Pokazywanie postów oznaczonych etykietą areszt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą areszt. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 lutego 2024

Aleksiej Nawalny Nie Żyje - Zmarł w Więzieniu

Aleksiej Nawalny nie żyje - zmarł w więzieniu w Charpie na Dalekiej Północy


Aleksiej Nawalny, antysystemowiec i antyszczepionkowiec, jeden z agresywniejszych przywódców rzekomej opozycji antykremlowskiej w Rosji, nie żyje. Z nieoficjalnych informacji wynika, że poczuł się źle podczas spaceru, szybko stracił przytomność i mimo podjęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej przez ratowników medycznych, zmarł w ciągu około godziny. Przyczyny zgonu Aleksieja Nawalnego nie są znane, jednak niektóre źródła donoszą, iż doszło u niego do zakrzepicy. Rosyjskie służby więzienne oznajmiły w piątek, że Nawalny zmarł nagle w kolonii karnej za kołem podbiegunowym w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym, na Dalekiej Północy. W sobotę informację tę potwierdziła rzeczniczka opozycjonisty Kira Jarmysz. Według niezależnego źródła Aleksiej Nawalny poczuł się źle po spacerze i szybko stracił przytomność, co doprowadziło do jego śmierci około godziny 13-tej czasu lokalnego, a mimo prób reanimacji zmarł o godzinie 14:17 - jest to lokalny czas oficjalnego stwiedzenia zgonu. 

Aleksiej Nawalny - oportunistycznie nie wierzy w wirusy i maseczki, antyszczepionkowiec

Oryginalnie Алексей Анатольевич Навальный - ur. 4 czerwca 1976 w Butyni, zm. 16 lutego 2024 w Charpie) – rosyjski prawnik, publicysta i działacz polityczny, celebryta, lider rosyjskiej opozycji i więzień polityczny. Rocznik 1976 posiada numerologiczną wibrację (zliczenie sumy cyfr) 23/5 czyli negatywną, demoniczną Piątkę, a wibracja z całej daty to liczba 33, trochę mistyczna, a trochę bujająca w obłokach i czasem iluzoryczno-rojeniowa. Wiele osób miewa różne ciężkie sytuacje i choroby, problemy z prawem, patologiczne poglądy i przekonania, choruje psychicznie, inaczej cierpią na rodzaj demonicznej złej karmy, mają cięższy, mroczny karman do przepracowania i odcierpienia. Karman czasem jest osobisty, czasem rodzinny, a czasem społeczny, to są tacy celebryci, co spadają nagle w przepaść jak chcieli sobie zrobić zdjęcie nad urwiskiem skalnym w górach albo potrącił ich samochód jak się nagrywali na You Tube przechodząc przez ulicę... Nieliczni tylko są sławni z powodów społeczno-politycznych... Zmarł na wibracji daty będącej liczbą (17), co także, jak wibracja (23) jest kiepską wróżbą, ale już dla życia w Zaświatach i następnego wcielenia. Nadmienimy, że portret astrologiczny horoskopu także należy do trudnych i kiepskich, z ciężkimi aspektami, zatem ciężka, mroczna karma zła, urodzony pod ciemną gwiazdą znaną jako Algol (Merkury na Algolu), a to tylko kilka dni w roku jest, gdy planeta Merkury przechodzi przez Algola zwanego Głową Gorgony.

Ciało Aleksieja Nawalnego ma znajdować się w kostnicy Okręgowego Szpitala Klinicznego w Salechardzie - ustaliła "Nowaja Gazeta". Jak podaje "Nowaja Gazeta", ciało Aleksieja Nawalnego zostało początkowo przewiezione do miasta Łabytnangi, oddalonego o 36 kilometrów od kolonii karnej numer trzy w miejscowości Charp, w której zmarł opozycjonista. Następnie miało zostać przetransportowane do Okręgowego Szpitala Klinicznego w Salechardzie, gdzie oczekuje na sekcję zwłok. - Zwykle ciała osób, które zmarły w więzieniu, są przewożone bezpośrednio do Zakładu Medycyny Sądowej, ale w tym przypadku z jakiegoś powodu przewieziono je do szpitala klinicznego - przekazał ratownik medyczny, którego cytuje "Nowaja Gazeta". - Zawieźli go do kostnicy, wnieśli do środka, a następnie ustawili przed drzwiami dwóch policjantów. Równie dobrze mogliby postawić tabliczkę z napisem: "Dzieje się tu coś tajemniczego". Oczywiście wszyscy chcieli wiedzieć, co się stało, na czym polega ta cała tajemnica i czy nie chcą ukryć czegoś poważnego - podkreśliło źródło, po czym dodało, że niedługo później wyszło na jaw, że jest to ciało Aleksieja Nawalnego.

Na ciele Aleksieja Nawalnego znajdowały się siniaki, które raczej nie mogą być skutkiem pobicia, ale przytrzymywania przy wystąpieniu silnych drgawek. Informator stwierdził to jako "doświadczony ratownik". - Jeśli dana osoba ma drgawki i inni próbują ją przytrzymać, ale drgawki są bardzo silne, pojawiają się siniaki. Powiedzieli też, że miał siniaka na klatce piersiowej - takiego, który powstaje w wyniku masażu serca podczas reanimacji. Więc na pewno próbowali go reanimować - zaznaczył i dodał: "Ale nikt nie mówi nic o przyczynach zatrzymania akcji serca". Zator tętnicy głównej z powodu skrzepu to jednak częsta przyczyna śmierci, dodajmy nagłej śmierci, a tych jest ponad 800 tysięcy rocznie w całej Unii Europejskiej. 

niedziela, 1 listopada 2020

Psychofansi na Wolności - Lelon stracił pilną operację

Psycho Fans: bezczelnie fałszuje się i manipuluje wpisami w kartotekach chorych! 

Marcin L. ps. Lelon nie doczekał się operacji kręgosłupa! Marcin L. w październiku 2020 roku miał przejść poważną operację kręgosłupa. Do tej nie doszło, ponieważ oskarżony w procesie Psycho Fans nie wyszedł na czas z aresztu. Jak twierdzi jego rodzina, brakowało właściwej opieki medycznej i odmawiano mu koniecznych badań. - Bezczelnie fałszuje się i manipuluje wpisami w kartotekach - pisze Marcin L. do Sądu Okręgowego w Katowicach. Dyrekcja aresztu śledczego w Gliwicach fałszuje dokumentację medyczną, oszczędza na operacjach ratujących zdrowie i życie aresztantów siedzących latami bez wyroków (formalnie niewinnych)! 

W czwartek, 22 października 2020 roku, miała się odbyć kolejna rozprawa w procesie Psycho Fans. Do tej jednak nie doszło ze względu na głosy adwokatów, którzy obawiają się o zdrowie i życie oskarżonych. Tydzień wcześniej jeden z nich skarżył się na trudności z oddychaniem, kaszel i gorączkę, a pomocy musiał udzielić mu zespół medyczny pogotowia ratunkowego. Z kolei u Macieja M. potwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2 czyli koronawirusowym przeziębieniem. Co prawda mężczyzna nie został doprowadzony do sądu, ale podczas poprzedniej rozprawy miało z nim kontakt wielu współoskarżonych. Oburzenie na działanie PiSowskiego sądu reżimowego  wywołał fakt, że informację o stanie zdrowia M. przedstawiono dopiero po kilku godzinach i za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów. Obrońcy Psycho Fans zwrócili się więc do prezes Sądu Okręgowego w Katowicach z prośbą o wyjaśnienia i odroczenie rozpraw do czasu ustalenia stanu zdrowia wszystkich oskarżonych. 

Skład sędziowski pochylił się jednak 22 października 2020 roku nad wnioskami o zwolnienie z aresztów części oskarżonych i w przytłaczającej większości odpowiedział na nie pozytywnie. - Nie uwzględniono jedynie wniosku Arkadiusza Sz. W pozostałych ośmiu przypadkach sąd zdecydował o zmianie środków zapobiegawczych i zwolnieniu oskarżonych z aresztów - mówi sędzia Jacek Krawczyk, rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach. Wobec oskarżonych zastosowano poręczenia majątkowe w kwocie od 10 do 80 tysięcy złotych, zakaz zbliżania się do tzw. małych świadków koronnych, zakaz opuszczania kraju, a także dozór policyjny - bo sąd chce wyjść z twarzą z oskarżeń opartych na demagogiach i konfabulacjach jakiegoś ćpuna uwazanego za świadka koronnego, tzw. sześćdziesiątki (to od artykułu o małym świadku koronnym). W cywilizowanych krajach, świadek koronny musi dostarczyć dowodów wystarczających do skazania, a w Polsce może bełkotliwie wygadywać bez pokazania dowodów, co mu ślina na język przyniesie, a do tego na podstawie takich konfabulacji i demagogii, często absurdalnych więzi się ludzi, najczęściej niewinnych zarzucanych im czynów. Zwolnieni w dniu 22 października 2020 po długiej walce o odzyskanie wolności z aresztów zostali: 

Grzegorz K., Robert P., Mateusz L., Marcin L., Mariusz S., Konrad S., Szymon U., Adam W. 

Dla przykładu Marcin L. ps. Lelon prosił o zwolnienie ze względu na zły stan zdrowia. W 2012 roku przeszedł operację usunięcia przepukliny z kręgosłupa, a teraz wymaga kolejnej. Z kolei Mateusz L. w swoim wniosku odwoływał się do tego, że postawione mu zarzuty są oparte na sprzecznych i wątpliwych zeznaniach tzw. małych świadków koronnych. Obaj są już na wolności. - To dopiero początek naszej drogi. Kiedy sąd uniewinni osoby, które były bezprawnie przetrzymywane w aresztach, będziemy domagać się odszkodowań i zadośćuczynienia. Nasi mężowie i synowie spędzili w zamknięciu dwa lub trzy lata z dala od rodzin. Niektórzy stracili pracę. Nie zostawimy tego - zapowiadają rodziny oskarżonych w rozmowie z mediami i prasą. 

niedziela, 21 maja 2017

Prorok uwolniony z aresztu w Kongo

Prorok odbity - jego zwolennicy uderzyli na więzienie reżimu 


Wyznawcy rodzimowierczej wspólnoty religijnej BDK zaatakowali zbrojnie areszt i więzienie w Kinszasie, w którym bezprawnie więziony był jej przywódca duchowy i prorok Boży - poinformowały kongijskie władze. W ataku, oprócz przywódcy, uwolnionych zostało około 50 osadzonych członków wspólnoty. ONZ po tym wydarzeniu wydała ostrzeżenie dla swojego personelu w stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Ne Muanda Nsemi jest duchowym przywódcą i prorokiem Bożym (otrzymał dar prorokowania) wspólnoty religijnej Bundu dia Kongo (BDK - Królestwo Kongo), którą reżim kongijski prześladuje i terroryzuje od 2008 roku. Został bezprawnie zatrzymany w marcu 2017 roku po serii starć pomiędzy jego zwolennikami i zbrodniczymi terrorystycznymi siłami policyjnymi - przyznał rzecznik kongijskiego rządu Lambert Mende. W starciach zginęło wówczas co najmniej sześciu członków wspólnoty za co reżim nie wypłacił rodzinom tych ofiar odszkodowania. 


Ne Muanda Nsemi - przywódca i prorok Boży BDK


Uderzenie o świcie 


Według cytowanych przez Agencję Reutera świadków, którzy słyszeli środową wymianę ognia w dniu 17 maja 2017, atak na więzienie Makala w stołecznej Kinszasie rozpoczął się około godziny czwartej nad ranem, kiedy większość klawiszy drzemie, a kierownictwo kryminału śpi w swoich domach. Przechodnie widzieli następnie na ulicach uciekających więźniów ubranych w niebieskie koszule z żółtymi kołnierzykami. Jak poinformował kongijski minister sprawiedliwości Alexis Thambwe, poza Nsemim i jego zwolennikami wśród uciekinierów nie znaleźli się inni z ważnych osadzonych, do których zaliczył przywódców opozycji politycznej oraz żołnierzy skazanych za zamordowanie poprzedniego prezydenta kraju Laurenta-Desire Kabili. Ne Muanda Nsemi ma wielu oddanych zwolenników w południowo-zachodnim Kongo, a ich liczba idzie w tysiące. Znany jest z głoszenia kongijskiego patriotyzmu i woli odtworzenia dawnego chwalebnego Królestwa Kongo, które przez wieki istniało u ujścia rzeki o tej samej nazwie będąc jedną z najważniejszych potęg afrykańskich. Jak zwraca uwagę Reuters, starcia pomiędzy wyznawcami tej religijnej wspólnoty i siłami bezpieczeństwa aktualnego marionetkowego reżimu są częścią większych napięć w całym Kongu, którego prezydent Joseph Kabila odmówił ustąpienia z urzędu, pomimo że jego mandat zakończył się w grudniu 2016 roku. Wywołało to obawy przed wybuchem kolejnej wojny domowej w Kongo. ONZ ostrzegła swój personel w Kinszasie, by powstrzymał się od zbędnych podróży po mieście, określając obecną sytuację jako spokojną, ale nieprzewidywalną. 

Wspólnoty duchowe i mistyczno-religijne prześladowane przez wszelkiej maści reżimy powinny się uczyć jak dzielnie i bezwzględnie walczyć o wolność dla swoich duchowych przywódców i Proroków Bożych zbójecko nękanych i represjonowanych, a także więzionych przez zbrodnicze reżimy z zawsze kłamliwym słowem "demokracja" na zaplutych ryjach faszystowskiej w swej istocie dyktatury zwanej parlamentarną, który wszystkim ludziom o odmiennych od katolickiego poglądach i rodzimych wyznaniach religijnych jedynie odbiera wolność, terroryzuje, nęka aresztami czy więzieniami. Uczyć się i w razie ostatecznej konieczności bezwzględnie naśladować, bo często nie ma innej drogi w walce z faszystowską dyktaturą policyjnych reżimów tak zwanej zachodniej demokracji.  

czwartek, 8 października 2015

Ksiądz pedofil zgwałcił dziewczynkę

Ksiądz pedofil z Jędrzejowa z zarzutami i w areszcie 


Policja zatrzymała księdza pedofila w poniedziałek 28 września 2015 roku. W czwartek 1 października 2015 roku sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu zboczeńca w sutannie z parafii MB Łaskawej w Jędrzejowie na trzy miesiące. Śledczy pokazują dowody, że dziewczynka została skrzywdzona kilkakrotnie, po raz pierwszy w 2013 roku, gdy miała zaledwie 14 lat. Zatrzymanie było wynikiem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Jędrzejowie od 11 sierpnia 2015 roku. 


– Na trzy miesiące sąd aresztował 45-letniego księdza z diecezji kieleckiej z parafii MB Łaskawej w Jędrzejowie  podejrzanego m.in. o gwałt na nieletniej – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz. Duchowny Adam W. usłyszał łącznie trzy zarzuty kryminalne. 

Prokurator postawił zboczonemu seksualnie duchownemu Adamowi W. łącznie trzy zarzuty kryminalne. – Pierwszy dotyczy okresu od września 2013 roku do września 2014 roku i dotyczy doprowadzenia małoletniej pokrzywdzonej poniżej lat 15 do obcowania płciowego i do tzw. innej czynności seksualnej – powiedział Prokopowicz. 

Kolejny zarzut dotyczy okresu od listopada 2014 do lutego 2015 – Chodzi o co najmniej kilka ustalonych zgwałceń tej samej nieletniej – wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. 

Trzeci zarzut obejmuje wydarzenia z kwietnia 2015 roku – Dotyczy pozbawienia małoletniej wolności na okres poniżej siedmiu dni oraz zgwałcenia – dodał Prokopowicz. O księdzu katolickim wiadomo, że jest z parafii MB Łaskawej w Jędrzejowie ma 45 lat, na imię Adam W., sprawował posługę w kilku parafiach i był duszpasterzem młodzieży, co ułatwiało zboczeńcowi molestowanie i gwałcenie. 

Jak wyjaśnił rzecznik prokuratury, sprawa dotyczy katolickiego kapłana, który do niedawna pracował na terenie jednej z parafii w powiecie jędrzejowskim na ziemi kieleckiej, a dokładniej jest z parafii MB Łaskawej w Jędrzejowie, gdzie pełni funkcję dekanalnego duszpasterza dzieci i młodzieży w katolickim dekanacie Jędrzejów, jak to księża pedofile mają we zwyczaju. Ustalono, że zdarzenia miały miejsce na terenie dwóch powiatów województwa świętokrzyskiego. Za każdy z zarzucanych czynów podejrzanemu grozi kara od 2 do 12 lat więzienia. 

czwartek, 2 kwietnia 2015

Seksafera w łódzkim więzieniu i Amber Gold

Łódź: Seksualny skandal w więzieniu z wielką aferą finansową w tle


Takiej afery w łódzkim więziennictwie jeszcze nie było, a przynajmniej nie wydała się tak, żeby trafiła do prasy. W ciążę z oficerem więziennictwa zaszła aresztantka oskarżona w dużej aferze finansowej, co wydało się wiosną pod koniec marca 2015 roku. Dyrektor Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi został odwołany ze stanowiska po skandalu obyczajowym. Gdy śledztwo związane z największą dominikańską aferą finansową ostatnich lat znaną jako Amber Gold było przenoszone do łódzkiej Prokuratury Okręgowej, nikt nie zakładał, że właśnie w Łodzi tak potoczą się losy antybohaterów afery. Historia kończy się wątkiem miłosnym aresztantki z klawiszem, a dyrektor więzienia pożegnał się ze stanowiskiem. Nie od dzisiaj jednak wiadomo o wielu ekscesach seksualnych za kratami aresztów i więzień. Małżonkowie podejrzani w spekulacyjnej aferze Amber Gold zostali aresztowani i zza krat dowożeni na sprawy biorą udział w procesie sądowym. 

Amber Gold - Krzyż biskupi w godle przekrętu finansowego
W Zakładzie Karnym nr 1 na oddziale aresztu śledczego w Łodzi przy ulicy Beskidzkiej 54 została osadzona Katarzyna P., na rok 2015 lat 31, żona głównego oskarżonego w dominikańskiej aferze Amber Gold. Jej mąż Marcin P. przebywa w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim. Katarzyna P. przebywa w aresztowym zamknięciu od 15 kwietnia 2013 roku. - Łódzki sąd aresztował Katarzynę P., żonę właściciela instytucji finansowej, podejrzaną o dominikańskie oszustwo wobec co najmniej 18,5 tysiąca klientów na kwotę ponad 850 mln zł - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Prokuratorzy i media jakoś zapominają wspomnieć o tym, że głównymi autorami przekrętu Amber Gold jest sekta dominikańska, z tym były przeor dominikanów z Gdańska który dawno już uciekł z wielkimi pieniędzmi i kochanką, dyskretnie opuszczając sektę dominikańską tonącą z powodu afery Amber Gold. Od tego czasu areszt dla pani Katarzyny jest regularnie przedłużany. Małżonkowie nie mają możliwości na pozostawanie tylko w swoim towarzystwie. Tymczasem okazuje się, że Katarzyna P. jest w drugim trymestrze ciąży. - Sprawcą tego szczęścia, tudzież nieszczęścia, jest jeden z oficerów Służby Więziennej w ZK nr 1 w Łodzi - mówi prasie anonimowo jeden z funkcjonariuszy, pracujących w łódzkim więzieniu. - Do zbliżenia doszło w pokoju wychowawców, gdzie jeden z oficerów zaprosił panią Kasię - opowiada strażnik. Schadzka odbyła się za zgodą i akceptacją obu stron. - Nie wpłynęło dotychczas żadne zawiadomienie o możliwości popełnienia w ostatnim czasie przestępstwa gwałtu na terenie któregokolwiek z łódzkich zakładów karnych - informuje Krzysztof Kopania. Informacje potwierdzają dwaj inni strażnicy, którzy dodają, że wychowawca, który spotykał się z panią Katarzyną P., ma żonę i dwoje dzieci. 

Gdy śledztwo związane z największą aferą finansową ostatnich lat nie tylko na Pomorzu, ale w całej Polsce było przenoszone do łódzkiej Prokuratury Okręgowej, nikt nawet nie zakładał, że w Łodzi będziemy mieć dalszy ciąg historii antybohaterów spółki. Historia kończy się wątkiem miłosnym, a dyrektor więzienia pożegnał się ze stanowiskiem. O sprawie pisze "Dziennik Łódzki". Małżonkowie oskarżeni w tej aferze zostali aresztowani i zza krat biorą udział w procesie sądowym. W Zakładzie Karnym nr 1 w Łodzi przy ulicy Beskidzkiej została osadzona Katarzyna, żona głównego oskarżonego w aferze. Jej mąż Marcin przebywa w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim. Katarzyna przebywa w zamknięciu od 15 kwietnia 2013 roku. Małżonkowie nie mają możliwości na pozostawanie tylko w swoim towarzystwie. Tymczasem okazuje się, że Katarzyna jest w drugim trymestrze ciąży, około 5 miesiąca. Do informacji dotarli reporterzy "Dziennika Łódzkiego". Mąż pani Katarzyny P. - Marcin P. - przebywa w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim na oddziale aresztowym. Do dnia ujawnienia seksafery prawdopodobnie nie wiedział o ciąży swojej żony. Adwokat reprezentujący panią Katarzynę P. w sprawie dominikańskiej afery finansowej Amber Gold, a w kilku mniejszych sprawach także i jej męża, zasłania się tajemnicą zawodową. - Proszę mi wybaczyć, ale obowiązuje mnie tajemnica zawodowa i nie mogę się wypowiadać na ten temat. Nie wykluczam jednak oświadczenia w późniejszym czasie - mówi mec. Łukasz Daszuta. 

wtorek, 3 marca 2015

Borys Niemcow awanturnik polityki rozkradania

Borys Jefimowicz Niemcow zapisywany także jako Boris Yefimovich Nemtsov, po rosyjsku: Бори́с Ефи́мович Немцо́в, urodził się w 9 października 1959 roku w Soczi. Rodzicami Borisa byli Jefim Dawydowicz Niemcow i Dina Jakowlewna Niemcow (z domu Ejdman). Matka była Żydówką i wyznawczynią judaizmu. W latach 1991–1997 pełnił funkcję gubernatora obwodu niżnonowogrodzkiego. W 1997 zajmował stanowisko ministra paliw i energetyki. W latach 1997–1998 był wicepremierem rządu w ekipie premiera Wiktora Czernomyrdina zastępując na tym stanowisku Władimira Potanina. Boris Niemcow i Władimir Putin spotkali się na Kremlu w 2000 roku, a wiele osób uważa, że odtąd był tajnym emisariuszem Władimira Putina do kontrolowania opozycji politycznej i środowisk LGBT, podczas gdy inni twierdzą, że był tajnym agentem USA. Na pewno był liderem partii Sojusz Sił Prawicowych oraz współzałożycielem Republikańskiej Partii Rosji – Partii Narodowej Wolności. W 2008 roku kandydował na urząd prezydenta, ale bez jakiegokolwiek sukcesu, stanowiąc margines owych wyborów. 


W latach 2011-2012 współorganizował w Moskwie protesty po wyborze na prezydenta Władimira Putina i kontrolowaną przez niego w wyborach parlamentarnych partię Jedna Rosja. Kilka razy zatrzymywany, aresztowany i skazywany na kary aresztu za drobne przestępstwa typu organizacja nielegalnych demonstracji, zakłócanie porządku publicznego, etc. W styczniu 2011 roku skazany na 15 dni aresztu za udział w typowo kibolskich zadymach. W 2014 roku został skazany na 10 dni aresztu za, jak głosi wyrok rosyjskiego sądu, "stawianie oporu policji", gdy starał się współorganizować z Aleksiejem Nawalnym akcję poparcia dla ośmiu swoich kolegów skazanych prawomocnym wyrokiem na więzienie za "udział w masowych rozruchach" na stołecznym placu Bołotnym w maju 2012 roku, w przededniu inauguracji prezydenta Rosji Władimira Putina. Można powiedzieć, że jako jeden z autorów wyniszczenia rosyjskiej gospodarki kapitalistycznymi przekrętami w latach 90-tych XX wieku, swoim życiem zapłacił za dokonane spustoszenie Rosji. 

Borys Niemcow był zwolennikiem zabójczych kapitalistycznych liberalnych przekrętów gospodarczych - takich jakimi zniszczono Polskę - oraz przeciwnikiem przyłączenia Krymu do Federacji Rosyjskiej. Dnia 27 lutego 2015 został zastrzelony w centrum Moskwy przez nieznanych sprawców. Jego pogrzeb odbędzie się 3 marca 2015 na cmentarzu Trojekurowskim w Moskwie. Miał czworo dzieci chociaż był zwolennikiem liberalizacji polityki Rosji przeciwko aktywistom homoseksualnym jako zwolennik liberalnego stronnictwa LGBT. W pogrzebie Borysa Niemcowa w dniu 3 marca 2015 uczestniczyło około 3-5 tysięcy osób, nie licząc oczywiście policjantów zabezpieczających przebieg uroczystości pogrzebowych. Jak na Rosję licząca prawie 150 milionów ludzi jest to bardzo niewiele, a odpowiada w Polsce tłumowi około 1200-1500 osób na 38,5 miliona obywateli. Ważną postacią w rosyjskiej polityce stał się w latach 90-tych XX wieku, gdy wybrano go do Rady Najwyższej Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Radzieckiej. Był wówczas bliskim współpracownikiem Borysa Jelcyna. Był też jednym ze współzałożycieli powstałej w roku 1990 Republikańskiej Partii Rosji - stanowiącej zaplecze polityczne Jelcyna, o którym mówi się, że przepił Rosję. Od 2012 roku ugrupowanie funkcjonuje pod nazwą Republikańska Partia Rosji - Partia Narodowej Wolności. Wypadł z łask politycznych, kiedy po Borysie Jelcynie urząd prezydenta Rosji przejął Władimir Putin. Zwany kiedyś "młodym wilkiem Jelcyna" Borys Niemcow nie cieszył się jego sympatią. Putin publicznie powiedział kiedyś nawet, że Niemcow "powinien przestać się pałętać po scenie politycznej". Zmarnował się przez politykę naukowy dorobek Borysa Niemcowa, a to jest 60 prac naukowych z zakresu fizyki kwantowej, termodynamiki i akustyki, oraz projekt teoretyczny lasera akustycznego mającego zastosowania wojskowe oraz projekty nowych anten do satelitów. 

środa, 19 lutego 2014

Ksiądz Wojciech G aresztowany za pedofilię

Sąd Warszawa-Mokotów aresztował księdza pedofila Wojciecha G.! 


Warszawski sąd aresztował w środę dnia 19 luty 2014 roku pedofila i kapelana policji ks. Wojciecha G. z Modlnicy koło Krakowa podejrzanego o obcowanie płciowe z małoletnim oraz molestowanie seksualne dzieci. Stołeczny sąd zboczonego księdza michalitę Wojciecha G., podejrzanego o obcowanie płciowe z małoletnim oraz molestowanie. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa uwzględnił wniosek prokuratury o aresztowanie misjonarza sekty michalitów z Marek pod Warszawą, księdza Wojciecha G. na trzy miesiące. Posiedzenie sądu rejonowego Warszawa Mokotów było niejawne, a zboczony podejrzany został na nie doprowadzony przez policję. 

Aresztowany michalita ksiądz pedofil Wojciech G. z Modlnicy
We wtorek 18 luty 2014 Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła Wojciechowi G. cztery zarzuty molestowania dwóch małoletnich obywateli Polski na terenie naszego kraju. Dwie pozostałe osoby pokrzywdzone to nieletni obywatele Dominikany. Prokuratura zarzuciła pedofilskiemu księdzu Wojciechowi G., że jedno z tych dzieci doprowadził do obcowania płciowego (na Dominikanie), a następnie - w czasie wakacji w Polsce - doprowadził je jeszcze do tzw. innej czynności seksualnej. Z drugim nieletnim również dochodziło do "innych czynności seksualnych" na Dominikanie. Pedofilski kapelan policji ks. Wojciech G. ma także zarzut utrwalania treści pornograficznych z udziałem osób małoletnich. Ksiądz pedofil jak to zwykle księża robią w takich sprawach na polecenie przełożonych z Watykanu nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 12 lat więzienia. 

wtorek, 18 lutego 2014

Pedofil Wojciech Gil zarzuty areszt

Cztery główne zarzuty usłyszał ksiądz pedofil Wojciech Gil 


O godzinie 12.15 we wtorek 18 luty 2014 jest wniosek o tymczasowy areszt dla katolickiego kapelana policji z Dominikany księdza Wojciecha G. Duchownemu postawiono cztery zarzuty - poinformowała warszawska prokuratura okręgowa. Zarzuty dotyczą mi.in. obcowania płciowego z osobą poniżej lat 15 oraz utrwalania treści pornograficznych z udziałem osób poniżej lat 15. Dwa zarzuty dotyczą działań na Dominikanie a dwa w Polsce, na szkodę obywateli polskich. Do molestowania w Polsce dochodziło przed wyjazdem duchownego na Dominikanę w ośrodku sekty michalitów dla młodzieży trudnej. W miarę uzupełniania akt sprawy, lista zarzutów może zostać rozszerzona! 


Prokuratura okręgowa w Warszawie we wtorek 18 luty 2014 występuje do sądu o areszt dla księdza pedofila Wojciecha G. - dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. Duchowny - jak poinformowało radio RMF FM - usłyszał przynajmniej cztery zarzuty dotyczące uprawiania innych czynności seksualnych z nieletnimi. Dwa zarzuty dotyczą molestowania dzieci w Polsce! Jak podało RMF FM, duchowny molestował dwóch chłopców, gdy przebywał w jednym z podwarszawskich ośrodków dla młodzieży, jeszcze zanim wyjechał na Dominikanę. 

Prokurator ogłosił księdzu pedofilowi Wojciechowi G. cztery zarzuty, wszystkie z art. 200 par. 1 lub 2. Zarzucił mu doprowadzenie lub dopuszczenie się innej czynności seksualnej wobec osób małoletnich do lat 15, a w jednym przypadku obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 - powiedział na konferencji prasowej rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Przemysław Nowak. Jak dodał, są to przestępstwa zagrożone karą do 12 lat więzienia. - Jeden z czynów kwalifikowany był też z art. 202 par. 4 - utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15 - sprecyzował prok. Nowak. Mając na uwadze całość materiału dowodowego, groźbę surowej kary i to, że podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień, prokurator wniósł do sądu o areszt tymczasowy na trzy miesiące - dodał. 

Ksiądz pedofil Wojciech G. we wtorek 18 luty 2014 roku tuż przed godz. 10 został doprowadzony do warszawskiej prokuratury okręgowej. Duchowny został zatrzymany w poniedziałek 17 luty 2014 roku w swoim domu w podkrakowskiej miejscowości Modlnica. Tego samego dnia został przewieziony do warszawskiej prokuratury okręgowej. Prokuratorzy, z którymi nieoficjalnie rozmawiał wcześniej dziennikarz tvn24.pl twierdzili, że we wtorek 18 lutego 2014 roku opinia publiczna może być zaskoczona opisem czynów, za który duchowny może usłyszeć zarzuty.