Pokazywanie postów oznaczonych etykietą himawanti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą himawanti. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 października 2018

Salezjanin gwałci Martę na śmietniku

Ksiądz gwałcił Martę w śmietniku. To, co stało się później, przeraża! 


Za sprawą filmu "Kler" Wojciecha Smarzowskiego w Polsce ponownie rozgorzała dyskusja na temat seksualnych zbrodni, których dopuszczają się księża i zakonnicy katoliccy. Często bywa, że ofiary pedofilów i gwałcicieli w sutannie latami milczą, a gdy już odważą się mówić, są uciszane lub bezprawnie zamykane w trybie administracyjnym w psychuszkach czyli w zakładach psychiatrycznych pamiętających czasy Adolfa Hitlera i nazizmu. Na sprawiedliwość zwykle, z nielicznymi wyjątkami ciągle nie mają co liczyć. Do takich osób należy Marta, którą zwyrodniały katolicki ksiądz zgwałcił, gdy miała 16 lat. 

Żeby nie było zgorszenia - Ofiary mają głos - okładka książki

Marta jest bohaterką książki "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos" Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak, którzy o całej historii piszą nader delikatnie. Księdza zakonnika, który ją zgwałcił poznała, gdy miała zaledwie 12 lat. Do ich pierwszego spotkania doszło w konfesjonale podczas uwłaczającej ludzkiej godności spowiedzi katolickiej. Od tego momentu spowiadała się tylko u niego. Z czasem poza wyznawaniem grzechów, zaczęła się za jego zachętami naiwnie zwierzać, opowiadać o trudnej sytuacji w domu – niepełnosprawnej matce i ojcu alkoholiku. 

Dla Marty był to pierwszy raz. Poniżona i zakrwawiona wracała do domu - opowiada Artur Nowak, współautor książki o ofiarach księży pedofilów. Wspólnie z żoną napisał pan książkę pod tytułem "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos". Znalazły się w niej poruszające historie ofiar księży pedofilów. - Dotarliśmy do około 50 pokrzywdzonych osób z całej Polski. Z racji wykonywanego zawodu z ofiarami księży pedofilów miałem do czynienia w kancelarii adwokackiej. Również moja żona spotykała ich w swoim gabinecie, do którego przychodzili już jako dorośli, żeby przerobić na terapii doświadczenia związane z molestowaniem przez duchownych katolickich. 

Żadna grupa zawodowa nie ma takiego łatwego dostępu do dzieci jak księża katoliccy i zakonnicy oraz oczywiście zakonnice. Jako spowiednicy, przewodnicy duchowi w naturalny sposób księża i wikariusze oraz zakonnicy wzbudzają zaufanie, poznają świat tajemnic dziecka, od jego wczesnych lat życia, nieomal od niemowlęcia w czasie chrztu, potem z okresu komunii i pierwszej spowiedzi. To okoliczności sprzyjające budowaniu więzi księdza pedofila z ofiarą. Przedstawiciele innych grup zawodowych zwykle nie mają takich możliwości, oprócz personelu szpitali dziecięcych - jeśli dziecko często choruje - i oprócz personelu żłobków, przedszkoli i szkół oraz sekcji sportowych czy rodzin zastępczych. Co ciekawe, zaobserwowaliśmy też, że o ile w przestrzeni świeckiej około 80 procent ofiar pedofilów to dziewczynki, to w przypadku sprawców, którymi są księża i zakonnicy, owe 80 procent stanowią młodzi chłopcy. 

piątek, 8 czerwca 2018

Policjanci pedofile gwałciciele

Nie można bezwzględnie ufać policji. Wśród policjantów także zdarzają się zboczeńcy, pedofile i gwałciciele, jak wśród wielu innych zawodów. Zwykle piszemy o księżach pedofilach, bo to zawód wysokiego ryzyka skażenia pedofilią i gwałtem (zbrodnie inkwizycji nauczyły terroru i gwałtu). Policja nie jest wolna od zwyrodniałych dewiantów seksualnych - uważaj zatem komu powierzasz swoje dzieci, nie ufaj policjantom, bo możesz się srogo zawieść. Polska Komenda Główna Policji nawet poczytnym czasopismom nie udziela informacji na temat ilości złapanych pedofilów we własnych szeregach. Niestety.

Angielski policjant pedofil gwałciciel Nick Lidstone, 55, of Barrington, Cambridgeshire

Jeden pracował w policji. Gwałcił dzieci i psa


Derren Tomlinson z Shrewsbury w zachodniej Anglii do 2015 roku pracował jako "Police community support officer", czyli tzw. policjant obywatelski. Funkcjonariusz przez ponad 9 lat miał dbać o bezpieczeństwo obywateli, w tym dzieci. Na jaw wyszło, że ma na sumieniu gwałt na dziecku poniżej 13 roku życia i wykorzystywanie seksualne innych nieletnich, a także nagrywanie stosunków seksualnych dziecka z psem. Mężczyzna został przez angielski sąd skazany na 11 lat więzienia.

Derren Tomlinson z Shrewsbury został oskarżony o dopuszczenie się gwałtu na jednym dziecku poniżej 13 roku życia i wykorzystywanie kilku innych nieletnich. Mężczyźnie zarzucono także utrwalanie na materiałach wideo stosunków seksualnych z psem, zarówno dziecka jak i własnych (seks pedofilsko-zoofilski).

poniedziałek, 7 grudnia 2015

ONET - Niemiecki portal w Polsce

Onet - od dawnych „Polskich Zasobów Internetu” do germańskiej spółki propagandowej 


Onet – to jedno z największych polskich mediów internetowych, od listopada 2012 kontrolowane przez niemiecką firmę Ringier Axel Springer Polska (75% udziałów). Poprzedni właściciel, Grupa TVN, posiada 25% udziałów, jednak treści zamieszczane przez Onet kontrolowane są głównie przez niemiecką prywatną cenzurę polityczną, w duchu antysłowiańską, antypolską i antyrosyjską - co wytykają Onetowi organizacje patriotyczne germanizacji Polski przeciwne. 

Onet Kraków - Siedziba przy ulicy Pilotów 10
Za firmą Onet skrywa się Ryszard Garnczarski został zaproszony do współpracy z firmą Optimus S.A. w roku 1995 jako wiceszef oddziału krakowskiego (szefem oddziału krakowskiego był Leszek Kotula). Dział krakowski miał zająć się telekomunikacją i wystąpić w przetargu o koncesję na GSM (w którym wystartowały Era i Plus). Jednakże z tej działalności zrezygnowano. Roman Kluska (założyciel Optimus S.A.) na początku 1996 roku spotkał się z Billem Gatesem. Podczas tej rozmowy Roman Kluska został przekonany, że Internet jest przyszłością i postanowił w to zainwestować. Realnie spółka zaczęła działać trzy miesiące przed uruchomieniem serwisu Optimus Net. Niestety Roman Kluska razem z firmą Optimus został zniszczony kłamliwymi pomówieniami, niewątpliwie ze strony osób, które miały ochotę przejąc rozpoczęte przez niego dzieło. 

Strona została uruchomiona w dniu 2 czerwca 1996 roku. Portal początkowo nosił nazwę OptimusNet, jednakże wtedy trudno nazywać go było portalem w dzisiejszym sensie, był raczej katalogiem stron www. Głównym celem było katalogowanie polskich stron internetowych i bardzo dobrze się w tym spisywał. Domena Onet.pl pojawiła się z inicjatywy administratora Zbigniewa Zycha (obecnie TVN) jako alternatywny skrót domeny OptimusNet w 1997, w tym samym roku portal zaczął nabierać charakteru informacyjnego. Można powiedzieć, że Onet ciągle jest tym czym był, OptimusNet'em, tyle że powinien z rąk niemieckich wrócić w ręce narodu polskiego, wrócić w ręce tego, kto stoi za jego powstaniem i ma do niego największe prawa - do Romana Kluski. 

Onet na rok 2015 to niemal 18 milionów użytkowników miesięcznie (w tym ci, co każdego dnia sprawdzają pocztę emailową na Onecie, ponad 3 miliardy odsłon, w sumie 25 serwisów internetowych - co sekundę Grupa Onet wypuszcza do sieci ponad 200 gigabitów danych. – To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie ciągle rozwijająca się infrastruktura telekomunikacyjna – mówi Ryszard Garnczarski, dyrektor ds. inwestycji i infrastruktury. Ta infrastruktura to niemal 170 tysięcy kilometrów sieci światłowodowych, z czego niemal połowa należy do Orange Polska. 

piątek, 8 maja 2015

Antyfaszyzm - Antifa - Stop faszytom

Antyfaszyzm - Stop faszystom! Nigdy więcej faszyzmu! 


Antyfaszyzm czy ruch antyfaszystowski – to ruch głoszący sprzeciw wobec ideologii i praktyki faszyzmu, nazizmu, banderyzmu i podobnych skrajnie prawicowych bandytyzmów. Powstał z inspiracji środowisk lewicowych w latach 20-tych XX wieku, początkowo głównie we Włoszech (m.in. organizacja Arditi del Popolo). W latach 30-tych XX wieku powstał w Niemczech lewicowy ruch Antifa, z kolei w Hiszpanii idee sprzeciwu wobec faszyzmu reprezentowali ochotnicy z Brygad Międzynarodowych. Walkę o usunięcie z życia publicznego praktyk faszyzmu oraz nazizmu, ogłosili w Grecji, w latach 1946–1949, partyzanci DSE. Odrodzenie ruchu antyfaszystowskiego nastąpiło w Europie Zachodniej w latach 70-tych i 80-tych XX wieku jako sprzeciw wobec postępów neofaszyzmu i neonazizmu. Antyfaszyzm łączy się zazwyczaj z działalnością przeciwko innym ideologiom czy tendencjom uznawanym jako dyskryminujące – inkwizycji, rasizmowi, szowinizmowi, antysemityzmowi, antyslawizmowi, sowietofobii, rusofobii czy nacjonalizmowi. 


Tak jak większość ruchów faszystowskich, również ruchy antyfaszystowskie najczęściej występowały w katolickiej Europie, choć mianem antyfaszystów nazywano także polityków i działaczy sprzeciwiających się pobłażliwej, a nawet przyjaznej polityce Stanów Zjednoczonych wobec Włoch Mussoliniego i III Rzeszy. 

Antyfaszyzm we Włoszech 


Włochy, jako kraj, z którego wywodzi się zbójecki faszyzm, były też ojczyzną sprzeciwu wobec niego. Ruch ten od początku nie stronił od przemocy – w większości miał charakter bojówek robotniczych, które walczyły z odznaczającymi się brutalnością faszystowskimi Czarnymi Koszulami. Początkowo ruch ten związany był z głównym nurtem ruchu robotniczego – Włoską Partią Socjalistyczną (PSI) i związkami zawodowymi, jednak po tym jak PSI 3 sierpnia 1921 zawarło "rozejm" z Narodową Partią Faszystowską, a inne ruchy - w tym związki zawodowe oraz Włoska Partia Komunistyczna - postanowiły ograniczyć się do działań ściśle legalnych i pokojowych, przeciwne tej polityce grupy milicji robotniczych sformowały organizację Arditi del popolo (AdP) – Ludowych Szturmowców. Arditi – to włoskie określenie elitarnych jednostek szturmowych. Organizacja ta została jednak pozbawiona wszelkiego wsparcia politycznego. Partia Socjalistyczna i związki odmówiły uznania Arditi del popolo za wspólną antyfaszystowską milicję, a Partia Komunistyczna zakazała swoim członkom jednoczesnego członkostwa w niej, organizując własną milicję, której działania były jednak znikome, z racji przyjęcia wspomnianej wcześniej strategii legalizmu. Za potępienie Arditi, włoscy komuniści byli krytykowani w Kominternie, a także przez samego Lenina, który m.in. opublikował w Prawdzie artykuł popierający ruch Arditi, a krytykujący politykę Amadeo Bordigi, ówczesnego lidera PCI. 

Mimo pewnych sukcesów, które odnieśli Arditi m.in. na barykadach Parmy, gdzie w sierpniu 1922 grupa 350 arditi, na czele z jednym z założycieli ruchu, Guido Picellim, dzięki pomocy lokalnych robotników, powstrzymała próbę "zajęcia" miasta przez kilkunastotysięczną grupę Czarnych Koszul, dowodzonych m.in. przez Italo Balbo, późniejszego marszałka lotnictwa - ruch, pozbawiony poparcia pozostałych organizacji opozycyjnych, był stopniowo rozbijany przez zabójstwa i aresztowania przywódców i działaczy, i de facto zanikł do 1924, choć w późniejszym okresie nawiązywali do niego m.in. partyzanci w okresie II wojny światowej. W środowisku uchodźców powstała organizacja Giustizia e Libertà, działacze ugrupowania początkowo prowadzili głównie działalność propagandową, jej działacze walczyli przeciwko faszystowskim frankistom w czasie wojny domowej w Hiszpanii. W 1943 organizacja zaczęła formować własne oddziały partyzanckie walczące przeciwko Włoskiej Republice Socjalnej. 

W późniejszym okresie ruch antyfaszystowski występował między innymi wśród zamieszkujących północno-wschodnie Włochy mniejszości chorwackiej i słoweńskiej. W latach 1927–1941 działała tam ich wspólna organizacja TIGR (skrót od nazw miast i regionu Triest, Istria, Gorycja i Rijeka), prowadząca m.in. działalność partyzancką (sabotaż, napady na okupacyjne faszystowskie włoskie wojsko i lokalne zbrodnicze organizacje faszystowskie) i narodo-wyzwoleńczą. W 1938 organizacja przygotowywała zamach na zbrodniczego dyktatora faszystowskiego Benita Mussoliniego, który został w ostatniej chwili odwołany. Ruch został ostatecznie rozbity w 1941 roku przez OVRA, czyli włoski faszystowski kontrwywiad polityczny, a pozostali jego członkowie dołączyli w większości do Frontu Wyzwolenia Ludu Słoweńskiego. 

czwartek, 19 lutego 2015

Kamil Durczok - TVN i molestowanie seksualne kobiet w pracy

Popularny dziennikarz telewizyjny molestował w pracy? Mensah: "Jak większość osób wiem, o kogo chodzi" 

Znany dziennikarz z TVN (od 2006 roku) molestował koleżankę z pracy! Po tekście "Wprost" w środowisku medialnym dziennikarzy i producentów huczy od plotek. - Jak większość osób wiem, o kogo chodzi - powiedziała ostatnio Omenaa Mensah w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl. Prezenterka stacji TVN nie zdradziła jednak, kogo miała na myśli, ale wszyscy wiedzą, że chodzi o jej kolegę z pracy, Kamila D. Wszystko zaczęło się od artykułu w tygodniku "Wprost", w którym głos zabrała "znana dziennikarka". Anonimowo opowiedziała o tym, jak molestował ją jej były przełożony - "bardzo popularna twarz telewizyjna, szef zespołu jednej ze stacji". A przecież wszyscy wiedzą w jakich stacjach i programach pracowała, sprawdzenie czego w internecie zajmuje kilka minut. - Moje kłopoty z nim zaczęły się od tego, jak powiedziałam mu "nie". Któregoś dnia podszedł do mnie z tekstem: "Widzę, że nie masz majtek pod dżinsami. Jedziemy do mnie?" Rzucił też, niby w żartach: "Oprzesz się, suko, o ścianę, a ja wejdę od tyłu". Byłam tak zawstydzona, że mnie sparaliżowało. Oczywiście odmówiłam. Od tej pory stałam się dla niego gównem - opowiadała w rozmowie z tygodnikiem. 


Wiem, że inne dziennikarki miały z nim podobne przejścia. Niektóre robią dziś zaskakujące kariery. W pewnym momencie zrozumiałam, że przy nim kariery nie zrobię. Zaczął mnie lekceważyć, potem zwalczać. Nie pozwalał mi nawet przychodzić na ramówki, czyli poranne planowania. Poszłam z tym do szefostwa. Wysłuchali, ale nic nie zrobili. Usłyszałam: „Jesteś dorosła, rób z tym, co chcesz”. Zrozumiałam, że nagłośnienie sprawy zostanie odebrane jako nielojalność wobec firmy. 

W środowisku dziennikarzy zawrzało, acz wiadomo, że nie tylko molestowanie i wykorzystywanie seksualne jest normą wśród środowisk dziennikarskich, ale także pedofilia jako zwyrodniałe zboczenie seksualne z którym ABH walczy w Polsce od 1995 roku, kiedy ujawniono pierwsze skandale z dziennikarzami i dziennikarkami o pedofilskich skłonnościach, m.in. w ówczesnym Życiu Częstochowy, Dzienniku Zachodnim w Katowicach czy Gazecie Wyborczej - odział Częstochowa i Katowice. Na forach internetowych podobnie - zaczęły się pojawiać kolejne historie o molestowanych kobietach, internauci wskazywali też rzekomego sprawcę. Publicysta Jacek Żakowski tak komentował sprawę w "Gazecie Wyborczej": "Nie mam powodu wierzyć 'Wprost' i postom. Ale tysiące ludzi mówią i piszą o tym w sieci. Pod nazwiskiem robią to ostrożnie ze względu na konsekwencje prawne bogatych szefów mediów prywatnych i z obawy przed ich złośliwymi prawnikami. Anonimowo - z nazwiskami, nazwami programu i stacji, pikantnymi szczegółami oraz uzupełnieniami. Bo podobno ofiar było wiele." Wiele jest ofiar w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, Francji, Niemczech, dlaczego nie miałyby się takie zdarzać i w Polsce, w której Sejm od lat nie chce ratyfikować Konwencji przeciwko przemocy seksualnej. 

niedziela, 12 stycznia 2014

Jak to się robi w Bractwie Zakonnym Himawanti?

Jak to się robi w Bractwie Zakonnym Himawanti? 


Na początku lat 90-tych XX wieku nazwisko Ryszard Matuszewski kojarzyło mi się tylko z polskim eseistą, krytykiem literackim, autorem podręczników szkolnych, tłumaczem, jednym słowem wybitnym i zasłużonym człowiekiem, przyjacielem Czesława Miłosza oraz Wisławy Szymborskiej. Określenie Himawanti było mi nieznane, tak, że kiedy je pierwszy raz przeczytałem skojarzyło mi się z jakimś szczytem górskim w odległych Himalajach. I słusznie, bo Himawan, Himawant oraz Himawanti to oryginalne ludowe nazwy najwyższych gór z dachu Świata, a moje hobby to wspinaczka alpejska. Himawanti najlepiej powinno się kojarzyć z buddyzmem tybetańskim, wadżrajaną czy bon, bo to obszar o rdzennej nazwie Himawanti na którym te zjawiska duchowe występują. Jakież było to miłe zaskoczenie, kiedy usłyszałem, że Ryszard Matuszewski to także nazwisko Mistrza, czy tam Guru ugrupowania zwanego Antypedofilskim Bractwem Himawanti. Taki pożyteczny społecznie ruch duchowy działający dla wyższego dobra wszystkich ludzi, a szczególnie dla ofiar domowej przemocy, terroru, gwałtu i pedofilskiego molestowania. 

Jestem w Bractwie Himawanti już od wielu lat, od początku lat 90-tych XX wieku. Tak długo, że nie pamiętam dokładnie od kiedy, co do dnia. Chociaż wypada pamiętać. To sporo, żeby zobaczyć czy są jakieś nieprawidłowości czy też nie ma. A przecież trudno wymagać aby jakakolwiek organizacja była idealna. Widziałem w tym czasie kilka tysięcy ludzi na różnych zajęciach. Na odwyku z narkotyków i alkoholizmu. Na terapiach dla ofiar molestowanych lub gwałconych w dzieciństwie przez pedofilów. Na zlotach ekologów w Tęczowej Dolinie. Na jodze i medytacjach z czakramami. Czasem bywała grupa 20-30 osób, czasem 200-500 osób albo wykład dla 2000 tysięcy ludzi jak w Katowicach czy Bydgoszczy na zlotach Szamanów i Czarowników. Na Ślęży i pod Łysą Górą na zlotach gdzie było po kilkuset joginów i medytujących. Mnie najbardziej interesowały programy terapeutyczne dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez pedofilów - tych w sutannach. Bo taka też byłą część mojego dzieciństwa i przez 3 lata pierwsze jeździłem tylko na każdą terapię dla ofiar pedofilów. Jako ofiara, bo pedofil, ksiądz pedofil mnie w dzieciństwie upił i zgwałcił. A dawno to było. Fakt. 

Jak to się robi w Antypedofilskim Bractwie Himawanti? 


Z początkiem lat 90-tych XX wieku nazwisko Ryszard Matuszewski kojarzył mi się tylko z polskim eseistą, krytykiem literackim, autorem podręczników szkolnych, tłumaczem, jednym słowem wybitnym i zasłużonym człowiekiem, przyjacielem Czesława Miłosza oraz Wisławy Szymborskiej. Określenie Himawanti było mi nieznane, tak, że kiedy je pierwszy raz przeczytałem skojarzyło mi się z jakimś szczytem górskim w odległych Himalajach. I słusznie, bo Himawan, Himawant oraz Himawanti to oryginalne ludowe nazwy najwyższych gór z dachu Świata. Himawanti najlepiej powinno się kojarzyć z buddyzmem tybetańskim, wadżrajaną czy bon, bo to obszar o rdzennej nazwie Himawanti na którym te zjawiska duchowe występują. Jakież było to miłe zaskoczenie, kiedy usłyszałem, że Ryszard Matuszewski to także nazwisko Mistrza, czy tam Guru ugrupowania znanego pod nazwą Antypedofilskie Bractwo Himawanti lub Zakon Antypedofilski. Taki pożyteczny społecznie ruch duchowy działający dla wyższego dobra wszystkich ludzi, a szczególnie dla ofiar domowej przemocy, terroru, gwałtu i pedofilskiego molestowania. 

niedziela, 13 października 2013

Demoniczne przyczyny awersji do Bractwa Himawanti

Metafizyka awersji do Bractwa a opętania demoniczne sprawców 


Awersje, niechęci i obsesyjne lęki niektórych osób, w tym klerykalnych dziennikarzy, do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti zwykle mają jedną przyczynę: są spowodowane przez skłonności pedofilskie, które mogą zostać ujawnione i obnażone. Można oczywiście rozważać inne, rzadsze powody awersji, jak fobiczna obawa przed tym co nieznane, nowe dla kogoś (neofobia), niechęć do zmian i niechęć do wszelkich terapii, a także obsesje w terminach metafizycznych religijnego szamanizmu rozpoznawane jako opętania przez złe duchy nienawidzące dobra i światła. Oczywiście tym złym duchem może być własna chora część psychiki, która oddziela się od właściwej osoby jako treść ukryta, wyparta, stłumiona, a potem pojawia się jako obsesja, kiedy na horyzoncie pojawia się coś, co wydaje się jej zagrażać. 

Jogiczne metody terapeutyczne stosowane w Bractwie Himawanti wymagają scalania struktur osobowości, zatem treści wyparte i ukryte oraz stłumione, które mają powody obawiać się reintegracji, scalenia, mogą buntować się na Bractwo Himawanti i jego metody terapeutyczne. Oczywiście jest to w każdym przypadku awersja struktury chorobowej do terapii i lekarzy. Jednostki schizofreniczne, których częściowo lub całkowicie oddzielone struktury w osobowości skrywają złe żądze seksualne do dzieci mogą siać największy ferment, gdyż ujawnienie skłonności pedofilskich nawet w terapii zawsze rodzi potężny strach u nosicieli takich zaburzeń. Jeszcze silniejsza jest reakcja paranoiczna, gdyż jest to całkowicie autonomiczna, a do tego silna, zwarta i logiczna struktura, która nie podlega żadnej racjonalizacji ani nie ma chęci na terapię, gdyż prowadzi niezależny byt w ludzkiej osobie. 

czwartek, 3 października 2013

ABH bohatersko pomaga ofiarom molestowanym przez duchowieństwo katolickie

Himawanti: Aby w Polsce pomagać molestowanym ofiarom trzeba być bohaterem narodowym!

Kolejne liczne afery z udziałem polskich księży i biskupów pedofilów pokazują jak wielką społeczną rolę w Polsce odgrywają wszyscy, którzy ujmują się za ofiarami pedofilii kościelnej, znanej historycznie od ponad 1700 lat, chociaż dopiero od przełomu lat 80-tych i 90-tych XX wieku, za sprawą Internetu masowo ujawnianą jako ciężka choroba zmysłów katolickiego i po części protestanckiego duchowieństwa. 

Zadziwiające jak coraz więcej ludzi ma dość wilków w owczych skórach, wilków z ośrodków antysektowych (OIOSINRR) co to zwalczają konkurencję religijną, ale i przy okazji wszystkich tych, którzy pomagają NAM ofiarom pedofilii, terroru, przemocy czy gwałtu.



Antypedofilskie Bractwo Himawanti prowadzi terapie duchowe dla ofiar duchownych pedofilów, dla ofiar księży pedofilów. Rozumiemy, że to wstyd dla wyznawców kościoła katolickiego, ale w jego interesie leży, aby pedofilów pozbyć się ze swoich szeregów. Tymczasem kościół katolicki za wszelką cenę milczy w sprawie pedofilii, ukrywa zboczeńców, zastrasza molestowane i gwałcone ofiary.

środa, 2 października 2013

Pomoc ofiarom molestowania i przemocy

Antypedofilskie Bractwo Himawanti pomaga ofiarom molestowania i przemocy! 

Ujawnianie pedofilskich mafii czy pojedynczych niebezpiecznych pedofilów lub pedofilek nie jest zajęciem w Polsce łatwym ani bezpiecznym, szczególnie jak zboczeńcem seksualnym okazuje się osoba duchowna, taka jak katolicki ksiądz czy biskup. Można być zaszczutym i wulgarnie wyzywanym od terrorystycznych, niebezpiecznych i groźnych sekt. Taką łatkę pedofilska mafia w koloratkach próbuje od połowy lat 90-tych XX wieku przypiąć Antypedofilskiemu Bractwu Zakonnemu Himawanti.



Zapraszamy do poczytania na temat Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, które prowadzi terapie duchowe dla ofiar przemocy i terroru, terapie dla ofiar gwałtów i pedofilii. Antypedofilskie Bractwo Himawanti nie jest lubiane przez gwałcicieli i pedofilów oraz podobnej maści zboczeńców i sadystów! Relaksacje i medytacje zaczerpnięte z systemów Jogi czy Tantry wszędzie na świecie bardzo dobrze sprawdzają się w terapii ofiar molestowania seksualnego, gwałtu i pedofilii! Stąd także wielka mowa nienawiści działaczy dominikańskich ośrodków antysektowych przeciwko jodze i tantrze rodem z Indii. 

czwartek, 26 września 2013

Antypedofilskie Bractwo Himawanti

Działalność Bractwa Himawanti

Antypedofilskie Bractwo Himawanti (ABH) znane jest najbardziej ze swojej charytatywnej pracy społecznej na rzecz ofiar pedofilii, ofiar molestowania i gwałtów, ze szczególnym uwzględnieniem pomocy duchowej i terapii dla osób molestowanych w dzieciństwie przez księży pedofilów, przez pedofilskich zakonników, zakonnice pedofilki, przez pastorów pedofilów. 
Ujawnianie prawdy o pedofilii księży i innych osób duchownych w Polsce jest niebezpiecznym zajęciem, gdyż spotyka się ze wściekłymi atakami medialnymi środowisk zainteresowanych ukrywaniem pedofilów i dręczeniem molestowanych ofiar. Antypedofilskie Bractwo Himawanti od stycznia 1983 roku wprowadza w Polsce innowacyjne terapie dla osób obciążonych traumatycznymi doświadczeniami w dzieciństwie, w tym programy relaksacyjno-medytacyjne na bazie tradycyjnej indyjskiej i tybetańskiej Jogi oraz Tantry. W latach 1983 do 1996 roku siedzibą BZH był TORUŃ w którym aktualnie jest około 350 adeptów ruchu ABH. Od września 1996 roku siedzibą ABH zostało Jaworzno w województwie śląskim, gdzie przy ulicy Wilczej na Podłężu odbywają się regularne spotkania terapeutycznych grup Bractwa z całego Śląska.


Joga i metody tantryczne są bardzo pomocne  w duchowej i psychicznej terapii ofiar przemocy, terroru, gwałtu i molestowania seksualnego. Bractwo Himawanti nikogo jak dotąd nie terroryzowało ani nie zastraszało, ale policja państwowa pod naciskiem pedofilskiej części kleru wielokrotnie od 1996 roku napadała z użyciem przemocy na liderów i ośrodki Bractw Himawanti celem skonfiskowania wszelkich materiałów świadczących o pedofilii kleru, a nawet o prześladowaniach członków i liderów Bractwa.