrada P. Skończył się dopiero w kwietniu 2014 roku, prawomocnym wyrokiem za pedofilię! Były redaktor naczelny gazety oraz portalu internetowego Jelonka, autor tekstów na portal Nasze Miasto Wrocław i katolickiej gazety Niedziela jest oskarżony o pedofilię. Proces jest utajniony z "uwagi na dobro poszkodowanych dzieci". Dziennikarz pedofil Konrad P. dekadę wcześniej ostro zwalczał Antypedofilskie Bractwo Himawanti (ABH) - jak wszyscy dziennikarze zwalczający ABH, bo są dziennikarzami z bestialskiej pedofilskiej mafii, i gwałcą dzieci a potem terroryzują swoje ofiary!

Na 2012 roku 46-letni dziennikarz katolicki Konrad P. został zatrzymany w maju 2011 roku, gdy matka nieletniej dziewczyny zawiadomiła policję o kontaktach seksualnych dziennikarza z jej córką. Śledztwo w tej sprawie trwało ponad rok. Pedofilski mężczyzna usłyszał trzy zarzuty. Jest oskarżony o pedofilię na dziewczynce z gimnazjum lat 14-cie oraz posiadanie treści pornograficznych z małoletnimi poniżej 15-tego roku życia. Po zatrzymaniu Konrada P. jeleniogórska prokuratura wyłączyła się ze sprawy, chodził bowiem o katolickiego syna prokuratora okręgowego w Jeleniej Górze, obecnie w stanie spoczynku. Ponieważ ze względu na dobro nieletniej, proces jest utajniony, opinia publiczna będzie poinformowana tylko o wyroku.



Jeleniogórski i wrocławski dziennikarz i były redaktor naczelny jednego z lokalnych portali internetowych - Konrad P. stanie przed sądem pisała prasa w kwietniu 2012 roku. Wrocławska prokuratura oskarżyła go o pedofilię, posiadanie zdjęć pornograficznych z udziałem dzieci i nielegalnego oprogramowania komputerowego. Akt oskarżenia został wysłany do jeleniogórskiego sądu rejonowego. Dziennikarz pedofil Konrad P. został zatrzymany w maju 2011 roku. Według prokuratury spotykał się on wówczas z niespełna 14-letnią uczennicą jednego z jeleniogórskich gimnazjów. Pomiędzy nimi miało wówczas dojść do tzw. innych czynności seksualnych oraz defloracji (utraty dziewictwa). Dziennikarza zwolniono po wpłaceniu 10 tysięcy zł kaucji, bo jest synem znanego katolickiego prokuratora z regionu Jeleniej Góry. Otrzymał również zakaz opuszczania kraju i zaledwie dozór policyjny.

Sprawą zajmowała się prokuratura okręgowa we Wrocławiu ponieważ, Konrad P. jest synem byłego szefa prokuratury okręgowej w Jeleniej Górze oraz dziennikarzem katolickiej gazety Niedziela. Dziennikarzowi katolickiej mafii pedofilskiej groziło do 10 lat więzienia. Portal, w którym pracował Konrad P. ostatecznie dopiero po roku od jego aresztowania zaprzestał z nim współpracy.

czwartek, 8 maja 2014

Wzywają papieża do porzucenia katolicyzmu

Wzywają papieża do porzucenia katolicyzmu 


Wpływowi  hierarchowie Greckiej Cerkwi Prawosławnej wezwali w 2014 roku wiosną papieża Franciszka do przyznania, że katolicyzm to herezja i schizmatyckie odstępstwo od prawdziwej wiary chrześcijańskiej. Hierarchowie greckiej Cerkwi uważają, że to właśnie oni zobowiązani są do „zawrócenia katolików z nieprawidłowej drogi, na której się znaleźli i z której sami nie są w stanie zejść”. Uważają, że to na greckich duchownych spoczywa obowiązek sprowadzenia wszystkich katolików „na łono prawosławnej Cerkwi-matki”. 

Grecka Cerkiew Prawosławna
Do porzucenia katolicyzmu, określanego mianem herezji katolickiej, i powrotu do prawosławia wezwali w kwietniu 2014 roku papieża Franciszka dwaj metropolici Świętego Kościoła Grecji. W obszernym, 120-stronicowym (w wersji greckiej) dokumencie, utrzymanym w surowym, krytycznym i ostrym tonie, metropolici: Dryinopolis, Pogoniani i Konicy – Andrzej oraz metropolita Pireusu – Serafin potępili zarówno samego papieża i jego urząd, jak i Watykan i kościół katolicki, a także „wszech-herezję” katolickiego ekumenizmu i gotowość innych kościołów prawosławnych do dialogu z Rzymem. 

Według pobożnych autorów dokumentu nauczanie kościoła katolickiego jest „wyraźnym bluźnierstwem wobec Ducha Świętego, stanowi wypaczenie nauki chrześcijańskiej i szatańską pychę, która opanowała Waszą Ekscelencję [tzn. papieża]”. Jednocześnie obaj hierarchowie zapewnili swego adresata, że kieruje nimi wyłącznie „czysta, szczera i bezinteresowna miłość chrześcijańska”, dodając, że czują się zobowiązani do „dołożenia wszelkich wysiłków, aby umożliwić katolikom powrót na łono prawowiernego, prawosławnego Kościoła-Matki”. 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Ayahuasca - podstępnie zabija turystów

Ayahuasca zabija podstępnie w dżungli Amazonii 


Henry Miller, 19-letni turysta z Bristolu, jako kolejna ofiara, zmarł w kwietniu 2014 roku w Kolumbii po wypiciu halucynogennej ayahuaski (ajałaski) podczas ceremonii dla turystów. Jego ciało znaleziono porzucone przy drodze niedaleko miasta Mocoa wśród lasów kolumbijskiej Amazonii - pisze "The Guardian". Miller podróżował od kilku miesięcy po Ameryce Południowej podczas tzw. gap year przed rozpoczęciem studiów. Wziął udział w rytualnym demonicznym obrzędzie dla turystów, podczas którego pili "napój demonów", ayahuascę. Ceremonię, kosztującą 50$, polecił im hostel, w którym nocowali. Gdy 19-latek źle się poczuł, obrzęd przerwano, a towarzyszom Henry Millera kazano się rozejść, zapewniając, że Indianie zajmą się chłopakiem. O znalezieniu porzuconego przy drodze ciała rodzinę Brytyjczyka poinformowało Foreign Office (Biuro Spraw Zagranicznych) UK. 

Ayahuaska - Napój demonów i złych duchów
Ayahuasca, znana też jako yagé, natema czy caapi, to wywar z roślin (lian i chacruny) zawierających psychoaktywną substancję DMT (Dimetylotryptamina) oraz inhibitor MAO. Działa bardzo silnie halucynogennie, wywołuje nieobliczalne i bezmyślne zachowania swoich konsumentów. W Kolumbii jest legalna i od wieków używana przez niektóre indiańskie plemiona Ameryki Południowej w celu wywoływania doznań astralnych wizji - dla doznań metafizycznych i kontaktów z demonicznymi duchami. Wywołuje demoniczne wizje, ale może również powodować zaburzenia psychofizyczne i emocjonalne. Ściślej rzecz biorąc, ayahuaska jest używana do wywoływania WRAŻENIA doznań metafizycznych i kontaktów duchami, chociaż otwiera silnie na demoniczne moce świata piekielnego i kontakt z lokalnymi złymi duchami. Tylko naiwny bierze za rzeczywistość sytuację, gdy jakaś nienormalna substancja miesza mu w mózgu i zaburza wrażenia zmysłowe. 

Wedle osób, które były w grupie ćpunów w Kolumbii, to była jego druga próba spożycia ayahuaski. Dzień przed śmiercią także pił ten napar i go nie kopnęło mocno. Substancja została w organizmie, a dzień to stanowczo za mało na zmetabolizowanie tego dragu, i kiedy wypił drugą porcję dostał podwójnego kopniaka. Wedle smakoszy tego koktajlu, musiał mieć taką wiksę że dostał zawału i zmarł. Nie wiadomo co robił i jak się zachowywał po tym jak został z Indianami, z rzekomymi szamanami, którzy często specjalnie mordują białasów z zemsty za podbój kolonialny i inkwizycję, za zniszczenie ich starożytnej kultury. Ludzie którzy nie raz brali "elkę" mówią, że widują różne zachowania, niektóre ocierające się o szaleństwo i także bardzo niebezpieczne dla życia oraz zdrowia. W pogoni za wrażeniami i złudą, ćpuny i dilerzy ze środowiska ayahuaskowego przemilczają jednak większość niebezpiecznych czy śmiertelnych incydentów. Lepiej wyrzucić zwłoki kolegi ćpuna czy koleżanki ćpunki na śmietniku, a zmarły jako n/n narkoman nikomu przecież złego PR nie zrobi. 

środa, 16 kwietnia 2014

Bydgoszcz - pijana prokuratorka zatrzymana

Prokurator pod wpływem alkoholu wpadła podczas kontroli 


W poniedziałek 14 kwietnia 2014 roku policjanci zatrzymali kobietę kierującą oplem do rutynowej kontroli na moście Kazimierza Wielkiego, w bydgoskim Śródmieściu. Okazało się, że to znana prokurator - 57-letnia kobieta Marzena D, śledcza z wieloletnim stażem ze znanej nam zbrodniczej, zwatykaniałej, propedofilskiej i łapówkarskiej Prokuratury Bydgoszcz-Północ. Kobietę zatrzymano około godz. 20, badanie wykazało, że miała we krwi ponad 0,5 promila alkoholu. Raport z zatrzymania pijanej prokuratorki jest już na biurku Prokuratora Okręgowego. - W tej sprawie będą prowadzone dwa postępowania - karne oraz dyscyplinarne - informuje rzecznik prokuratury Jan Bednarek. 



- Na moście Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy do rutynowej kontroli został zatrzymany samochód marki Opel Astra. W wyniku badania alkomatem okazało się, że prowadząca go kobieta ma w wydychanym powietrzu 0,5 promila - informuje nadkomisarz Maciej Daszkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Zatrzymany kilka minut po godzinie 20-tej pojazd prowadziła znana prokurator z Bydgoszczy. Na miejscu pojawili się wysokiej rangi przedstawiciele policji oraz prokuratury. Pewnie nie wiedzieli jak zatuszować sprawę, a prokuratorka podpadła za jazdę slalomem lub na czerwonych światłach, ze zbyt wielką prędkością, bo któż by ją zatrzymywał... 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Śmierć siedmiu dzieci jadących po pijaku

Chełmno: Siedmioro nastolatków zginęło pod Toruniem 


Bydgoszcz - Chełmno - tragedia w okolicy zaćmienia Księżyca. Tragedia pod Chełmnem spowodowana jak już wiadomo pijaństwem młodzieży nieletniej. W drzewo uderzył samochód osobowy, którym jechało aż dziewięcioro młodych ludzi w wieku 13-17 lat. Siedem osób zginęło na miejscu, dwie zostały ranne, a jeden chłopak ocalał, bo nie wsiadł do samochodu z pijanym kierowcą-gówniarzem. Auto miało rejestrację z powiatu bydgoskiego. Wszystkie ofiary to mieszkańcy gminy Chełmno. Dziewięć osób jechało w pięcioosobowym samochodzie. Według wstępnych ustaleń policji, grupa nastolatków spod Chełmna w nocy z soboty 12 kwietnia na niedzielę 13 kwietnia bawiła się przy ognisku popijając napoje alkoholowe do których nie powinni mieć dostępu. Ktoś podsunął pomysł, aby wziąć samochód rodziców i pojeździć. Dziewięć osób wsiadło do renault megane scenic, auta osobowego dla maksymalnie pięciu podróżnych. 


Około godziny 2 w nocy, kiedy dzieci w tym wieku powinny grzecznie spać w łóżkach na zakręcie drogi powiatowej we wsi Klamry samochód wypadł z trasy i uderzył w drzewo. - Obudził mnie dramatyczny huk, otworzyłam okno i usłyszałam jakieś krzyki, ktoś wzywał pomocy - opisywała na antenie TVP Info Magdalena Jaskóła-Arendt, mieszkanka pobliskiego domu. - Ubrałam się i z latarką przybiegłam na miejsce. Chłopak był w stanie szoku. Próbował wydzwaniać na policję i pogotowie, ale nie bardzo wiedział, gdzie jest. Z mężem zadzwoniliśmy po pogotowie. 

Początkowo służby ratownicze sądziły, że samochód potrącił pieszych. Z chełmińskiej straży pożarnej na pomoc wyruszył jeden zastęp. Na miejscu szybko pojawiły się też dwie karetki pogotowia z lekarzem. - Zobaczyliśmy, że dwie osoby poszkodowane znajdują się koło samochodu, a dwie kolejne bez oznak życia leżą na szosie. Ciemności powodowały, że trzeba było zrobić penetrację terenu. Strażacy włączyli agregaty prądotwórcze, by zapewnić oświetlenie. Po rozpoznaniu okazało się, że w pobliżu samochodu w rowach są kolejne osoby bez oznak życia - relacjonuje uczestniczący w akcji Tomasz Guzek, rzecznik chełmińskiej straży pożarnej. 

czwartek, 20 marca 2014

10 lat więzienia dla księdza pedofila

Ksiądz Jacek S skazany na 10 lat więzienia 

Katolickiego księdza Jacka S. z Legionowa skazano za liczne przestępstwa seksualne. To pierwszy w Polsce tak wysoki wyrok dla katolickiego księdza pedofila. Duchowny pedofil niszczy dzieci i młodzież podwójnie, raz fizycznym zboczeniem seksualnym, a dwa moralnie i duchowo. 


Na 10 lat więzienia warszawski sąd okręgowy skazał katolickiego księdza Jacka S. z Legionowa, oskarżonego w sumie o kilkanaście przestępstw seksualnych, w tym m.in. wobec nieletniej – dowiedziała się PAP w źródłach sądowych. Taki nieprawomocny wyrok wydał w środę dnia 19 marca 2014 roku, po niejawnym procesie, Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Uznał on katolickiego księdza Jacka S. z Legionowa za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Obrońca oskarżonego powiedział, że wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku; nie chciał jednak przesądzać, czy złoży apelację. 

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie postawiła 37-letniemu Jackowi S. aż 17 zarzutów o moletowania i gwałty oraz pedofilię. Media podawały, że dotyczą one w sumie 12 młodych dziewcząt, w tym chórzystek z kościoła garnizonowego w Legionowie pod Warszawą, gdzie katolicki ksiądz pedofil i erotoman służył Watykanowi i nauczał religii katolickiej. 

środa, 5 marca 2014

Fundamentalizm uleczalną chorobą mózgu

Leczenie z fundamentalizmu religijnego i sterowanie ludzka psychiką 

Neurolog: fundamentalizm religijny może być leczony jako choroba psychiczna

Autorka i badaczka z Uniwersytetu Oksfordzkiego specjalizujący się w neurologii sugeruje, że pewnego dnia fundamentalizm religijny może być leczony jako uleczalna choroba psychiczna. Kathleen Taylor, która opisuje siebie jako "pisarza naukowego zrzeszonego w Katedrze Fizjologii, anatomii i genetyki," przedstawiła taką sugestię podczas prezentacji na temat badania mózgu podczas Festiwalu Literackiego HAY w Walii w czerwcu 2013 roku. W odpowiedzi na pytanie o przyszłość neurologii, Kathleen Taylor powiedziała, że "Jedną z niespodzianek może być to że zobaczymy ludzi z pewnymi przekonaniami, jako osoby, które mogą być leczone," przekazał The Times of London.

Fanatyzm religijny jest chorobą uleczalną
"Ktoś, kto na przykład uległ radykalizacji w ramach ideologii sekty - może przestać widzieć to jako osobisty wybór, który wybrał w wyniku wolnej woli i może zacząć leczyć to jako pewnego rodzaju zaburzenie psychiczne," powiedziała Taylor. "Pod wieloma względami to może być bardzo pozytywna rzecz, ponieważ bez wątpienia istnieje w naszym społeczeństwie wiele wierzeń, które robią dużo szkód." Autorka zaznaczyła, że nie odnosiła się po prostu do "oczywistych kandydatów, takich jak radykalny islam", ale także przekonań, że bicie dzieci jest dopuszczalne. Jedną z prostych terapii perswazyjnych jest nauczenie, że wszystkie religie są w jednakowym stopniu oparte na mitach i doświadczeniach wewnętrznych, których nie należy narzucać innym, a praktykować jedynie na sobie i dla rozwoju swojej jaźni, duszy. Ideały jedności wierzeń i etyki wielkich religii tonizują fanatyczne ciągotki u milionów ludzi, jednak terapią trzeba objąć duchowieństwo, kler wielkich korporacji religijnych siejących fanatyzm jedynie słusznej wiary dla maksymalizacji zysków. 

To nie pierwszy raz, kiedy Taylor badała procesy umysłowe fanatycznych radykałów chrześcijańskich i muzułmańskich. W 2006 roku napisała książkę o kontroli umysłu pt "Brainwashing: The Science of Thought Control" (Pranie mózgu: Nauka kontroli myśli.), która opisywała naukę stojącą za perswazyjnymi taktykami takich grup jak chrześcijańskie kulty i Al-Kaida. "Oczywiście, wszyscy zmieniamy nasze przekonania" powiedziała Taylor w materiale wideo odnosząc się do książki. "Przekonujemy się wzajemnie byśmy robili pewne rzeczy; wszyscy oglądamy reklamy; wszyscy się kształcimy i doświadczamy [religie.]. Pranie mózgu, jeśli chcesz, jest tego skrajnym końcem. Jest to typ przymusowej, energicznej, psychologicznej tortury". Taylor również zauważa, że pranie mózgu, choć skrajne, jest częścią "fenomenu bardziej powszechnej" perswazji. Opisuje to "jak ludzie myślą na temat rzeczy, które nie są dla nich pozytywne, o których by w innym wypadku nie myśleli." 

środa, 19 lutego 2014

Ksiądz Wojciech G aresztowany za pedofilię

Sąd Warszawa-Mokotów aresztował księdza pedofila Wojciecha G.! 


Warszawski sąd aresztował w środę dnia 19 luty 2014 roku pedofila i kapelana policji ks. Wojciecha G. z Modlnicy koło Krakowa podejrzanego o obcowanie płciowe z małoletnim oraz molestowanie seksualne dzieci. Stołeczny sąd zboczonego księdza michalitę Wojciecha G., podejrzanego o obcowanie płciowe z małoletnim oraz molestowanie. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa uwzględnił wniosek prokuratury o aresztowanie misjonarza sekty michalitów z Marek pod Warszawą, księdza Wojciecha G. na trzy miesiące. Posiedzenie sądu rejonowego Warszawa Mokotów było niejawne, a zboczony podejrzany został na nie doprowadzony przez policję. 

Aresztowany michalita ksiądz pedofil Wojciech G. z Modlnicy
We wtorek 18 luty 2014 Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła Wojciechowi G. cztery zarzuty molestowania dwóch małoletnich obywateli Polski na terenie naszego kraju. Dwie pozostałe osoby pokrzywdzone to nieletni obywatele Dominikany. Prokuratura zarzuciła pedofilskiemu księdzu Wojciechowi G., że jedno z tych dzieci doprowadził do obcowania płciowego (na Dominikanie), a następnie - w czasie wakacji w Polsce - doprowadził je jeszcze do tzw. innej czynności seksualnej. Z drugim nieletnim również dochodziło do "innych czynności seksualnych" na Dominikanie. Pedofilski kapelan policji ks. Wojciech G. ma także zarzut utrwalania treści pornograficznych z udziałem osób małoletnich. Ksiądz pedofil jak to zwykle księża robią w takich sprawach na polecenie przełożonych z Watykanu nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 12 lat więzienia. 

wtorek, 18 lutego 2014

Pedofil Wojciech Gil zarzuty areszt

Cztery główne zarzuty usłyszał ksiądz pedofil Wojciech Gil 


O godzinie 12.15 we wtorek 18 luty 2014 jest wniosek o tymczasowy areszt dla katolickiego kapelana policji z Dominikany księdza Wojciecha G. Duchownemu postawiono cztery zarzuty - poinformowała warszawska prokuratura okręgowa. Zarzuty dotyczą mi.in. obcowania płciowego z osobą poniżej lat 15 oraz utrwalania treści pornograficznych z udziałem osób poniżej lat 15. Dwa zarzuty dotyczą działań na Dominikanie a dwa w Polsce, na szkodę obywateli polskich. Do molestowania w Polsce dochodziło przed wyjazdem duchownego na Dominikanę w ośrodku sekty michalitów dla młodzieży trudnej. W miarę uzupełniania akt sprawy, lista zarzutów może zostać rozszerzona! 


Prokuratura okręgowa w Warszawie we wtorek 18 luty 2014 występuje do sądu o areszt dla księdza pedofila Wojciecha G. - dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. Duchowny - jak poinformowało radio RMF FM - usłyszał przynajmniej cztery zarzuty dotyczące uprawiania innych czynności seksualnych z nieletnimi. Dwa zarzuty dotyczą molestowania dzieci w Polsce! Jak podało RMF FM, duchowny molestował dwóch chłopców, gdy przebywał w jednym z podwarszawskich ośrodków dla młodzieży, jeszcze zanim wyjechał na Dominikanę. 

Prokurator ogłosił księdzu pedofilowi Wojciechowi G. cztery zarzuty, wszystkie z art. 200 par. 1 lub 2. Zarzucił mu doprowadzenie lub dopuszczenie się innej czynności seksualnej wobec osób małoletnich do lat 15, a w jednym przypadku obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 - powiedział na konferencji prasowej rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Przemysław Nowak. Jak dodał, są to przestępstwa zagrożone karą do 12 lat więzienia. - Jeden z czynów kwalifikowany był też z art. 202 par. 4 - utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15 - sprecyzował prok. Nowak. Mając na uwadze całość materiału dowodowego, groźbę surowej kary i to, że podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień, prokurator wniósł do sądu o areszt tymczasowy na trzy miesiące - dodał. 

Ksiądz pedofil Wojciech G. we wtorek 18 luty 2014 roku tuż przed godz. 10 został doprowadzony do warszawskiej prokuratury okręgowej. Duchowny został zatrzymany w poniedziałek 17 luty 2014 roku w swoim domu w podkrakowskiej miejscowości Modlnica. Tego samego dnia został przewieziony do warszawskiej prokuratury okręgowej. Prokuratorzy, z którymi nieoficjalnie rozmawiał wcześniej dziennikarz tvn24.pl twierdzili, że we wtorek 18 lutego 2014 roku opinia publiczna może być zaskoczona opisem czynów, za który duchowny może usłyszeć zarzuty. 

poniedziałek, 17 lutego 2014

Ksiądz pedofil Wojciech Gil zatrzymany

Prokuratura Okręgowa zatrzymała pedofila Wojciecha G. z Modlnicy 


Katolicki ksiądz michalita pedofil z Modlnicy Wojciech G. został dnia 17 luty 2013 w poniedziałek rano zatrzymany w rodzinnym domu w Modlnicy pod Krakowem, gdzie swobodnie łowił dzieci na pedofilskie imprezy swojego klasztoru katolickiego. Informację o zatrzymaniu podał na Twitterze Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. 

Zatrzymany ksiądz pedofil Wojciech G z Modlnicy - Kapelan policji
Prokuratura na Dominikanie oskarża księdza michalitę Wojciecha G. o napaść seksualną na przynajmniej 7 chłopców. Początkowo mówiło się nawet o 10 chłopcach, których molestował ksiądz pedofil Gil. W styczniu 2013 roku warszawska prokuratura informowała, że księdza nie można wydać z Polski na Dominikanę, ponieważ kraje nie mają jeszcze podpisanej umowy o ekstradycję przestępców kryminalnych. W październiku roku 2013 za Wojciechem G. został wysłany międzynarodowy list gończy. Okazało się, że przebywa w domu pod Krakowem u matki, a z powodu zboczenia nie chcą go u siebie w Markach pod Warszawą nawet klasztorni kumple od dziecięcej pornografii i dymania dzieciątek. Śledczy twierdzili jednkak, że nie mogli go jednak aresztować, ponieważ nie mieli ku temu podstaw, chociaż międzynarodowy list gończy Interpolu powinni szanować i po prawdzie mieli obowiązek aresztować zboczeńca seksualnego. Ksiądz kapelan policji i międzynarodowy pedofil otrzymał jedynie pouczenie, chociaż dominikańskie dzieci przywoził do Polski w celach seksualnych dla swoich kamratów z sekty w Markach pod Warszawą. 

W poniedziałek rano 17 lutego 2013 roku michalita Wojciech G. został zatrzymany na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie i zostały mu postawione zarzuty. - Otrzymaliśmy materiał dowody z Dominikany i na tej podstawie zdecydowaliśmy się na zatrzymanie i przedstawienie zarzutów - powiedział na antenie TVN24 Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Tłumaczenie materiałów procesowych zajęło prokuraturze prawie pół roku, a zatrzymanie Gila dziewięć miesięcy, bo afera z Gilem pedofilem wybuchła już w końcu maja 2013 roku na Dominikanie, czym polskie władze katolickie powinny się od razu zainteresować. 

sobota, 15 lutego 2014

PRL i III RP - Molestowanie seksualne dzieci

Molestowanie seksualne dzieci w czasach PRL


Molestowanie seksualne przez duchownych nie jest odkryciem ostatnich lat. Całymi bowiem latami tak w PRL jak i w III RP odrażające przestępstwa pedofilskie księży i zakonników były ukrywane przez kościelnych zwierzchników. Z watykańskimi papieżami włącznie. Chrześcijańska ryba psuła się od piuski czy raczej już od 1054 roku zepsuta była, zarówno w czapeczce fioletowej, czerwonej, a przede wszystkim białej. Pod koniec pontyfikatu Jana XXIII, w 1962 roku, została wydana super tajna instrukcja “Crimen Sollicitationis”. Oficjalnie nie uchylił jej ani Paweł IV, ani santo subito Jan Paweł II, ani Benedykt XVI. Instrukcja ta okrywa propedofilski kościół katolicki i wymienionych papieży wiekuistą hańbą – niewątpliwie.

Skoro papieska instrukcja o utajnianiu pedofilskich zbrodni nie została oficjalnie cofnięta, nie można wierzyć w szczerość intencji papieża Benedykta XVI czy kolejnego Franciszka, wyrażającego rzekomą skruchę i przepraszającego ofiary księży pedofilów, chyba tylko na niby. To jedynie strach przed opinią publiczną i przed odszkodowawczymi żądaniami, które już doprowadziły do bankructwa wiele parafii i diecezji. Papież łudzi się, że przeprosiny wyjdą taniej, ale do instrukcji stosują się też polscy duchowni katoliccy.


Duchowni katoliccy wolą podejrzanych o gwałcenie wyspowiadać, rozgrzeszyć i ukryć niż zawiadomić prokuraturę czy policję. W III RP trwa kościelna omerta, czyli czarnomafijna zmowa milczenia na temat pedofilii w Kościele. Coraz liczniejszy katolicki Zakon Ojców Pedofilów wciąż znajduje się pod protektoratem Episkopatu Polski. Dopóki to się nie zmieni, afery pedofilskie w Kościele będą się źle kończyć dla ofiar, a nie dla księży molestujących swoich podopiecznych.

Pedofilia w większości krajów to jedno z najcięższych przestępstw, choć wykrywalność tego typu przestępstw w Polsce jest “przerażająco niska”. – Większość czynów lubieżnych wobec dzieci wychodzi na jaw w wyniku wykrycia przez osoby trzecie. Ofiary milczą, bo mają poczucie winy, są szantażowane emocjonalnie i związane ze sprawcą zastraszaniem zwanym nicią “wspólnej tajemnicy”. Ujawnienie przemocy seksualnej wywołuje negatywne reakcje otoczenia, ale niestety częściej w stosunku do ofiary niż do sprawcy. Zwłaszcza, gdy przestępstwa dopuszcza się członek rodziny (ojciec, wujek) lub osoba powszechnie szanowana (ksiądz, nauczyciel, reżyser, policjant).

W stosunku do duchownych katolickich dopuszczających się pedofilii stopień pobłażania jest największy. 

wtorek, 4 lutego 2014

Akademia Polonijna Opus Dei okrada Murzyna

Ksiądz rektor Łupiński łupił niedoszłego studenta na rzecz sekty Opus Dei 


Adedeji chciał studiować na Akademii Polonijnej w Częstochowie, dlatego w lipcu 2013 roku wpłacił pieniądze, aby dostać się na częstochowską uczelnię, która okazuje się być kuźnią kadr niebezpiecznej sekty Opus Dei. Niestety Nigeryjczyk nie otrzymał polskiej wizy i nie mógł rozpocząć nauki. Dlatego domaga się od sekciarskiej Akademii Polonijnej, że odda mu pieniądze. Sekta AP jednak nie chce oddać pieniędzy, co jest w zwyczaju księży i sekt takich jak Opus Dei, a uczelnia jest kościelna, rektorem jest ksiądz z sekty Opus Dei. Adedeji poinformował również o swoich problemach międzynarodowe media i organizacje w Wielkiej Brytanii, Niemczech i w Afryce.

Adedeji - obrabowany niedoszły student protestuje

Przedstawiciel sekciarskiej, związanej z faszystowską sektą Opus Dei Akademii Polonijnej wezwał policję w związku z rzekomo awanturującymi się na terenie uczelni dwoma mężczyznami - poinformowała w piątek 31 stycznia 2013 roku częstochowska policja. Jednym z nich był obywatel Nigerii, który domaga się zwrotu pieniędzy za studia, które ukradł ksiądz rektor Akademii Polonijnej. "Od przedstawiciela Akademii Polonijnej otrzymaliśmy zgłoszenie w związku z awanturą w pobliżu portierni. Kiedy patrol przyjechał na miejsce, mężczyźni zostali wylegitymowani i pouczeni; byli spokojni. Następnie opuścili teren uczelni" - powiedziała PAP rzeczniczka policji w Częstochowie podinspektor Joanna Lazar. 

Jakoś dziwnie częstochowska policja zapomniała aresztować księdza prorektora Andrzeja Kryńskiego z sekty Opus Dei i rektora księdza prałata sekty Opes Dei Stanisława Łupińskiego za rabunek dużej kwoty pieniędzy, bo ponad 6 tysięcy Euro!!! To, że Łupiński kojarzy się z łupieniem pozostaje tylko retorycznym komentarzem do sprawy złodziejskiej działalności sekciarskiej Akademii Polonijnej... 

PRAWO jest po stronie Nigeryjczyka - Ksiądz rektor rabował dla sekty Opus Dei 


Art. 495. § 1. kodeksu cywilnego mówi wyraźnie, że 

„Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron odpowiedzialności nie ponosi, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.” 

czwartek, 30 stycznia 2014

Pedofile atakują w Chorzowie

Pedofile atakują coraz częściej. Będzie gorzej


Jak rzekomo alarmuje od 2012 roku Komenda Główna Policji, z roku na rok przybywa ofiar przestępstw seksualnych, w tym ofiar księży pedofilów. ABH wspomina o tym od ponad 30 lat. W pierwszym kwartale 2012 roku było napaści seksualnych o 155 roku więcej niż w roku poprzednim, 2011. Przede wszystkim rośnie liczba ofiar pedofilów, którzy mimo istnienia specjalistycznych placówek, nie są poddawani odpowiedniemu leczeniu. W specjalnie zamkniętych oddziałach szpitalnych na terenie całego kraju leczonych jest ich tylko trzech. Prawda jednak jest taka, że nie ma skutecznych metod terapii preferencji seksualnych zwanych potocznie zboczeniami lub dewiacjami. Jedyną skuteczną terapią jest kastracja, usunięcie narządów płciowych, obcięcie jąder, także bardziej humanitarna kastracja chemiczna, ale po tych eunuchizujących zabiegach część pedofilów staje się dzieciobójcami, niejako z zemsty za pozbawienie popędu płciowego. 

Pedofile "przodują" w rankingu, ponieważ często po wyjściu z więzienia dalej wykorzystują dzieci.

GRAŻYNA PUCHALSKA Z KOMENDY GŁÓWNEJ POLICJI: "W ciągu trzech miesięcy doszło do 328 przestępstw pedofilii, gdzie ofiarami było 1332 małoletnich. Rok wcześniej takich ofiar było 847." 

Gdy pedofil-gwałciciel wyjdzie z więzienia, prawnicy i byli ministrowie oraz sądy mają związane ręce. Pedofilów jednak trzeba śledzić... 

Wyroki, za przestępstwa seksualne wobec dzieci odsiaduje tysiąc osób, 130 z nich są formalnie zdiagnozowani, jako pedofile. Leczeni są w oddziałach więziennych. Mimo, że przepisy od dwóch lat pozwalają na leczenie zamknięte takich przestępców, specjalistyczne oddziały świecą pustkami. Prawda jest taka, że jakieś szacunkowo 4-7 tysięcy księży i zakonników musiałoby się leczyć na tych oddziałach, aby nie zagrażać dzieciom w Polsce. Ilość katechetów i świeckich aktywistów kościelnych wymagających leczenia z pedofilii jest od wieków zatrważająca. 

wtorek, 28 stycznia 2014

Ryszard Nowak kontra Albert Załuski

Paranoik Ryszard Nowak atakuje Alberta Załuskiego
Niebezpieczna sekta o przewrotnej nazwie 'Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą' Ryszarda Nowaka znów zaatakowała polskiego artystę - 'ta praca to bluźnierstwo!' - wrzeszczy chory na pieniaczy obłęd Ryszard Nowak ze Szklarskiej Poręby...  

Wybitny sądecki artysta Albert Załuski, który w swoich oknach wywiesił ukrzyżowane postacie z kodami kreskowymi nad głowami (w kształcie globusa) i z butelkami przy dłoniach znalazł się na początku grudnia 2013 roku na celowniku propedofilskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą. Argumentacja szefa sekty OKOpSiP, Ryszarda Nowaka jest godna ciężkiej paranoicznej psychozy z silnymi usystematyzowanymi urojeniami. - Gdyby obrażono Torę, zrobiłaby się afera międzynarodowa. Gdyby to była praca obrażająca islam, mielibyśmy wielką burzę. Tymczasem z wartościami katolickimi można robić, co się chce - oburza się Ryszard Nowak, przewodniczący komitetu. 

Prokuraturę Okręgową w Nowym Sączu zawiadomił paranoik Ryszard Nowak ze Szklarskiej Poręby, że okienna instalacja artysty obraża jego uczucia religijne. Wcześniej takie doniesienie złożył senator Stanisław Kogut i w ślad za tym policja zdjęła dzieło jako ewentualny dowód w sprawie. Artysta i jego żona podkreślają, że instalacja w żaden sposób nie może obrażać uczuć religijnych, chociażby dlatego, że nie jest w kościele ani w pobliżu kościoła katolickiej sekty. Zaznaczają, że sami są ludźmi wierzącymi, katolikami. 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Mariusz Trynkiewicz pedofil morderca ministrant

Matka Mariusza Trynkiewicza: Jak go zabiją, nie będę płakała!


Ostatnie dni lipca 1988 roku były gorące. Każdego dnia nad zalew Bugaj w Piotrkowie Trybunalskim przychodziło mnóstwo dzieci. Krzyki, śmiechy, zabawy w wodzie. Nikt nie zwracał uwagi na młodego 26-letniego mężczyznę, który kręcił się po okolicy i przyglądał dzieciakom. Wreszcie podszedł do trzech chłopców, rozpoczął rozmowę. Powiedział, że ma w domu fajne znaczki pocztowe, akwarium z rybkami i karabinek, że może im pokazać, jak strzela się z wiatrówki. Chłopakom zaświeciły się oczy. Zaledwie 11-letni Tomek i dwaj 12-latkowie: Artur oraz Krzyś nie podejrzewali, że ten szczupły uśmiechnięty mężczyzna może zrobić im krzywdę, a on jako pedagog fachowiec i uczeń księży katolickich wiedział, jak rozmawiać z dziećmi. Być może powiedział im, że jest nauczycielem wychowania fizycznego (niektórzy twierdzą, że plastycznego), że nazywa się Mariusz. Nie wiedzieli, że dopiero co wyszedł na przepustkę z więzienia wojskowego, gdzie trafił z wyrokiem za seksualne wykorzystywanie dzieci w czasie przepustki z wojska, nie mogli wiedzieć, że kilka dni wcześniej zabił 13-letniego Wojtka. Chłopcy dali zwabić się w pułapkę. Poszli za nim do jego mieszkania przy ulicy Działkowej w bardzo katolickim ciemnogrodzie - Piotrkowie Trybunalskim. Po zgwałceniu i zamordowaniu Krzyś, Artur i Tomek leżeli obok siebie, w wygaszonym ognisku, owinięci folią, skrępowani sznurem. Każdy miał kilkanaście ran od noża. Mordercą okazał się nauczyciel wf, były ministrant katolicki, Mariusz Trynkiewicz... 

W zeznaniach Mariusz Trynkiewicz wielokrotnie przyznał, że kiedy był dzieckiem, wielokrotnie molestował i wykorzystywał go katolicki ksiądz. Czy to wielokrotnie powtarzane zdarzenie mogło ukształtować w nim potwora? Nie tylko mogło, ale wyraziście ukształtowało. Pedofilia to największa tajemnica wiary, misterium kościoła od 1700 lat! Psychologowie nie poszli tym tropem, bo katoliccy zwykle psychologowie podobnie jak księża chronią kościół katolicki przed słusznymi od 1700 lat oskarżeniami o masową pedofilię i pederastię. Poddawali za to byłego ministranta Mariusza Trynkiewicza wielu różnym zwykle bezsensownym badaniom. Z ich analiz wyłania się obraz zimnego, wyrachowanego zbrodniarza, wysoce inteligentnego, umiejętnie manipulującego osobami, z którymi się styka. Jego iloraz inteligencji wyniósł 121 punktów IQ. O tym, że to ksiądz pedofil uformował i wyszkolił tego zbrodniarza i ministranta katolickiego w jednym, media zwykle zapominają napisać, a tylko to jest tutaj istotne. Takimi potworami są prawie wszyscy ministranci, od początku zaganiania młodych chłopców przed ołtarza na pastwę pederastycznych i pedofilskich potworów zwanych księżmi, biskupami i prałatami... 

Ministrant Mariusz Trynkiewicz wiedział jak zmylić naiwnych katolickich rodziców, gdy zabił 13-letniego Wojtka, jego matce wysłał list sporządzony z wyciętych z gazety liter. Napisał, że chłopak trafił do sekty, w kopertę wsunął kosmyk włosów jej syna, zażądał pieniędzy za oddanie dziecka. Propaganda antysektowa od wieków tylko takim celom służy katolickim zboczeńcom, jako temat zastępczy do ukrywania prawdy o pedofilii w kościele katolickim, pedofilii księży, pedofilii kościelnych aktywistów, harcmistrzów, ideologów, inkwizytorów... Ciała chłopców znalazł grzybiarz, leżały w środku lasu, w zaroślach, owinięte folią i materiałem przypominającym zasłony, związane sznurem, nadpalone, ze znakami satanistycznymi. Zszokowani zbrodnią mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego zaczęli powtarzać plotkę, że to sprawka satanistów, milicjanci PRL zatrzymywali każdego podejrzanie wyglądającego mężczyznę, którego katolicka propaganda antysektowa kojarzyła z satanizmem lub sektami, takimi jak Hare Kryszna. Tak od wieków działa zbójecka katolicka propaganda ministranckiego aktywu uprawiającego dzieciojebstwo, kiedyś o katolickie zbrodnie ludobójcze i pedofilskie oskarżano rzekome czarownice i heretyków. 

niedziela, 12 stycznia 2014

Jak to się robi w Bractwie Zakonnym Himawanti?

Jak to się robi w Bractwie Zakonnym Himawanti? 


Na początku lat 90-tych XX wieku nazwisko Ryszard Matuszewski kojarzyło mi się tylko z polskim eseistą, krytykiem literackim, autorem podręczników szkolnych, tłumaczem, jednym słowem wybitnym i zasłużonym człowiekiem, przyjacielem Czesława Miłosza oraz Wisławy Szymborskiej. Określenie Himawanti było mi nieznane, tak, że kiedy je pierwszy raz przeczytałem skojarzyło mi się z jakimś szczytem górskim w odległych Himalajach. I słusznie, bo Himawan, Himawant oraz Himawanti to oryginalne ludowe nazwy najwyższych gór z dachu Świata, a moje hobby to wspinaczka alpejska. Himawanti najlepiej powinno się kojarzyć z buddyzmem tybetańskim, wadżrajaną czy bon, bo to obszar o rdzennej nazwie Himawanti na którym te zjawiska duchowe występują. Jakież było to miłe zaskoczenie, kiedy usłyszałem, że Ryszard Matuszewski to także nazwisko Mistrza, czy tam Guru ugrupowania zwanego Antypedofilskim Bractwem Himawanti. Taki pożyteczny społecznie ruch duchowy działający dla wyższego dobra wszystkich ludzi, a szczególnie dla ofiar domowej przemocy, terroru, gwałtu i pedofilskiego molestowania. 

Jestem w Bractwie Himawanti już od wielu lat, od początku lat 90-tych XX wieku. Tak długo, że nie pamiętam dokładnie od kiedy, co do dnia. Chociaż wypada pamiętać. To sporo, żeby zobaczyć czy są jakieś nieprawidłowości czy też nie ma. A przecież trudno wymagać aby jakakolwiek organizacja była idealna. Widziałem w tym czasie kilka tysięcy ludzi na różnych zajęciach. Na odwyku z narkotyków i alkoholizmu. Na terapiach dla ofiar molestowanych lub gwałconych w dzieciństwie przez pedofilów. Na zlotach ekologów w Tęczowej Dolinie. Na jodze i medytacjach z czakramami. Czasem bywała grupa 20-30 osób, czasem 200-500 osób albo wykład dla 2000 tysięcy ludzi jak w Katowicach czy Bydgoszczy na zlotach Szamanów i Czarowników. Na Ślęży i pod Łysą Górą na zlotach gdzie było po kilkuset joginów i medytujących. Mnie najbardziej interesowały programy terapeutyczne dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez pedofilów - tych w sutannach. Bo taka też byłą część mojego dzieciństwa i przez 3 lata pierwsze jeździłem tylko na każdą terapię dla ofiar pedofilów. Jako ofiara, bo pedofil, ksiądz pedofil mnie w dzieciństwie upił i zgwałcił. A dawno to było. Fakt. 

Jak to się robi w Antypedofilskim Bractwie Himawanti? 


Z początkiem lat 90-tych XX wieku nazwisko Ryszard Matuszewski kojarzył mi się tylko z polskim eseistą, krytykiem literackim, autorem podręczników szkolnych, tłumaczem, jednym słowem wybitnym i zasłużonym człowiekiem, przyjacielem Czesława Miłosza oraz Wisławy Szymborskiej. Określenie Himawanti było mi nieznane, tak, że kiedy je pierwszy raz przeczytałem skojarzyło mi się z jakimś szczytem górskim w odległych Himalajach. I słusznie, bo Himawan, Himawant oraz Himawanti to oryginalne ludowe nazwy najwyższych gór z dachu Świata. Himawanti najlepiej powinno się kojarzyć z buddyzmem tybetańskim, wadżrajaną czy bon, bo to obszar o rdzennej nazwie Himawanti na którym te zjawiska duchowe występują. Jakież było to miłe zaskoczenie, kiedy usłyszałem, że Ryszard Matuszewski to także nazwisko Mistrza, czy tam Guru ugrupowania znanego pod nazwą Antypedofilskie Bractwo Himawanti lub Zakon Antypedofilski. Taki pożyteczny społecznie ruch duchowy działający dla wyższego dobra wszystkich ludzi, a szczególnie dla ofiar domowej przemocy, terroru, gwałtu i pedofilskiego molestowania. 

piątek, 10 stycznia 2014

Terlikowski pali karty tarota

Obłęd katolickich paranoików i pedofilów sięga dna otchłani zwanej w mistyce piekłem zagłady. Piekło takie urządzała już przez wieki pedofilska inkwizycja katolicka, zatem mamy powtórkę choroby umysłowej w wydaniu zawsze pedofilskiej sekty Fronda i jej czołowego ideologa, neonazisty Tomasza Terlikowskiego. Wygląd typowego pacjenta zakładu psychiatrycznego może w wydaniu Terlikowskiego pomóc w robieniu hucpy i komediowych skeczów, jednak trudno zrozumieć dlaczego zamiast symbolu pedofilii kleru jakim jest katolicki krzyż pali akurat symbol hebrajskiego alfabetu którym jest napisana Biblia chrześcijan i żydów? 

Tarot - spalony przez niebezpieczną nazi-sektę Fronda
Tomasz Terlikowski postanowił pozbyć się kart tarota, które rzekomo przysłano do redakcji Fronda.pl, a najprawdopodobniej zostały w celu autopromocji własnej choroby umysłowej znanej od dwóch stuleci pod medyczną nazwą paranoia catholica zakupione przez samego Tomasza Terlikowskiego. W ataku obłąkania paranoicznego Tomasz Terlikowski z sekty Fronda najpierw rozprawił się z kartami tarota siekierą, a potem wrzucił do kominka. "Palenie kart tarota pomaga zdrowiu" - przekonuje z obłędem katolickości w oczach sekciarz Tomasz Terlikowski. Na zamieszczonym w internecie sekciarskim filmie obłąkańca widać, jak zamachuje się siekierą i niszczy talię karta po karcie. - Nie mam wątpliwości, że taki sam los powinien spotkać wszystkie narzędzia złego ducha - przekonuje w ataku swojego obłędu katolickiego Tomasz Terlikowski. Jego zdaniem karty tarota, tak jak literatura ezoteryczna są śmiertelnie niebezpieczne. Jak wiemy, jedynie dla głupoty i ciemnoty, które znikają pod wpływem czytania nauk ezoterycznych. Zatem Tomasz Terlikowski usilnie nie chce leczyć swojej chorej na paranoia catholica głowy z ciemnoty, głupoty i średniowiecznego zabobonu. 

"To nie jest zabawa, śmieszny eksperyment, ale wejście na ścieżkę spotkania ze złym duchem" - pisze chory psychicznie na paranoia catholica publicysta niebezpiecznej nazistowskiej sekty Fronda.pl. Redakcję "Frondy" kartami miał rzekomo "obdarować" filozof Świętosław Florian Nowicki - pierwszy mąż posłanki Wandy Nowickiej, a także współautor książki "Tarot Apokalipsy". Przesyłka, jak przyznają redaktorzy, była dla nich "zaskakująca" i zawierała "bluźniercze dla Polaków obrazki". Sekciarze z faszystowsko-nazistowskiej sekty Fronda zapominają, że karty tarota to obrazkowa wersja alfabetu hebrajskiego posiadającego 22 litery którym spisana jest chrześcijańska Biblia. Tak naziści i hitlerowcy z sekty Fronda po raz kolejny pokazują w osobie paranoika katolickiego Tomasza Terlikowskiego swoje zwyrodnienie antysemickie. Zapewne ta niebezpieczna sekta z jej hersztem ideologicznym Tomaszem Terlikowskim szykuje się do nowych pogromów na ludności podejrzanej o żydowskie pochodzenie. Karty tarota od wieków służą do nauki znaczenia liter mistycznego, biblijnego alfabetu hebrajskiego. 

wtorek, 7 stycznia 2014

Katolicki poseł Piotr Szeliga i prostytutka

Czy prostytutka "niszczy" katolicką rodzinę posła? 


Katolicki poseł Solidarnej Polski Piotr Szeliga (37 l.) ma poważne problemy przez seksaferę z prostytutką, w którą się wplątał. Prawicowy parlamentarzysta katolicki był szantażowany przez swoją prostytutkę i jej dwóch wspólników. Kobieta zarzuciła „kościelnemu posłowi” – jak go sama nazwała – że nie zapłacił jej 200 zł za usługę seksualną jaką dla niego swoją cipeczką wykonała. Poseł zdradzał żonę z prostytutką, absolwentką KUL, gdy jego żona była w ciąży! 

Poseł i prostytutka - Solidarna Polska
Poseł Piotr Szeliga usta ma pełne frazesów o wartościach i rodzinie. Tymczasem okazuje się, że z oferującą swoje ciało za 200 złotych Magdaleną I. spotykał się w czasie, gdy jego żona Angelina była w ciąży! Cóż, jak śpiewał Big Cyc – facet to świnia, tym bardziej jeśli to prawicowy polityk katolicki. A patrząc na żonę posła Piotra Szeligi, można spokojnie dodać, że w dodatku jeszcze niespełna rozumu. Poseł konserwatywnej partii kościelnej, zaangażowany w inicjatywy religijne katolik i głośny obrońca Telewizji Trwam. Ponadto kochający mąż i dumny ojciec. Do tej laurki o pośle Piotrze Szelidze trzeba dodać jeszcze jedno określenie: hipokryta, a może lepiej kurwiarz. 

Do lubelskiego sądu rejonowego wpłynął akt oskarżenia, w którym katolicki poseł jest – co sam podkreśla – osobą rzekomo poszkodowaną. Na ławie oskarżonych zasiądą Magdalena I. (26 l.) – prawniczka trudniącą się najstarszym zawodem świata, pracownik agencji detektywistycznej Przemysław S. (27 l.) i szantażysta recydywista Szczepan P. (28 l.). Całej trójce grozi do trzech lat więzienia, chociaż wygląda, że to amoralny w sym katolicyzmie poseł Piotr Szeliga powinien siedzieć w kryminale, w piekielnym kotle ze smołą za dupczenie prostytutki. Zajęcie to jednak jest dość typowe dla prawicowych elit władzy na całym świecie, wszędzie gdzie katolicyzm ma polityczne wpływy i swoich polityków. 

Poseł Szeliga w 2012 roku spotykał się z Magdaleną I., ale nie zapłacił za ostatni numerek seksualny z tą zawodową prostytutką. Ta przypomniała sobie o długu, gdy w telewizji zobaczyła niesolidnego klienta na mównicy sejmowej. Wcześniej nie wiedziała nawet jak klient się nazywa, zatem nie miała jak odnaleźć posła katolickiego co za seks nie raczył prostytutce zapłacić. Wpadła na pomysł, by dług odzyskać z nawiązką. Poprosiła o pomoc znajomego detektywa. Ten swojego kolegę, który był już skazany za szantaż. – Biedny nie jest, więc można go wydymać z kasy – przekonywała wspólników. Ustalono, że poseł powinien zapłacić im 5000 zł, bo w końcu są jakieś koszta odzyskania 200 złotych zapłaty za godzinkę rozkosznego ruchanka poselskiego w pozycji misjonarskiej.