Sprawa pedofilii i zoofilii w Kłodzku wciąż budzi wiele emocji
„Prokuratura działała, jak powinna – doprowadziła do skazania”. Około 41-letnia Kamila L. była sądzona za to, że nie udzieliła pomocy małoletniej, która padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony jej męża. Prokurator Krajowy o pedofilii w Kłodzku: opisy zarzutów są drastyczne; nikt nie ingerował w śledztwo. Ojczym gwałcił pasierbicę, matka ma wyrok za zoofilię.
Sprawa pedofilii w Kłodzku nie nadaje się do publicznego komentowania, opisy zarzutów są drastyczne – powiedział w poniedziałek w TVP Info Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk i zaznaczył, że na żadnym etapie nikt nie próbował ingerować w śledztwo. Dnia 19 marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał na 6,5 roku pozbawienia wolności 41-letnią kobietę, która nie udzieliła pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej. Kobieta odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami – była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Sprawcą był jej mąż. Wcześniej za te i inne przestępstwa, m.in. o charakterze zoofilskim, został skazany na 25 lat więzienia.
![]() |
| To tylko publiczny plakat wyborczy z oskarżoną i skazaną Kamilą z Kłodzka |
Dariusz Korneluk w poniedziałek 30 marca 2026 w TVP Info był pytany czy na jakimś etapie ktoś próbował ingerować w to śledztwo lub je powstrzymać. Absolutnie nie i to jest konkretna, stanowcza odpowiedź – podkreślił. Dodał, że sprawa „nie nadaje się do publicznego komentowania” i wykorzystywanie jej „jest ohydne”. Nie odważę się zacytować chociażby części zarzutów, pod którymi stoją ci oskarżeni, są naprawdę bardzo drastyczne – przyznał. Cóż, kiedy politycy i działacze jakiejś opcji politycznej popełniają ohydne przestępstwa, naszym zdaniem, to zawsze jest sprawa polityczna, bo trzeba patrzeć jaką politykę wobec dewiacji i zbrodni uprawia każda partia czy inna siła polityczna, jak chociażby kler katolicki i protestancki nawykły do tuszowania wszelkich zbrodni i nadużyć swoich tak zwanych duchownych.
Przypomniał też, że akt oskarżenia w sprawie został skierowany w maju 2025 roku, a wyrok zapadł w marcu 2026 roku. – Co do jednego z oskarżonych 25 lat pozbawienia wolności, co do drugiej oskarżonej, ale w innej sprawie, 6,5 roku pozbawienia wolności – przytoczył. Dariusz Korneluk zaznaczył, że w obu postępowaniach prokurator wniósł tzw. zapowiedź złożenia apelacji, czyli, jak dodał, „wniosek o sporządzenie uzasadnienia tych orzeczeń i będzie oceniał jego prawidłowość”. Dodał, że po analizie prokurator zdecyduje czy wniesie odwołanie. Wskazał, że prokurator wnosił o wielokrotnie większy wymiar kary niż ten, który zapadł w przypadku kobiety, czyli 6,5 roku. Wstrętna panienka przyzwalała na pedofilskie wyładowania dewiacji na swojej córce przez tak zwanego męża, co jest okropnością społeczną i polityczną właśnie. Feministyczny ruch na rzecz swobód seksualnych najpewniej jeszcze nie rozumie, że zapędził się w swoich zboczeniach i przesadził.
Na aspekt politycznego kontekstu zwrócił też uwagę m.in. wiceprzewodniczący państwowej komisji ds. pedofilii Konrad Ciesiołkiewicz. Jego zdaniem, z uwagi na przynależność partyjną skazanej sprawa jest wykorzystywana jako element politycznego sporu. – Jako komisja ubolewamy, że jego uczestnicy zapomnieli o ochronie pokrzywdzonych, tym bardziej, że chodzi o dzieci – powiedział w ubiegłym tygodniu PAP. Sprawie poświęcone było ubiegłotygodniowe posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałaniu Bezprawiu, składającego się z posłów PiS. – Musimy wiedzieć, z jak wielkim skandalem mamy do czynienia, szczególnie w Kłodzku, gdzie pierwsze skrzypce w KO gra marszałek (Monika) Wielichowska. Rodzą się bardzo poważne pytania o zmowę milczenia – komentował poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.
Około 45-letni sprawca usłyszał nieprawomocny wyrok 25 lat pozbawienia wolności w I instancji sądowej; odpowiadał m.in. za gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych, a także za znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura podała, że mężczyzna dopuścił się przestępstw seksualnych wobec dzieci poniżej 15-tego roku życia oraz zwierząt. Czyny, o które podejrzany jest mężczyzna, były popełniane w latach 2011–2022 w Polsce i w Szwecji, i niestety, dopiero jak dzieci dorosły, upomniały się o wyrok dla zboczeńca. Wiceszef MS Arkadiusz Myrcha, odpowiadając w Sejmie na pytanie posłów PiS o sprawę pedofilii w Kłodzku, ocenił, że prokuratura działała tak, jak powinna i doprowadziła do skazania dwojga oskarżonych. Zaapelował, żeby na okolicznościach tej sprawy „nie robić polityki”. W ramach pytań w sprawach bieżących w Sejmie poseł Mariusz Krystian (PiS) pytał wiceszefa MS o sprawę pedofilii w Kłodzku. Jak ksiądz gwałci ministrantów też oczywiście zdaniem polityków należałoby nie robić polityki wokół zboczeń księży i biskupów.
Dnia 19 marca 2026 Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał na zaledwie 6,5 roku pozbawienia wolności 41-letnią Kamilę L. (byłą działaczkę PO czyli Platformy Obywatelskiej w Kłodzku), która nie udzieliła pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej. Kobieta odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami – była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim, których sprawcą był jej mąż. Wcześniej za te i inne przestępstwa, m.in. o charakterze zoofilskim, 45-letni mężczyzna został skazany na 25 lat więzienia.
![]() |
| Przemysław L, mąż Kamili, molestował i gwałcił w Szwecji oraz Polsce |
Mariusz Krystian podkreślił, że szef MS Waldemar Żurek, który w sprawie tzw. afery pedofila Epsteina powołał w prokuraturze zespół ds. badania jej polskich wątków, w tej sprawie wypowiada się „oszczędnie”. Zwrócił także uwagę na kwestię pojawiających się w mediach społecznościowych zdjęć Kamili L. z premierem Donaldem Tuskiem. Pytał, czy zdjęcia te są efektem przypadku, czy też świadczą o „głębszej znajomości” premiera Tuska ze skazaną. – Ta sprawa musi być wyjaśniona do samego spodu – mówił poseł PiS. – Państwo polskie i organy państwa polskiego, w tym premier RP oraz wicemarszałek polskiego Sejmu, muszą być poza jakimkolwiek podejrzeniem związania z tymi osobami – dodał Krystian. Poseł zapytał: Co w tym temacie zrobił minister sprawiedliwości? W bardziej cywilizowanym kraju pewnie premier i kilka innych polityków musiałoby się już podać do dymisji albo walczyć chociaż o wotum zaufania w Sejmie. W Polsce, pedofilia i zoofilia w szeregach rządzącej partii to przecież nic takiego. Ciekawe jak w Rosji i Chinach oraz Iranie, bo jakoś coraz cieńsze media publiczne pomijają tematy straszliwych dewiacji i zboczeń, gdzie Pedofilia to literka P razem z Pornografią i Pederastią, a Zoofilia to literka Z, zresztą razem z całą resztą jak Zwyrole i Zboki.
Kalendarium sprawy pary zboczeńców z Kłodzka
Wiceszef MS przedstawił posłom kalendarium sprawy. Jak mówił, śledztwa zostały wszczęte w Polsce i Szwecji w styczniu 2023 roku. Trzy miesiące później prokuratury tych państw podpisały umowę o prowadzeniu wspólnego śledztwa. Dodał, że po stronie polskiej w sprawę zaangażowane były: Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, Prokuratura Regionalna we Wrocławiu oraz Prokuratura Krajowa. – O sprawie wiedzieli wszyscy przełożeni poszczególnych jednostek, począwszy od pana prokuratora Dariusza Barskiego (ówczesnego prokuratora krajowego), który podpisywał przecież tę umowę ze Szwecją – powiedział Arkadiusz Myrcha. Jak dodał, sprawa ta miała istotny charakter, a prokuratura na bieżąco informowała o postępach w swoich działaniach.
Arkadiusz Myrcha w pierwszej połowie kwietnia 2026 przypomniał, że główny oskarżony w tej sprawie został skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności – jedną z najsurowszych kar w polskim systemie. Dodał, że wątek Kamili L. został wyłączony do odrębnego postępowania, kiedy – po analizie materiału dowodowego – okazało się, „że tej osobie można także postawić zarzuty”. Jak mówił, rezygnację z członkostwa w PO Kamila L. złożyła w marcu 2024 roku i już udaje byłą działaczkę PO, sześć miesięcy później postawiono jej zarzuty, a w maju 2025 roku skierowany został akt oskarżenia w jej sprawie. Skazanie nastąpiło zaś w marcu 2026 roku. Wiceszef MS przypomniał, że prokurator wnosił o wymierzenie kobiecie kary 18 lat pozbawienia wolności. Sąd I instancji nie przychylił się jednak do tego wniosku i skazał ją na 6,5 roku więzienia, i tu już ludzie domyślają się koneksji i znajomości oraz cichego poparcia dla zboczonej działaczki politycznej PO. Obecnie zaś – jak dodał – prokurator czeka na doręczenie wyroku sądu i jego pisemnego uzasadnienia.
![]() |
| Śląski DIOZ oburzył się na parę ale bardziej za znęcanie nad zwierzętami |
– Więc prosiłbym o wskazanie, w którym miejscu diagnozujecie państwo zaniechanie prokuratury – zwracał się Arkadiusz Myrcha do posłów PiS. Podkreślił, że nikt, na żadnym etapie, nie „zamiatał” ani „nie odkładał” tej sprawy. – Wręcz przeciwnie. Prokuratura doprowadziła do (...) skazania na karę 25 lat pozbawienia wolności – zauważył wiceszef MS. – Czy tak powinna działać prokuratura w tej sprawie? Tak, tak powinna działać prokuratura w tej sprawie – dodał. – Czy (prokuratura) doprowadziła do skazania pani Kamili? Tak, doprowadziła do skazania – zaznaczył wiceszef MS. Jak mówił, jeżeli posłowie PiS dostrzegają zaniechania w tej sprawie, prosi o ich sformułowanie. Wcześniej zaapelował również o to, żeby „nie robić polityki” na okolicznościach tej sprawy. – Bo w tej izbie, jeżeli chodzi o przestępstwa na tle seksualnym(...), zawsze tu mówiliśmy jednym głosem i zawsze z taką samą pogardą dla wszystkich sprawców – podkreślił.
Pedofilia i zoofilia w Kłodzku – sprawa, która wstrząsnęła całą Polską
Niespełna 41-letnia Kamila L. była sądzona za to, że nie udzieliła pomocy małoletniej, która padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony jej męża. Śledczy ustalili, że trwało to od 2011 do 2022 r. W tym samym czasie kobieta była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Dlatego odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami. Wcześniej nieprawomocny wyrok 25 lat więzienia usłyszał 45-letni mąż kobiety. Odpowiadał m.in. za gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych, a także za znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura podała, że mężczyzna dopuścił się przestępstw seksualnych wobec dzieci poniżej 15. roku życia oraz zwierząt.
Na początku kwietnia w rozmowie z PAP szef MS Waldemar Żurek poinformował, że zwrócił się do prokuratora krajowego o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących sprawy z Kłodzka. Podkreślił, że szanuje orzeczenia sądu, chciałby jednak przyjrzeć się sprawie. – Chciałbym wiedzieć, jaka była rola tej pani, która została skazana na 6 lat. Ktoś powie, że to też wysoki wyrok. Ale tam koszmar tej sprawy jest tak wielki. Tam powinny być najsurowsze kary – ocenił Żurek. Poza zdjęciem Kamili L. z premierem Donaldem Tuskiem, na portalach społecznościowych publikowano m.in. zdjęcia, na których kobieta pojawia się w towarzystwie wicemarszałkini Sejmu Moniki Wielichowskiej, która pochodzi z Nowej Rudy (pow. kłodzki) i związana jest z tamtejszymi strukturami KO. Były to głównie zdjęcia robione w trakcie kampanii wyborczych. Monika Wielichowska odcięła się w oświadczeniu od znajomości z kobietą i podkreśliła, że nie utrzymywała z nią prywatnych kontaktów.
Wiceprezes PiS Anna Krupka zapowiadała, że jej ugrupowanie złoży wniosek o odwołanie Moniki Wielichowskiej ze stanowiska wicemarszałka Sejmu. Zdaniem PiS odniosła się ona do medialnych doniesień związanych z aferą pedofilską w Kłodzku „jedynie lakonicznie”. Jak dodała Anna Krupka, PiS chce, aby Monika Wielichowska odniosła się do sprawy podczas debaty i odpowiedziała na pojawiające się w związku z tą sprawą pytania.
Kamila W. przez lata była działaczką lokalnej Platformy Obywatelskiej. — Kiedy w mieście tajemnicą poliszynela było to, że ma zarzuty zoofilii, partia dawała jej kolejne funkcje — twierdzi jeden z lokalnych działaczy. Szef powiatowych struktur KO w Kłodzku Maciej Awiżeń protestuje: — Musielibyśmy być głupi, gdybyśmy powierzali jej jakiekolwiek funkcje. Sprawą "pedofilii w kłodzkiej Koalicji Obywatelskiej" — jak te wydarzenia zwą prawicowe media i politycy PiS — od kilku dni żyje polski polityczny Internet. Wszystko za sprawą wyroku wydanego 19 marca przez Sąd Okręgowy w Świdnicy wobec Kamili W. (wcześniej używającej nazwiska L. po mężu), skazanej nieprawomocnie na sześć i pół roku więzienia. Emocje budzi to, że kobieta była w przeszłości związana z Platformą Obywatelską.
![]() |
| Na Instagramie pokazywała pasierbicę dla innych chętnych pedofilów niż jej ojczym |
Przez wiele lat uchodzą za zgodną, szczęśliwą rodzinę, o czym świadczą często zamieszczane zdjęcia w serwisach społecznościowych. Choć dziś, kiedy sprawą żyje nie tylko całe Kłodzko, ale i Polska, na jaw wychodzą i inne fotografie. To publikowane choćby na Instagramie przez Kamilę W. pod pseudonimem fotografie jej samej w wyzywających pozach, ale także zdjęcia jej małoletnich dzieci — w butach na szpilkach, czy choćby bikini. Cukierkowy obraz rodziny L. przerywa aresztowanie Przemysława L. w Szwecji. W maju 2023 roku na wniosek polskiej prokuratury mężczyzna zostaje deportowany do Polski. Śledczych uruchamia doniesienie, jakie do organów ścigania kieruje opiekun jednej z dziewczynek, skrzywdzonych przez Przemysława L. Pedofil ją odurzył, ale zapamiętała, że została przez niego wykorzystana seksualnie. Jak się później okazało, materiały z wykorzystywania dziewczynek mężczyzna publikował w sieci Darknet i sprzedawał.
Przy zatrzymanym w Szwecji mężczyźnie policja zabezpiecza nośnik pamięci z 600 GB materiałów o charakterze pedofilskim. Na filmach i zdjęciach uwiecznione są małoletnie dziewczynki, członkinie jego rodziny. W tym również jego małoletnia wówczas pasierbica. Część materiałów pochodzi z Kłodzka, część zarejestrowana została w Szwecji, dokąd dziewczynki przyjeżdżały na ferie i wakacje, będąc pod jego opieką. Na dysku są również materiały z udziałem zwierząt i jego żony, Kamili. — Tego się nie da zapomnieć do końca życia. Policjanci i prokuratorzy, którzy musieli zaznajomić się ze zgromadzonym materiałem dowodowym, wymagali później opieki psychologicznej — twierdzi osoba znająca kulisy śledztwa.
Mężczyźnie z miejsca przedstawione zostają zarzuty i zostaje tymczasowo aresztowany. Kamila W. początkowo broni się, że była ofiarą. Twierdzi, że tak jak dziewczynki była przez męża odurzana. — Tłumaczyła, że nie była świadoma tego, co robi i nagrywa jej mąż. Ta wersja nie wytrzymała jednak konfrontacji z zabezpieczonym materiałem, na którym zarejestrowane zostały sceny zoofilskie z jej udziałem, w których była świadoma i była stroną czynną, a nie tylko bierną — opowiada prokurator zaznajomiony z materiałem ze śledztwa.Dnia 12 czerwca 2023 roku. Kamila W. słyszy w prokuraturze pierwsze zarzuty. Dotyczą one współżycia ze zwierzętami, czyli zboczenia w postaci zoofilii, co prawnie kwalifikowane jest jako znęcanie się nad nimi ze szczególnym okrucieństwem. Grozi jej za to do pięciu lat więzienia, a przecież wiadomo jak bardzo w niektórych krajach Unii Europejskiej rozpowszechnione są rozmaite dewiacje zoofilskie, w tym nie tylko kopulacje ale także wampiryzmy w postaci wypijania krwi na żywca i z podnieceniem, za które bardziej adekwatna byłaby nawet kara śmierci, celem oczyszczenia ludzkości z totalnego zdeprawowania.
Wiadomość o przestępczej działalności Przemysława L. rozchodzi się po Kłodzku lotem błyskawicy. Jego żona, choć ciążą na niej zarzuty zoofilii, uchodzi jednak za ofiarę. Jak twierdzi znajomy pary, a przy tym działacz lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, tajemnicą poliszynela było to, że Kamila W. nie jest w całej sprawie bez winy. — Materiały był w dyspozycji miejscowej komendy, Przemysław L. też początkowo siedział w miejskim areszcie. Od początku mówiło się o tym, że Kamila była w to wszystko zamieszana — opowiada nam mężczyzna, który chce pozostać anonimowy. Pomimo ciążących na niej zarzutów kobieta funkcjonuje normalnie. Prowadziła też nadal działalność polityczną w lokalnych strukturach Platformy Obywatelskiej.
Jesienią 2023 roku Kamila L. pod nazwiskiem zboczonego męża, bierze udział w trwającej kampanii przed wyborami do parlamentu, po których Platforma Obywatelska zdobywa władzę. Fotografuje się z wieloma politykami z regionu, pełniącymi dziś ważne funkcje państwowe. Zna ich, a oni znają ją, bo w przeszłości — w latach 2017-2021 — była wiceprzewodniczącą koła Platformy w Kłodzku, a w 2018 startowała z list PO do rady powiatu. Na początku 2024 r. powierzona zostaje jej funkcja pełnomocnika wyborczego lokalnej Platformy w wyborach do rady miasta. Ta sprawa kończy się jednak skandalem, bo komitetowi nie udaje się nawet zarejestrować listy. Powód? Niewystarczająca liczba podpisów, które są konieczne do rejestracji.
W związku z niezarejestrowaniem listy ówczesna szefowa koła PO w Kłodzku Aneta Łosiewicz składa rezygnację z funkcji. Tydzień później rezygnację z członkostwa w partii składa Kamila W. — W dokumencie jako oficjalny powód podała sprawy prywatne. Nieoficjalnie jednak wiadomo było, że powodem rezygnacji jest rozwijające się śledztwo prokuratury, w którym jej również zostały przedstawione zarzuty. Zanosiło się na to, że zarzuty mogą zostać rozszerzone — opowiada jeden z członków lokalnej Platformy Obywatelskiej. Jak jednak doszło do tego, że kobieta, na której ciążą zarzuty zoofilii została pełnomocniczką lokalnego komitetu tej partii?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz