piątek, 8 czerwca 2018

Policjanci pedofile gwałciciele

Nie można bezwzględnie ufać policji. Wśród policjantów także zdarzają się zboczeńcy, pedofile i gwałciciele, jak wśród wielu innych zawodów. Zwykle piszemy o księżach pedofilach, bo to zawód wysokiego ryzyka skażenia pedofilią i gwałtem (zbrodnie inkwizycji nauczyły terroru i gwałtu). Policja nie jest wolna od zwyrodniałych dewiantów seksualnych - uważaj zatem komu powierzasz swoje dzieci, nie ufaj policjantom, bo możesz się srogo zawieść. Polska Komenda Główna Policji nawet poczytnym czasopismom nie udziela informacji na temat ilości złapanych pedofilów we własnych szeregach. Niestety.

Angielski policjant pedofil gwałciciel Nick Lidstone, 55, of Barrington, Cambridgeshire

Jeden pracował w policji. Gwałcił dzieci i psa


Derren Tomlinson z Shrewsbury w zachodniej Anglii do 2015 roku pracował jako "Police community support officer", czyli tzw. policjant obywatelski. Funkcjonariusz przez ponad 9 lat miał dbać o bezpieczeństwo obywateli, w tym dzieci. Na jaw wyszło, że ma na sumieniu gwałt na dziecku poniżej 13 roku życia i wykorzystywanie seksualne innych nieletnich, a także nagrywanie stosunków seksualnych dziecka z psem. Mężczyzna został przez angielski sąd skazany na 11 lat więzienia.

Derren Tomlinson z Shrewsbury został oskarżony o dopuszczenie się gwałtu na jednym dziecku poniżej 13 roku życia i wykorzystywanie kilku innych nieletnich. Mężczyźnie zarzucono także utrwalanie na materiałach wideo stosunków seksualnych z psem, zarówno dziecka jak i własnych (seks pedofilsko-zoofilski).

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

NXIVM - sekta coachingu Keith Raniere

Znana aktorka zmuszała kobiety do seksu z szefem sekty coachingu


Allison Mack, aktorka znana z serialu "Tajemnice Smallville" została zatrzymana w USA. Jest podejrzana o to, że rekrutowała kobiety, a następnie zmuszała je do seksu z szefem organizacji Nxivm (czytaj: nexium), uważanej za amerykańską sektę coachingową. Keith Raniere, urodzony 26 sierpnia 1960 roku szef przestępczej grupy został zatrzymany już w marcu 2018 w Meksyku, podobnie jak jego wspólniczka Nancy Salzman. Oficjalnie Nxivm było firmą oferującą szkolenia w rozwoju osobistym zwanym coachingiem (kołczing). Tak naprawdę Keith Raniere wedle śledczych zmuszał kobiety do niewolniczej pracy i do uprawiania z nim seksu, musiały być całodobowo do jego natychmiastowej dyspozycji. Tatuował także na ich ciałach swoje inicjały oznaczając je jako swoje niewolnice seksualne. 

Keith Rainiere - szef zboczonej sekty Nxivm kompromituje Lamę
Allison Mack jest podejrzana o to, że rekrutowała do tej organizacji kobiety, a następnie zmuszała je do seksu z Ranierem. Wedle śledczych otrzymywała za to stręczycielstwo pieniądze i inne korzyści. Aktorka stawiła się przed nowojorskim sądem, ale nie przyznała się do zarzutów. Sąd postanowił, że trafi do aresztu śledczego. Jeżeli zarzuty okażą się prawdziwe, 35-latka może trafić do więzienia na 15 lat. Prokuratorzy twierdzą, że organizacja miała charakter "piramidowy". Jej członkowie płacili tysiące dolarów za to, żeby być wyżej w hierarchii sekty Nxivm, a niektóre coachingowe pseudo kursy kosztowały 25 tysięcy dolarów za dzień mający zaledwie trzy do pięć godzin zajęć. 

W organizacji Nxivm powstała też mniejsza grupa o nazwie DOS, co jest rozwinięciem łacińskiego akronimu Dominus Obsequious Sororium. Niektórzy członkowie byli "mistrzami" sekty, a inni "niewolnikami" sekty. Allison Mack miała w hierarchii stać na drugim miejscu, tuż za Keithem Ranierem, jako główny damski alfons (alfonsica). Śledczy twierdzą, że Keith Raniere miał od 15 do 20 partnerek seksualnych zwerbowanych przez samą Allison Mack. Kobietom nie wolno było między sobą rozmawiać o swoich relacjach. Niektóre z kobiet godziły się na to, ponieważ członkowie organizacji posiadali kompromitujące je materiały, w tym pornograficzne wideo. Dodatkowo musiały trzymać się restrykcyjnych i zabójczych diet typu 500 lub 800 kalorii na dobę, gdyż Raniere preferował chude kobiety. 

piątek, 20 kwietnia 2018

Lipa - uczeń oskarża proboszcza za obmacywanie

Ministrant oskarżył proboszcza katolickiego. Co się stało w Lipie koło Stalowej Woli? 

W Lipie (gm. Zaklików) uczeń ostatniej klasy gimnazjalnej tutejszej szkoły, podczas lekcji religii oświadczył publicznie, że był molestowany przez proboszcza miejscowej parafii i katechetę w jednej osobie. Od tygodnia proboszcz nie prowadzi lekcji ani posługi kapłańskiej. Nikt tu nie wie, gdzie przebywa, we wsi huczy od plotek. Do molestowania seksualnego doszło w zakrystii kościoła parafii katolickiej. Zgłaszający zdarzenie uczeń jest ministrantem, który miał dyżur w świątyni. Podczas lekcji religii, prowadzonej przez wikarego, mówił w obecności pozostałych uczniów, że proboszcz w tamtej chwili dotykał go w miejscach intymnych, obmacywał. W Lipie mówi się, że podczas wywiadówki następnego dnia rodzice chłopca zapewnili, że ich syn nie zamierza wycofać się z tych oskarżeń. Proboszcz z parafii znikł, ale Lipa tonie w pikantnych plotkach i domysłach. 

Parafia Lipa gm. Zaklinów - zrzut ekranu ze strony diecezji

- Ludzie tymi oskarżeniami są ogromnie zaskoczeni, mówi się, że rodzicom chłopca ksiądz proboszcz Stanisław Mroczek przyznał się do winy, że inni ministranci zgłaszają teraz podobne sytuacje, ale może to tylko plotki – mówi Wiesław Pęzioł, sołtys Lipy. – Próbowałem pytać księdza wikarego, jak jest, bo to podobno on zgłosił sprawę do kurii w Sandomierzu, ale nie chciał o tym mówić. Jestem członkiem rady parafialnej, nigdy nie słyszałem, żeby pod adresem proboszcza ktoś kiedyś wysuwał podobne oskarżenia. Dodaje, że nikt tu nie przesądza o winie księdza, bo mogło być i tak, że ostatnia klasa gimnazjum w szkole sprawia pewne trudności pedagogiczne. - Buntują się, nie chcą na lekcji religii odmawiać pacierza, ksiądz się denerwuje, stawia dwóje, to mogła być też zemsta ze strony uczniów – bredzi sołtys Lipy. 

Zdarzenie nie mogło ujść uwadze dyrekcji szkoły. - Nie mogę udzielać informacji w tej sprawie – ucina Iwona Stryjecka-Pezda, dyrektor szkoły w Lipie. – Zostałam do tego zobowiązana. Dodaje, że prowadzone jest wewnątrzszkolne postępowanie. Proponuje, by o sprawie porozmawiać z kurią diecezjalną, bo kuria jest zwierzchnikiem księdza. Poza tym do zdarzenia nie doszło na terenie szkoły, tu jedynie zostało zgłoszone. A ksiądz od tygodnia nie prowadzi w szkole zajęć. - Sprawa jest delikatna i żeby znaleźć prawdę, nie można opierać się na jakichś tam rozmowach kolejnych ludzi – mówi. 

sobota, 14 kwietnia 2018

Piła - ksiądz Jerzy K salezjanin obmacywacz

Piła. Zarzuty dla księdza obmacywacza i gwałciciela. Katolicki kapelan salezjański ze Szpitala Specjalistycznego molestował 17-letnią pacjentkę. 

Około 66-letni ksiądz katolicki Jerzy K. salezjanin, kapelan ze Szpitala Specjalistycznego w Pile usłyszał w sobotę, 14 kwietnia 2018 roku, w prokuraturze zarzut molestowania 17-letniej pacjentki. Ksiądz obmacywacz dotykał ust i bioder nastolatki. Wpadł na gorącym uczynku, a nastolatka ma świadków zdarzenia. Pierwsze o zatrzymaniu zwyrodniałego księdza katolickiego doniosło "Życie Piły". 

Niebezpieczne sekty molestują i gwałcą dzieci

Ofiarą księdza jest pacjentka chirurgii dziecięcej w Szpitalu Specjalistycznym w Pile. Do zdarzenia doszło w piątek, 13 kwietnia 2018 roku, na oddziale szpitalnym. Kapelan, 66-letni ksiądz Jerzy K., chamsko obmacywał dotykając bioder i ust 17-latki i próbować ją pocałować w usta z języczkiem. Szpital opuścił już w kajdankach. W sobotę, 14 kwietnia 2018 doprowadzono go do prokuratury celem postawienia zarzutów za obmacywanie lub usiłowanie gwałtu. 

Według naszych źródeł, nachalny katolicki kapelan erotoman już wcześniej zwrócił uwagę na 17-letnią pacjentkę. W miniony piątek, 13 kwietnia 2018 roku zauważono jego podejrzane zachowanie wobec dziewczyny. Duchowny obmacywał dotykając nachalnie jej bioder oraz okolic łona, a także ust, próbował także ją pocałować. Wezwano policję, która wyprowadziła go ze szpitala pod eskortą, w kajdankach. Duchowny czy może bardziej dupowny katolicki pozostał na wolności, musi jednak regularnie zgłaszać się na komendę policji. 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Policja w Chorzowie pomaga pedofilom?

Czy policja w Chorzowie pomaga pedofilom? 

Policja polowała na pedofila z bmw w końcu roku 2017. Efekt? Pedofil uciekł i się ukrywa, a rodzina ofiary dostaje groźby od chorzowskiej mafii pedofilskiej! Podobnie jak członkowie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, którzy są nachodzeni i zastraszani nawet przez policjantów z pedofilskiej mafii, nie tylko na Śląsku.

Podejrzany o pedofilską masturbację z Chorzowa
Policjanci z Chorzowa, kumple i przyjaciele gangstera pedofilskiego Dariusza P. ksywa "piedar" zwlekali z zasadzką na pedofila, a kiedy już ją zrobili, na miejsce wysłali oznakowany radiowóz. Nie zabezpieczyli też nagrania z przynajmniej jednej istotnej kamery, która zarejestrowała sprawcę wraz z ofiarą (tłumaczą się, że z innej kamery jest lepsza rozdzielczośc, ale kamera ta jest dużo dalej). Efekt tego jest taki, że podejrzany o zbrodnię pedofilską mężczyzna (zboczek) zdołał uciec, a matka pokrzywdzonej dziewczynki dostaje teraz groźby. Basia ma 12 lat i mieszka w Chorzowie. Kiedy 6 grudnia 2017 szła do szkoły, na przystanku tuż obok niej zatrzymał się drogi luksusowy samochód, typowy dla mafii pedofilskiej w Chorzowie i na Śląsku. Kierowca opuścił szybę i poprosił dziewczynkę, żeby podeszła. Twierdził, że jedzie do mieszkającej w pobliżu dziewczyny, ale nie wie, jak wjechać między okoliczne budynki. Pedofilska "gatka szmatka".

50 zł za milczenie... – Pomożesz mi? – zapytał. Basia podeszła do limuzyny i zobaczyła, że na tylnej kanapie leży duży bukiet kwiatów. Wsiadła więc do auta (szkoła i rodzice nic z dziedziny bezpieczeństwa dziecka nie raczyli nauczyć, bo w szkołach zamiast nauki jest bełkot katechetyczny). Zboczony mężczyzna wywiózł dziewczynkę do innej dzielnicy miasta, zaparkował w ustronnym miejscu, po czym w obecności 12-latki się onanizował własnoręcznie (pedofil onanista masturbator). Zabronił małej Basi komukolwiek opowiadać o tym, co się wydarzyło, jak to pedofil masturbator, typowy z gangu "piedara" działającego w Chrzowie i wielu innych śląskich miastach. Za milczenie dał jej 50 zł (do 2015 ci gangsterzy dawali zaledwie 20 zł, co wiemy od kilku ofiar chorzowskiego gangu "piedara"). Dnia 20 grudnia 2017 sytuacja się powtórzyła. Mężczyzna ponownie zwabił dziewczynkę do auta, pod lekką presją. Kiedy skończył się onanizować, zapowiedział, że za tydzień znowu przyjedzie.

środa, 21 marca 2018

Egzekucja maryjnej sekty Shinrikyo

Japonia: Egzekucje członków maryjnej sekty Najwyższa Prawda? 

Jak informuje „The Guardian”, Japonia przygotowuje się do egzekucji 13 członków apokaliptycznej maryjnej sekty zagłady Najwyższa Prawda, odpowiedzialnej między innymi za dokonanie ataku gazowego w tokijskim metrze w dniu 20 marca 1995 roku. Łącznie, za udział w zamachu terrorystycznym z 1995 roku oskarżono i skazano na różne kary więzienia 195 osób - członków maryjnej sekty. Dokładnie 23 lata temu miał miejsce atak gazowy w tokijskim metrze. Zginęło w nim 12 osób, a ponad 5,5 tysiąca zostało podtrutych. Za zamach odpowiedzialna jest maryjna sekta polityczna Najwyższa Prawda - sekta zagłady. Shinrikyo, czyli Najwyższa Prawda to nazwa maryjnej sekty politycznej, która działa w Japonii od 1987 roku, a jej grono zwolenników ciągle znajduje się także w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Jej przywódca Chizuo Matsumoto pod zmienionym nazwiskiem jako Shoko Asahara głosił, że poznał prawdę absolutną o dziewictwie Maryi Matki Bożej. Był uczniem religijnym, m.in. Matki Teresy z Kalkuty, która była wśród świętych postaci czczonych przez tę niebezpieczną maryjną sektę polityczną. 



Niektórzy jej członkowie już tydzień wcześniej zostali przeniesieni do więzień poza Tokio, co podsyciło spekulacje mediów, że Japonia przygotowuje się do ich egzekucji. Sprawcy ataków w tokijskim metrze z 1995 roku zostali przewiezieni do innego więzienia. To mogą być przygotowania do egzekucji - informuje brytyjski "Guardian". Dnia 20 marca 1995 roku 12 osób zginęło, a kilka tysięcy było poszkodowanych po ataku gazem bojowym, sarinem, na stacjach tokijskiego metra. Sprawcami byli członkowie politycznej sekty maryjnej Shinrikyo, której biskup czy papież czerpał z chrześcijaństwa i mariologii, trochę z buddyzmu, niewiele z hinduizmu, wiele biblijnej Apokalipsy Świętego Jana i troszeczkę przepowiedni chrześcijańskiego mnicha Nostradamusa. Był wyznawcą Maryi Matki Bożej, jak ksiądz Tadeusz Rydzyk z Torunia, a sekta była jednocześnie chrzecijańską, maryjną partią polityczną (z formalnymi tylko oznakami mającymi przyciągać do nawrócenia buddystów i hinduistów). Shoko Asahara to taki japoński Rydzyk, przywódca tamtejszego Moheru, który wpadł we wściekłość, kiedy jego sekta polityczna jako partia nie zdobyła praktycznie żadnych głosów poparcia w wyborach do parlamentu Japonii. 

Nie jest jasne, czy członkowie sekty maryjnej Shinrikyo zostaną skazani na śmierć tego samego dnia, gdyż egzekucje w Japonii są tajemnicą do ostatniej chwili. W poprzednich przypadkach więźniowie spędzili lata w celi śmierci czekając na egzekucję (w Japonii oczekuje się od takich zbrodniarzy polityczno-religijnych okazania honoru i złożenia prośby o seppuku - śmierć poprzez honorowe samobójstwo). W Japonii nie wykonuje się kary śmierci na zbrodniarzu do czasu, aż wszystkie sprawy sądowe związane z współwinnymi nie zostaną zakończone. Tak właśnie stało się w styczniu 2018 roku. Rodziny poprzednio skazanych zbrodniarzy były czasem informowane dopiero po przeprowadzeniu egzekucji. Amnesty International przekonuje, że jeśli rząd przeprowadzi egzekucje w nadchodzących miesiącach, będzie to wedle AI rzekomo "cyniczna" próba zakończenia tego tematu przed wstąpieniem na tron nowego cesarza w 2019 roku i letnimi igrzyskami olimpijskimi w Tokio w 2020 roku. 

wtorek, 20 marca 2018

Tomasz Komenda wyszedł na wolność

Tomasz Komenda niewinny - wyszedł na wolność po 18 latach w polskim łagrze!


Wrocławski Sąd Okręgowy w połowie marca 2018 roku podjął w końcu decyzję o warunkowym zwolnieniu Tomasza Komendy z odbywania kary. Mężczyzna od 18 lat przebywał w więzieniu bezpodstawnie w związku z gwałtem i zabójstwem, których wedle dowódów w sprawie nie popełnił. Tomasz Komenda, niewinny człowiek, który spędził 18 lat w więzieniu, 15 marca 2018 roku wyszedł w końcu na wolność. Na wyraźnie wzruszonego mężczyznę czekała matka, która także nie potrafiła ukryć łez. - Ugotowałam dla niego na obiad ukochane gołąbki - powiedziała kobieta przed salą sądową. Niestety takich osób niewinnych przetrzymywanych w więzieniach które stają się polskimi obozami koncentracyjnymi nazistowskiej Polski po 1989 roku jest kilkanaście tysięcy - nawet 30 procent skazanych siedzi w nich pomimo braku dowodów ich winy, często na podstawie oszczerstw i pomówień, a jak wiadomo samo zeznanie pojedynczej osoby nie jest i nie może być powodem do skazywania czy aresztowania człowieka. Śledczy i sędziowie w cywilizowanych krajach mają obowiązek znajdowania dowodów, a nie zamykania ludzi na podstawie cudzych fantazji, urojeń, pomówień i szkaradnych oszczerstw. Należy wymagać od świadków i oskarżycieli dostarczania namacalnych dowodów potwierdzających zeznania - inaczej zeznania są niewiarygodne i mało wartościowe - czymś w rodzaju opinii - która nie powinna mieć wpływu na prowadzoną sprawę. 

Tomasz Komenda - niesłusznie skazany wychodzi na wolność z polskiego więzienia

Sprawa zbrodniczego skazania Tomasza Komendy i jego 18 lat życia za kratami to wyrzut sumienia polskiego nazistowskiego wymiaru sprawiedliwości i nazistowskij policji państwowej. Takich wyrzutów sumienia są jednak tysięce - około 1/3 wszystkich spraw zakończonych wyrokami. Oto bowiem na 25 lat więzienia został skazany całkowicie niewinny człowiek, który miał alibi od 12 osób i ani razu nie przyznawał się do winy, nie zmieniał zeznań. Tymczasem w państwach muzułmańskich, aby skazać człowieka, ten musi w przynajmniej czterech przesłuchaniach, w tym przed sądem przyznać się do winy, jeśli miałby być skazany na podstawie zeznań świadków. Spraw z jednym świadkiem oskarżenia się nawet nie rozpatruje, zawsze musi być przynajmniej dwóch niespokrewnionych świadków, a w poważniejszych sprawach przynajmniej czterech świadków (z wykluczeniem ich zmowy czy wspólnoty interesów). Tym bardziej zadziwiające jest w nazistowskiej Polsce to, że Tomasz Komenda za kraty trafił na podstawie fałszywych dowodów - prokuratura uznała, że ślady na ciele 15-letniej Małgosi Kwiatkowskiej należą do niego - chociaż nie należały. 

W 2000 roku zapadł absurdalny zbrodniczy wyrok - 25 lat więzienia - bo polska mafia sądownicza nie raczy weryfikować dowodów dostarczonych przez oskarżyciela, ufa ślepo oskarżycielom, ignoruje obronę i często uniemożliwia obronę. Sądy kolejnych instancji potwierdzały wcześniejsze decyzje, niejako mechanicznie, bez wnikania w sprawę, bez wysłuchania oskarżonego - co jest zbrodnią nazistowskiego sądownictwa III/IV RP przeciwko Narodowi Polskiemu. Dnia 15 marca, po 18 latach bezprawnej odsiatki w polskim obozie koncentracyjnym zwanym więzieniem (zakładem karnym), Tomasz Komenda znów może cieszyć się wolnością. Jak wcześniej opisywały niektóre media, dopiero niedawno prokuratura oznajmiła, że to była pomyłka, przyznała się d swojej zbrodni sądowej, i wystąpiła do sądu penitencjarnego przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu z wnioskiem o przerwę w odbywaniu kary (dla ponownego rozpatrzenia sprawy). Co prawda sąd tego wniosku nie uwzględnił, ale zastosował warunkowe przedterminowe zwolnienie - zamiast człowieka natychmiast uniewinnić i nakazać przynajmniej wypłacenie solidnego wielomilionowego odszkodowania (100 tysięcy zł albo lepiej euro za każdy miesiąc nielegalnego więzienia w polskim obozie koncentracyjnym aka areszcie tymczasowym lub zakładzie karnym byłoby pewnie jakimś marnym zadośćuczynieniem). W rezultacie Tomasz Komenda będzie na wolności czekał na wyrok Sądu Najwyższego, który zapewne go uniewinni lub przekaże sprawę do ponownego rozpatrzenia, jak zwykle ta machina terroryzmu państwowego i nękania niewinnych obywateli głupkowato działa. 

piątek, 16 lutego 2018

Kobyłka - ksiądz Bogdan S pedofilem

W podwarszawskiej Kobyłce doszło do skandalu obyczajowego z udziałem miejscowego księdza pedofila i 13-letniej dziewczyny z biednej rodziny.

Proboszcz Bogdan S. w katolickiej parafii w tym niewielkim miasteczku molestował swoją ofiarę przez 10 miesięcy wielokrotnie brutalnie wykorzystując seksualnie, a sprawa latami nie wychodziła na jaw. Niektórzy są zdania, że to nie ksiądz pedofil jest tu winny, a dziewczyna, która rzekomo go uwiodła. Tyle, że to ksiądz ją brutalnie zdeflorował, a potem przez wiele miesięcy zastraszał i ponownie wykorzystywał seksualnie, we wszystkie trzy dziurki co było dla dziewczynki wyjątkowo obrzydliwe. Taka to prymitywna i zboczona jest mentalność polskich katolików, że o zbrodnie księdza pedofila brutalnie oskarżają jego ofiarę. Może wszyscy pedofilscy parafianie powinni siedzieć w więzieniu razem ze swoim zboczonym księdzem którego tak zbójecko bronią?

Ksiądz pedofil Bogdan S. - oskarżony o gwałt i wykorzystanie seksualne
Bogdan S. lat 54 długo po swoim odejściu pozostaje bezkarny, najpewnie dlatego, że wyświęcił go pedfilski papież Jan Paweł II. Fakt wielokrotnego odbywania stosunków seksualnych z 13-letnią parafianką nie trafiał do publicznej wiadomości przez całe trzy lata. Niestety tak dzieje się w większości przypadków gwałtów czy pedofilskiego molestowania i wykorzystania. Ofiary często nie chcą, aby ktokolwiek dowiadywał się o tym, co przeżyły. Robią to, by uniknąć napiętnowania ze strony społeczeństwa i własnej rodziny ogłupionej przez ideologię katolickie sekty. Smutna i złowroga polska rzeczywistość – pedofil w koloratce na wolności i parafianie nie przyjmujący do wiadomości faktów.

Jak mówi dr Aleksandra Piotrowska, wykorzystane przez księży i pastorów dzieci boją się także bezczelnych oskarżeń o uwiedzenie duchownych, którzy zgodzili się przecież utrzymywać celibat czyli bezżenność. Sprawa jest bardzo kontrowersyjna, szczególnie to, że zwyrodniały bezbożny ksiądz pedofil nie siedzi nawet w areszcie tymczasowym. Zwolenników natychmiastowego i bezwzględnego ukarania księdza pedofila Bogdana S. dodatkowo irytuje fakt, że ksiądz pedofil odpowiada z wolnej stopy, może mataczyć i wpływać na sprawę.

wtorek, 23 stycznia 2018

Duma i Nowoczesność - Sekta neohitlerowców?

Neohitlerowska sekta z Wodzisławia Śląskiego uprawia kult czci Adolfa Hitlera! 


Ujawniona w sobotę 20 stycznia 2018 roku przez „Superwizjer" TVN działalność neonazistowskiej V kolumny na Śląsku stała się politycznym tematem numer jeden. Opozycja sejmowa domaga się delegalizacji zarejestrowanego zaledwie w październiku 2011 roku za rządów Platformy Obywatelskiej i proniemieckiego polityka Donalda Tuska stowarzyszenia, którego członkowie na ujawnionych przez TVN nagraniach czcili III Rzeszę i jej ludobójczego wodza Adolfa Hitlera. Już w niedzielę 21 stycznia 2018 do sprawy odniósł się premier Mateusz Morawiecki z rządu PiS. „Propagowanie faszyzmu lub innych totalitaryzmów jest nie tylko niezgodne z polskim prawem. Jest przede wszystkim deptaniem pamięci naszych przodków" – napisał na Twitterze. Szybko zareagował też nowy minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński. W poniedziałek 22 stycznia 2018 roku odbyło się spotkanie Brudzińskiego m.in. z nadinspektorem Jarosławem Szymczykiem, komendantem głównym policji oraz zastępcą prokuratora generalnego Bogdanem Święczkowskim. Jednocześnie Zbigniew Ziobro poinformował, że prokuratura – poza postępowaniem w sprawie publicznego propagowania faszyzmu – zajmie się też analizą możliwości delegalizacji stowarzyszenia DiN. – Jeżeli liderzy tego stowarzyszenia organizowali tego rodzaju schadzki, które widzieliśmy w reportażu, to jak najbardziej – tak o delegalizacji mówił rano na antenie Radia Zet wicemarszałek Senatu Adam Bielan



"Za Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę". Reporterzy przeniknęli do środowiska neonazistów w Wodzisławiu Śląskim w okolicach Gliwic... 

Niektórzy członkowie Stowarzyszenia Duma i Nowoczesność okazali się sekciarskimi czcicielami skompromitowanego zbrodniarza winnego ponad 100 milionów ofiar II wojny światowej Adolfa Hitlera. "Ołtarzyk" ku czci Adolfa Hitlera, płonąca swastyka, "Sieg Heil!". To dzieje się na spotkaniach polskich neonazistów - członków Stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Dziennikarzom "Superwizjera" TVN udało się przeniknąć do tego neohitlerowskiego środowiska. Na nagraniach ukrytą kamerą widać, jak ono funkcjonuje. W listopadzie 2017 roku, w centrum Katowic działacze faszyzującego Ruchu Narodowego zorganizowali demonstrację, podczas której wieszali na swoich neohitlerowskich szubienicach portrety polskich parlamentarzystów (na razie tylko portrety swoich urojonych wrogów politycznych wieszają). Politycy z portretów protestowali wcześniej przeciwko pojawieniu się na marszu 11 listopada haseł neohitlerowskich, rasistowskich i faszystowskich. Narodowcy pronazistowscy zarzucili tym politykom  szkalowanie Polski w kraju i za granicą. Zapomnieli, że to faszystowsko-katolicki reżim ministranta Adolfa Hitlera planował zniszczyć Polskę, a Polaków całkowicie wymordować do 1948 roku w ramach czyszczenia etnicznego. Hitlerowskie plany pokrzyżowała komunistyczna Armia Czerwona ZSRR pod wodzą gruzińskiego przywódcy Józefa Stalina i pewnie dlatego neohitlerowcy, neonaziści i neofaszyści tak bardzo nienawidzą zarówno komunizmu, komunistów jak i innych opcji lewicowych (chociaż w Polsce komunistów jest podobno zaledwie  około tysiąca). 

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Stop pedofilii - chroń dzieci przed zboczeńcami

Kampania "Stop Pedofilii” – chronić dzieci, wyrzucić dewiantów seksualnych z przestrzeni publicznej


Protesty przeciwko Kampanii „Stop pedofilii” to działanie zboczeńców na korzyść przestępców seksualnych. 

Tej samej karze (tj. do 2 lat pozbawienia wolności – przyp.) podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15, zachowań seksualnych, lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań – tak brzmi zapis, który do Kodeksu Karnego proponuje dodać Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Pedofilii”. Ktoś mógłby się zdziwić, że niekontrowersyjny przepis mający w oczywisty sposób utrudnić pedofilom dostęp do dzieci wywołuje jakiekolwiek protesty. Zdziwienie może być tym większe, że robią to przedstawiciele organizacji, które dobro dzieci wypisały sobie na sztandarach i próbują budować wizerunek obrońców najmłodszych, chociaż po cichu i skrycie zajmują się promowaniem seksualności i otwieraniem dzieci poniżej lat 15 na seks z dorosłymi. 



Przeciwko Kampanii „Stop Pedofilii” wypowiedziała się w 2017 roku niejaka dyrektor Fundacji „Dzieci Niczyje” Monika Sajkowska - działaczka ruchów femoni-elgiebetowskich. W Europie Zachodniej już od jakiegoś czasu do głosu dochodzą organizacje i publicyści jawnie promujący tzw. „pozytywną pedofilię” czyli lobby LGBTQ mające na celu legalizację zbrodni pedofilskich. Ten proces zaczyna mieć miejsce także w Polsce, która nawet pod rządami PiS jakoś nie zwalcza nawet przydrożnej prostytucji i małe dzieci ciągle pytają rodziców "a co ta pani robi z tym panem przy drodze w aucie na postoju?". 

Czym jest zachodnia „pozytywna pedofilia” rodem z USA i Niemiec? Jest to pogląd, że dziecko już od urodzenia rozwija się seksualnie, co rodzice i opiekunowie powinni uwzględniać, np. ułatwiając mu zdobywanie doświadczeń związanych z seksualnością, stymulując seksualnie podczas przewijania i zabiegów pielęgnacyjnych. Działania te mają odblokowywać rozwój emocjonalny dzieci i sprzyjać ich dobrostanowi. Najdalej w tym kierunku poszedł swego czasu dr hab. Jacek Kochanowski z UW w brawurowym stwierdzeniu, że rzekomo nawet płód się masturbuje. Ojciec współczesnej seksuologii Alfred Kinsey, na którego dorobek naukowy uwielbiają powoływać się rodzime „autorytety” w dziedzinie seksu (także pedofilskiego seksu dzieci) pisał wręcz o tym, że jedyną przeszkodą dla czerpania przez 3- i 4-latki przyjemności z orgazmów jest pruderia i opresyjność społeczeństwa, w jakim się wychowują. Choć raporty Kinseya zostały przygotowane w sposób rażąco naruszający zasady prowadzenia badań naukowych, do dziś stanowią punkt odniesienia dla osób i instytucji usiłujących usprawiedliwić zachwalanie dzieciom seksu i promowania pedofilstwa. 

sobota, 30 grudnia 2017

Ksiądz Kamil I oskarżony o seks z dzieckiem

Ksiądz Kamil I. proponował SEKS 14-latkowi - Wysyłał mu sprośne SMS-y 


Sprawa księdza pedofila w Witaszycach wybuchła 14 grudnia 2017 roku. Wikariusz Kamil I. (31 l.) namawiał 14-letniego chłopca na wspólny seks pederastyczny. Gdy dowiedzieli się o tym rodzice dziecka, zawiadomili i kurię, i prokuratora. Młodego katolickiego księdza wikariusza w Witaszysach pod Jarocinem (woj. wielkopolskie) wszyscy lubili, gdyż pedofile dbają o swoją jak najlepsza prezencję, od dobre PR. Szczególnie dzieci, które uczył w pobliskiej szkole podstawowej zjednywał swoimi pedofilskimi podstępami. Jako opiekun dzieci jeździł nawet z nimi na salę gimnastyczną do pobliskiej wsi. Nikt nie przypuszczał, że pod maską sympatycznie wyglądającego nauczyciela Ewangelii Jezusa Chrystusa kryje się zboczeniec seksualny. 

Szkoła w Prusach, gmina Witaszyce - ksiądz Kamil I. molestuje chłopców

Ksiądz pedofil został zatrzymany na podstawie nakazu prokuratorskiego" - zdradziła w rozmowie z portalem wlkp24.info mł. asp. Agnieszka Zaworska, rzecznik prasowy KP Policji w Jarocinie. - Wszyscy jesteśmy tym wstrząśnięci. A co, jeśli skrzywdził już jakieś dziecko, które nie powiedziało o tym dorosłym? - pytają przerażeni parafianie. Ksiądz katolicki wybrał sobie 14-letnią ofiarę płci męskiej i próbował namówić ją na bezeceństwa. - Robił to za pomocą SMS-ów i komunikatorów internetowych - mówi Marcin Meler, prokurator z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie. Dziecko na szczęście opowiedziało wszystko rodzicom, a ci zaczęli działać zgodnie z prawem. Nawet kuria kaliska z biskupem Edwardem Janiakiem (65 l.) na czele zareagowała odwołując zwyrodniałego wikarego z parafii (w dniu 12 grudnia 2017). Wikariusz został odwołany z parafii w pierwszej połowie grudnia 2017 roku, a dwa dni później do pracy wzięła się prokuratura i duszpasterz (duppasterz) trafił za kratki, gdzie miejsce takich zboczeńców homoseksualno-pedofilskich (dawniej nazywanych pederastami). 

- Usłyszał zarzut składania propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu i utrwalaniu treści pornograficznych - mówi prokurator Meler. Niestety, zboczony katolicki ksiądz jest na wolności, ma jednak zakaz zbliżania się do swojej ofiary, zakaz pracy z dziećmi i trzy razy w tygodniu musi meldować się na policji - zamiast siedzieć w areszcie tymczasowym, gdzie miejsce wszystkich zboczeńców molestujących dzieci jest. - To chore! Powinien się leczyć i iść do więzienia - grzmią teraz jego parafianie. Ksiądz katolicki za kratki może trafić na dwa lata, niestety, w takich sprawach liczni kościelni zboczeńcy w sutannach najczęściej w Polsce dostają zaledwie wyroki w zawieszeniu. 

sobota, 23 grudnia 2017

Forteto - mafijna sekta gwałciła dzieci

Skandal pedofilski we Włoszech: zatrzymano przywódcę pederastycznej sekty 


We Włoszech wreszcie został aresztowany i osadzony w więzieniu 76-letni Rodolfo Fiesoli ksywa "Prorok", erotoman i seksualny maniak-prorok katolicki fundator oazy wychowawczej z Forteto. Skazano go łącznie na 14 lat więzienia za liczne gwałty i wymuszanie seksu oralnego na dzieciach. Komuna rolna Forteto od lat 70-tych XX wieku znana jako duży producent serów, którego wyroby były importowane do Oceanii, USA i ZEA, okazała się mafijną sektą katolicką, w której miały miejsce liczne epizody przemocy seksualnej wobec nieletnich, pedofilia kwitła. Pedofil Forteto zarabiał miliony euro i zniszczył życie ponad tysiąca dzieci kierowanych z katolickich sierocińców parafialnych oraz przez sądy. Sputnik Italia, który napisał o tym jeszcze w 2016 roku, niedawno skontaktował się z przewodniczącym stowarzyszenia ofiar Forteto Sergio Pietracito: 

„Była to długa historia — pierwsi inspektorzy państwowi pojawili się w mafijnej sekcie Forteto jeszcze w 2013 roku. Jednak skandal rozgorzał w maju 2017, gdy Senat zatwierdził powołanie parlamentarnej komisji ds. śledztwa ws. działalności mafijnej sekty. Była potrzebna zgoda Izby Posłów, lecz jej wydanie było odwlekane. W dniu 30 sierpnia 2017 papież Franciszek spotkał się z ofiarami mafijnej katolickiej sekty Forteto. Później zapadła decyzja Sądu Kasacyjnego, lecz ostateczny wyrok na maniaka seksualnego i zboczeńca został wydany dopiero przed Bożym Narodzeniem 2017 roku. 

Rodolfo Fiesoli e Luigi Goffredi

Mamy nadzieję, że oficjalne organy uznają tragedię w Forteto. Na razie nie usłyszeliśmy przeprosin ani ze strony mafijnej komuny katolickiej Forteto, ani państwa, w tym komisji ds. niepełnoletnich, która latami przymykała oczy na nasze sygnały o przemocy seksualnej i zboczeń w katolickim ośrodku wychowawczym Forteto. Chcemy, by nas przeproszono. Trzeba, by nasze media wreszcie zaczęły mówić o tragedii, gdyż we Włoszech wielu wciąż nie wie, na ile wiarygodne są te historie, wyroków sądu nikt nie czyta. Organy władzy powinny zaopiekować się tymi, którzy przeżyli te potworności, dziećmi, które właśnie przez te organy zostały wysłane do tej mafijnej katolickiej sekty, gdzie nie mogły i nie powinny przebywać.  

Na razie nie mamy werdyktu sądu, lecz już wiadomo, że wypłaty dla ofiar zostały zatwierdzone. Chodzi tu nie tylko o zboczonego seksualnie Fiesolego, lecz o około dziesięciu oskarżonych. Wygląda na to, że na razie zostaną zobowiązani jedynie do zapłacenia rekompensaty. Oznacza to, że ich wina została udowodniona, lecz nie poniosą ostrzejszej kary. Jest to problem włoskiego wymiaru sprawiedliwości uległego wobec kurii rzymsko-katolickiej. Termin przedawnienia popełnionego przestępstwa nadal biegnie, nawet gdy uruchamia się proces sądowy. Teraz można mówić tylko o realnej karze więzienia dla samego „proroka". 

wtorek, 19 grudnia 2017

Hollywood seksualnie molestuje i gwałci

Molestowanie seksualne i gwałty w Hollywood
Zboczone szambo Hollywood za bajeczną fasadą Fabryki Snów


Wybija szambo w Hollywood. Słynny gwiazdor wśród kolejnych oskarżanych o molestowanie i ataki seksualne. Skandale seksualne w Hollywood, molestowania, przemoc, zboczenia i gwałty zbierają kolejne żniwa. Kobiety, które odważyły się opowiedzieć o napaściach zboczonego seksualnie gwałciciela Harveya Weinsteina, otworzyły drogę innym poszkodowanym ofiarom. Lista napastników seksualnych ze zboczonego Hollywood jest coraz dłuższa, a świat zdeprawowanego kina jest w szoku. Afera seksualna w Hollywood zatacza coraz szersze kręgi. Kolejne osoby, w tym słynny aktor Benn Affleck oskarżane są o ataki seksualne. Media przez lata ukrywały postępowanie Harveya Weinsteina, największego producenta w Hollywood, oskarżanego teraz przez kilkanaście aktorek o molestowanie a nawet gwałty, ale szambo Hollywood w końcu się rozlało i cuchnie. 

Oskarżani o molestowanie seksualne, zboczenia, erotomanię i gwałty w Hollywood

Skandal wybuchł gdy New York Times opublikował wypowiedzi trzech aktorek, które oskarżyły Weinsteina – producenta m.in takich filmów jak ” Pulp Fiction”, czy „Władca Pierścieni” o ataki na tle seksualnym. Do nich przyłączyło się się kilkanaście innych,  w tym Angela Jolie, Gwyneth Paltrow , które potwierdziły oskarżenia, a nawet zarzuciły producentowi gwałty. O molestowanie został oskarżony został Roy Price szef studiów w Amazon odpowiedzialny za produkcję wielu programów i seriali. Miał on również chronić samego Weinsteina. Amazon, który w ubiegłym roku zainwestował 4,5 mld dolarów w produkcje filmowe i telewizyjne realizował z firmami Weinsteina wiele projektów. Amazon po pojawieniu się oskarżeń natychmiast zwolnił Pricea – Roy Price został zwolniony ze skutkiem natychmiastowym – napisał Amazon w oświadczeniu. – W tej chwili przeglądamy wszystkie projekty i produkcje realizowane z Weinstein Co (firma Harveya Wensteina). O taki na tle seksualnym i molestowanie oskarżany jest teraz też słynny gwiazdor Ben Affleck, m.in gwiazdor filmów „Batman” i „Armagedon”, a także zdobywca Oskara za scenariusz do filmu „Buntownik z wyboru”. Oskarżenia pojawiły się po tym jak Affleck opublikował oświadczenie potępiające Weinsteina. Wtedy głos zabrała aktorka Rose McGowan, która zarzuciła mu hipokryzję, gdyż gwiazdor doskonale wiedział o postępowaniu Weinsteina, a kolejne aktorki w tym Hilarie Burton i kobiety z branży filmowej zarzuciły aktorowi molestowanie.

W historii Hollywood było kilka przełomowych momentów, które stały się początkiem nowej epoki: pojawienie się kina dźwiękowego pod koniec lat dwudziestych XX wieku czy opublikowanie żenującej i podłej hitlerowsko-nazistowskiej listy Hollywood, czyli spisu filmowych twórców oskarżanych o komunistyczne sympatie, dwie dekady później. Chociaż pokaże to tylko i wyłącznie czas, obecnie wydaje się, że do tych momentów dojdzie również 5 października 2017 roku, czyli dzień, w którym „The New York Times” po raz pierwszy ujawnił oskarżenia o gwałty, zboczenia i wszelką przemoc seksualną pod adresem Harveya Weinsteina. Świat kinomaniaków dowiedział się wtedy, że pod bajeczną fasadą Hollywood kryje się trwająca od dekad gnojowica  seksualnej przemocy, brutalnych gwałtów, seksualnego zniewolenia, a wielcy i bogaci mocodawcy Hollywood uświadomili sobie, że nie są już bezkarni. 

czwartek, 30 listopada 2017

Ksiądz pedofil chce ułaskawienia

Ksiądz skazany za pedofilię stara się o ułaskawienie. "Nikomu nic złego nie robiłem"! 

Paweł K., ksywa "grzyb' lub "grzybek", pedofilski duchowny katolicki z Dolnego Śląska, za pedofilię został skazany na zaledwie siedem lat więzienia. Zboczony seksualnie mężczyzna prosi teraz prezydenta Andrzeja Dudę o ułaskawienie i zupełnie nie poczuwa się do swoich zbrodni, bo jako typowy pedofil niewątpliwie jest psychopatą bez ludzkich uczuć. Do wniosku dołączono list od równie zboczonego proboszcza parafii Miłosierdzia Bożego w Oławie księdza Stanisława Bijaka. Wynika z niego, że ksiądz pedofil Paweł K. to dobry człowiek i kapłan katolicki. Ksiądz pedofil Paweł K. został zatrzymany pod koniec 2012 roku w jednym z wrocławskich hoteli. Zboczony mężczyzna wpadł, bo jego spotkania z młodymi chłopcami i odgłosy seksualnych kopulacji zaniepokoiły obsługę hotelu. 

Ksiądz pedofil Paweł K. - Oława, Wrocław - skazany na 7 lat więzienia w 2015 roku


Kupował prezenty, zabierał na pedofilskie wycieczki. Trafił za kraty na zaledwie 7 lat. 

Kilka miesięcy później ksiądz pedofil Paweł K. został oskarżony o siedem przestępstw, w tym sześć na tle seksualnym, pedofilskim. I stanął przed sądem za swoje zboczenie seksualne. Proces był niejawny i trwał rok. Sąd potwierdził, że duchowny zapraszał do hotelu dwóch chłopców i wykorzystywał ich seksualnie jako zwyrodniały pedofil katolicki. W zamian wręczał im różne prezenty. - Częstował piwem, kupował drogie gadżety, w tym e-papierosa. Zabierał do drogiego hotelu - wyliczał sędzia podczas ogłaszania wyroku na zboczonego księdza pedofila. Jednego z chłopców duchowny katolicki Paweł K. zabrał na wycieczkę na Wysypy Kanaryjskie. Jedna z jego ofiar była "lekko upośledzona", co dodatkowo powinno spotkać się z surowszą karą. Sąd skazał Pawła K. na zaledwie siedem lat pozbawienia wolności i zobowiązał zboczonego mężczyznę do ambulatoryjnego leczenia zaburzeń seksualności. 

Zboczeniec, ksiądz pedofil Paweł K. dostał też dożywotni zakaz pracy z nieletnimi. Ksiądz pedofil Paweł K. stanowczo twierdził, że nikogo nie molestował (dzieci rzekomo same mu seks proponowały i go jak to księdza - uwodziły). - Postępowanie to zemsta policjantów za to, że złożyłem kiedyś skargę na nich za kontrolę drogową - mówił ksiądz pedofil celem samowybielenia ze swojego ohydnego zboczenia. I przekonywał: "Nikomu nic złego nie robiłem", bo pedofile są często tacy zaburzeni psychopatycznie, że nie odczuwają ani poczucia winy ani wyrzutów sumienia z powodu dokonywanych przez siebie okrutnych zbrodni seksualnych na dzieciach i młodzieży. Sąd nie uwierzył w zapewnienie kościelnego zboczeńca. O księdzu Pawle K. mówił: "typ uwodzicielski, prowokatorski, niebezpieczny". 

sobota, 25 listopada 2017

Tygodnik Faktycznie bankrutuje

"Tygodnik Faktycznie" zniknął z rynku, wydawca zapowiada upadłość


"Tygodnik Faktycznie" ukazywał się od 7 lipca 2016 roku. "Tygodnik Faktycznie", stworzony przez byłych dziennikarzy "Faktów i Mitów", a wydawany przez spółkę o znamiennej nazwie Księży Młyn Press Tameckiego, przestał się ukazywać z początkiem listopada roku 2017. Współpracownicy twierdzą, że nie otrzymali wynagrodzeń za pisane artykuły. Grzegorz Tamecki, prezes wydawnictwa, zapowiada, że złoży wniosek o upadłość spółki. "Fakty i Mity" nadal się ukazują, odratowane przez wiernych idei tygodnika antyklerykalnego, którzy pozostali w składzie redakcji. 

Ostatni numer "Tygodnika Faktycznie" ukazał się na początku listopada 2017 roku. "Wydawca Tygodnika Faktycznie jest złodziejem?" - rozpoczął swój wpis na Facebooku Damian Duszczenko, który jako redaktor był współpracownikiem tygodnika. Dalej napisał: "Pan Grzegorz Tamecki, zamykając swój lewicujący tygodnik, zapomniał nie tylko pożegnać się ze współpracownikami czy czytelnikami, ale także wypłacić honorariów, które zresztą były groszowe. Jak przystało na »Janusza biznesu« zapadł się pod ziemię, kontaktując się ze mną za pośrednictwem księgowej. Najpierw zbywał tradycyjnym »jutro, jutro«, a w piątek poinformował, że spółka przechodzi w stan upadłości. Taki jest cwany". 


- Faktycznie nie otrzymaliśmy wynagrodzeń, choć w moim przypadku jest to jednomiesięczna zaległość. Przypuszczam, że jestem na samym końcu listy wierzycieli – potwierdza Jan Hartman, który był felietonistą tygodnika (jest też felietonistą "Polityki"). - Od jakiegoś czasu wiedzieliśmy, że tytuł jest nierentowny i mimo prób znalezienia inwestora nie udało się utrzymać wydawnictwa – mówi Jan Hartman. Redaktorem naczelnym "Tygodnika Faktycznie" był właściciel wydawnictwa Grzegorz Tamecki, jednocześnie właściciel drukarni KMDRUK, które w sposób nieelegancki przejęło rok wcześniej znaczną część schedy i materiałów oraz dziennikarzy Tygodnika Fakty i Mity po słynnym aresztowaniu jego redaktora naczelnego Romana Kotlińskiego. 

piątek, 13 października 2017

Bydgoszcz - Ofiara księdza Kani odszkodowanie

Ks. Paweł Kania przez wiele lat molestował i gwałcił chłopców


Ksiądz Paweł K., pedofil o ksywie "Słoniu", który przez wiele lat molestował i gwałcił chłopców, m.in. Arka* z Bydgoszczy, odsiaduje siedmioletni wyrok więzienia. Od lat opisujemy działalność księdza pedofila Pawła Kani, którego w 2005 roku we Wrocławiu zatrzymano za posiadanie pornografii dziecięcej i próbę molestowania chłopców w wieku dziecięcym. Najpierw został wysłany na urlop kościelny, a później, bez czekania na wyrok sądu, został - na mocy porozumienia między archidiecezją wrocławską i diecezją bydgoską - przeniesiony do Bydgoszczy, aby mógł zdobywać nowe ofiary. Tu opiekował się seksualnie ministrantami w parafii Opatrzności Bożej oraz uczył religii w nieistniejącym dziś Gimnazjum nr 13 na Kapuściskach.



Media opisały metody, jakimi posługiwał się pedofilski zboczony ksiądz Paweł Kania, ażeby zdobyć zaufanie chłopców, by później wykorzystywać ich seksualnie i zgwałcić. Nawet, kiedy po skargach dyrekcji szkoły i rodziców został odesłany z diecezji bydgoskiej do Wrocławia - nie odsunięto go od pracy z dziećmi. Przez kilka lat swojej duszpasterskiej i duchowej posługi katolicki zboczony ksiądz Paweł Kania molestował i gwałcił chłopców. Kościół katolicki rozpoczął procedurę wydalenia go ze stanu duchownego dopiero po kolejnym wyroku w 2015 roku, chroniąc jego zboczone zachowania przez przynajmniej 10 lat. Przez lata, pracując w wielu parafiach i diecezjach - ksiądz Paweł K. bezkarnie prowadził swoją pedofilską działalność. 

„Jeżeli skutkiem działalności księdza Archidiecezji Wrocławskiej jest krzywda uczyniona dzieciom nie znajdujemy odpowiednich słów by wyrazić ból i współczucie ofiarom. W modlitwie przed Bogiem będziemy prosić o naprawę powstałego zła i zaleczenie ran serca tych, którzy zostali dotknięci cierpieniem” - to fragment komunikatu propedofilskiej archidiecezji wrocławskiej po zatrzymaniu ks. Pawła Kani. Diecezja bydgoska dziś nie komentuje sprawy - odsyła do adwokata Edmunda Dobeckiego, który do czasu skierowania pozwu do sądu nie chce się wypowiadać. 

W 2015 roku adwokat kurii wrocławskiej próbował przekonać Arka, ażeby ten przyjął zaledwie 40 tysięcy zł w formie „stypendium” od anonimowego „sponsora” i jednocześnie zrzekł się wszelkich roszczeń finansowych wobec pedofilskiej archidiecezji wrocławskiej i pedofilskiej diecezji bydgoskiej. Jednocześnie ten sam adwokat zaproponował chłopcu prowadzenie sprawy przeciwko księdzu pedofilowi Pawłowi Kani o odszkodowanie w wysokości 250 tysięcy zł. Nie dodał, że skazany ksiądz majątku nie ma. „Pedofilia w Kościele to temat tabu. Kiedy biskupi milczą, ksiądz pedofil kontynuuje popełnianie przestępstw. Milczenie to forma współudziału w przestępstwie” - twierdzi Nino Marazzita, włoski adwokat, prezes honorowy stowarzyszenia La Caramella Buona, zajmującego się przeciwdziałaniem przestępstwom pedofilii we Włoszech (cytat z książki Agnieszki Zakrzewicz „Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach”, wydawnictwo Czarna Owca). 

poniedziałek, 2 października 2017

Ksiądz Ridsdale gwałci dzieci - Australia

Katolicki ksiądz pedofil przed sądem. Po gwałcie kazał dzieciom się modlić. Papieski ksiądz katolicki zgwałcił setki dzieci na OŁTARZU i w KONFESJONALE! Szok w Australii! 


To prawdopodobnie jeden z największy znanych potworów wśród księży pedofilów! Australijski ksiądz proboszcz i kapelan szkolny Gerard Francis Ridsdale (83 lata; ur. 20 maja 1934 roku), odsiadujący wyrok za pedofilię, wobec przytłaczających dowodów, przyznał się do nowych zbrodni. Ich drastyczne opisy przeraziły sędziów. Pedofil w sutannie zgwałcił setki dzieci na kościelnym ołtarzu i w konfesjonale. Gwałcił dzieci przez dziesiątki lat, a najbardziej podniecało go, gdy ofiary leżały na kościelnym ołtarzu (ksiądz satanista od czarnych mszy katolickich). Najmłodsze z nich miały sześć lat. „To część bożego dzieła, Jezus umarł za nasze grzechy, Bóg nam je odpuszcza” - mówił do chłopców i dziewczynek. Niektórzy katoliccy rodzice wiedzieli, co robi ksiądz Gerard Ridsdale (83 l.) z Ballarat po mszy z dziećmi. Niektórzy wyznawcy katolicyzmu sami przynosili synów i córki, kładli je na ołtarzu i rozbierali do użycia seksualnego. Czasem ksiądz wybierał konfesjonał. Ten horror trwał od lat 50-tych aż do lat 80-tych XX wieku. 

Ksiądz proboszcz Gerald Ridsdale przez 30 lat molestował, wykorzystywał i gwałcił dzieci w Australii, między innymi w szkole, gdzie był katechetą i kapelanem szkolnym dla chłopców - w St Alipius Boys' School. W sądzie mówił, że wykorzystywanie dzieci było częścią "bożego dzieła" i "misji chrześcijańskiej". W trakcie zeznań jednej z ofiar sędzina nie umiała powstrzymać łez. Podczas ostatniej rozprawy, ksiądz przyznał się do molestowania zaledwie 12 dzieci w ciągu 30 lat nazywając ich "małymi apostołami". Jednak wielce prawdopodobnym jest, że liczba jego ofiar przekracza setkę. Najmłodsze wykorzystane seksualnie dziecko miało zaledwie sześć lat. Od 1976 często przenoszony z parafii do parafii i do innych diecezji, gdyż jego biskupi doskonale wiedzieli w czym się ksiądz Ridsdale specjalizuje, jednak owi biskupi albo już nie żyją albo zasłaniają się sklerozą czyli niepamięcią.  

W 1993 roku Ridsdale wreszcie wylądował za kratami i usłyszał wyrok 28 lat więzienia. Ale procesy trwają po dziś dzień i potwór w połowie sierpnia 2017 roku przyznał się właśnie do nowych gwałtów, zaś ich szczegóły usłyszał z sali sądowej cały świat. Z jego słów wynika, że ofiar były setki, choć póki co procesy dotyczą 65-ciu konkretnych osób w tym 60-ciu chłopców i 5-ciu dziewczynek (nie wszystkie ofiary żyją, bo często popełniają samobójstwa). Może to być największy skandal pedofilski w dziejach kościoła katolickiego, przynajmniej na tamte lata w skatoliczonej Australii. 

czwartek, 28 września 2017

Jacek Międlar - ex ksiądz skazany za obrazę

Sąd skazał ex-księdza katolickiego Jacka Międlara! Były ksiądz ukarany za znieważenie posłanki partii Nowoczesna! 


Zaledwie sześć miesięcy ograniczenia wolności, z obowiązkiem wykonywania prac społecznych – taką karę otrzymał były czy w zasadzie zawieszony ksiądz Jacek Międlar, który groził i znieważył posłankę Nowoczesnej Joannę Scheuring-Wielgus. W dniu 27 września 2017 został skazany przez sąd w trybie karnym. Ksiądz kryminalista Jacek Międlar sam "pochwalił się" wyrokiem na Twitterze. Zaznaczył, że będzie się odwoływał od wyroku kryminalnego. 


W sierpniu 2016 roku nazwał Joannę Scheuring-Wielgus, posłankę Nowoczesnej, konfidentką, zwolenniczką zabijania i islamizacji. Dodał, że kiedyś na takie jak ona znajdowano brzytwy. Pierwsza rozprawa przeciwko paranoicznemu kryminaliście księdzu Międlarowi odbyła się w czerwcu 2017. Ksiądz Jacek Międlar nie okazywał skruchy przed sądem. Przeciwnie. Z kolei pod sądem urządzono seans nienawiści. Zgromadzili się tam sympatycy owego księdza katolickiego pełnego kościelnego i wojtyłowego jadu nienawiści. Odśpiewali katolickie pieśni maryjne, jako hipokryci skandowali słowa patriotów "Bóg, Honor, Ojczyzna", a oprócz flag mieli na sobie t-shirty z treścią tweeta sekciarskiego księdza katolickiego Jacka Międlara. 

– Po niesławnym tweecie pana Międlara o brzytwie, zaczęłam dostawać pogróżki, z groźbami śmierci włącznie. Nasilają się one po jego wystąpieniach medialnych na mój temat. Mam wrażenie, że od czasu, gdy złożyłam zawiadomienie do prokuratury na kazanie, które ksiądz Międlar wygłosił dla nacjonalistów w białostockim kościele, ma jakąś obsesję na moim punkcie – mówiła prasie posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. 

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście uznała, że doszło do publicznego nawoływania do zabójstwa oraz groźby, która wzbudziła u pokrzywdzonej uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Art. 255 par. 2 Kodeksu karnego przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności za "publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni". Według art. 190 kk, kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa - jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona - podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. 

Wykonanie wyroku ma polegać na wykonywaniu prac społecznych w wymiarze 30 godzin w miesiącu. Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia jest nieprawomocny, a Międlar i jego obrońca zamierzają składać apelację. Z wyroku zadowolona jest poszkodowana w sprawie Joanna Scheuring-Wielgus. - Wyrok mnie satysfakcjonuje. Nie było moim celem karanie kogokolwiek. Chciałam zwrócić uwagę opinii publicznej na hejt w internecie i to się udało. — powiedziała posłanka w rozmowie z Onet.pl. 

niedziela, 24 września 2017

Policja gwałci i katuje kobiety

Policja torturuje, gwałci i fałszywie oskarża kobiety 


Zaledwie 26-letnia Monica jest matką czwórki dzieci. Dwa lata wcześniej, w 2013 roku została zgwałcona przez sześciu policjantów, jej narządy płciowe porażono za pomocą elektrowstrząsów, była duszona i podtapiana. A gwałcenie przez policjantów i przypalanie paralizatorem waginy to nie wszystko. Monikę zmuszono, by oglądała jak torturowani i gwałceni byli jej mąż i brat. W ten sposób funkcjonariusze chcieli, by przyznała się, że należy do zorganizowanej grupy przestępczej. 


Kobieta niczym nie zawiniła, a do tego nie było nakazu zatrzymania, a jej kartoteka była całkowicie czysta. Monika została wybrana przez policyjnych bandytów, tak jak setki innych kobiet w Meksyku, by odpowiedzieć za zbrodnie, których nie mogła nigdy popełnić. Dnia 12 lutego 2013 roku policjanci weszli czy raczej brutalnie włamali się do jej domu w Torreon, w stanie Coahuila na północy Meksyku. Brutalnie odebrali ją dzieciom i razem z mężem i bratem zabrali na posterunek gwałcicielskiej policji państwowej. Tam cała trójka przeszła przez piekło gwałcenia i bestialskiego torturowania dokonane przez policjantów. Monikę duszono za pomocą plastikowej torby, zanurzano jej głowę w wiadrze pełnym wody, przypalano paralizatorem. 

Po kilku godzinach tortur wszyscy mieli trafić do urzędu prokuratora federalnego. Mąż Moniki nie przeżył. Zmarł na jej rękach w wyniku gwałtów i obrażeń, których doznał z rąk policjantów, tak bandycka bywa policja państwowa w państwach kapitalistycznych czy jak kto woli liberalno-demokratycznych. Ona sama musiała podpisać sfałszowane zeznania, które jasno świadczyły o tym, że przyznaje się do bycia członkinią kartelu narkotykowego. 

Sprawa kobiety nie pozostała bez echa, bo na szczęście włączyły się w nią organizacje chroniące prawa człowieka. Meksykańska Krajowa Komisja Praw Człowieka w sierpniu 2014 roku sporządziła raport, który potwierdzał, że Monica jest ofiarą tortur i gwałtów dokonanych przez policjantów bandytów. Żaden z jej oprawców do 2016 roku nie został jeszcze pociągnięty do odpowiedzialności. Kobieta wciąż pozostaje w więzieniu w oczekiwaniu na wyrok. Aktualnie może liczyć tylko na to, że Komisja nie przestanie o nią walczyć ze zwyrodniałym systemem w którym policyjni bandyci mają zbyt wiele uprawnień i brak nadzoru nad działalnością zbrodniczych gangów policyjnych. Minimum to zakaz przesłuchiwania bez adwokata i działaczy obrony praw człowieka - i to nie tylko w dzikich krajach takich jak Meksyk. 

To jednakże tylko jedna z mniej brutalnych historii, jakie wydarzyły się w ostatnim czasie w Meksyku, kraju demokracji liberalnej - takiej same jak Polska, gdzie coraz częściej słyszymy o mordowaniu dokonywanym przez policjantów w czasie zatrzymań i przesłuchań. Wstrząsający raport opublikowało w 2016 roku Amnesty International, które przesłuchało ponad 100 kobiet w kraju, oczywiście po zebraniu wiarygodnych materiałów o zbrodniach policji. 

poniedziałek, 4 września 2017

Gurmeet Ram Rahim Singh skazany

Gurmeet Ram Rahim Singh - przywódca sikhijskiej sekty skazany za gwałty 


Co najmniej 41 osób zginęło, a kilkaset zostało rannych w piątek 25 sierpnia 2017 roku i w dniach następnych podczas zamieszek w stanach Harijana i Pendżab na północy Indii. Manifestacje wywołało skazanie za rzekomy gwałt popularnego muzycznego i filmowego gwiazdora oraz przywódcy sikhijskiej sekty charytatywno-religijnej, kaznodziei i biznesmena podobnego do polskiego Tadeusza Rydzyka z Torunia, a indyjska prasa nazywa go "Ojcem Dyrektorem". Zamieszki wybuchły też w Delhi - stolicy Indii. Mężczyźnie groziło minimum siedem lat więzienia. Ostatecznie został skazany na 20 lat więzienia o obostrzonym rygorze, po 10 lat za każdy z dwóch gwałtów. Tysiące jego zwolenników i fanów pojawiło się na ogłoszeniu wyroku gdzie został uznany za winnego gwałtów w dniu 25 sierpnia 2017. Twierdzą, że jest niewinny. Sikhizm to religia opierająca się na islamie salafickim i w pewnym stopniu na elementach indyjskich tradycji, niejako próba kompilacji islamu z niektórymi nurtami religii Indii (dżainizm). 



Podczas zamieszek 25 sierpnia 2017 po uznaniu za winnego, w mieście Panchkula (czyt. Pańćkula) koło Czandigarh zwolennicy skazanego Ojca Dyrektora Gurmeeta Ramy Rahima Singha pseudonim "Insaan" podpalali budynki, wywracali i palili samochody oraz atakowali ekipy telewizyjne transmitujące protest w sposób bezrefleksyjny. Do rozpędzenia tłumu wysłano 15 tysięcy policjantów i wojskowych z formacji paramilitarnych. Policja próbowała użyć armatek wodnych, by rozpędzić agresywny tłum fanów Ram Rahima Singha. Rzecznik Ojca Dyrektora, przywódcy sekty zaapelował jednakże o zachowanie spokoju. Jak podał "Hindustan Times", w Panchkuli zginęło co najmniej 29 osób. Agencja AP poinformowała także o setce rannych. Protesty dotarły także do Delhi, gdzie podpalono kilka autobusów oraz dwa puste wagony kolejowe. W kilku dzielnicach tymczasowo zakazano zgromadzeń publicznych. Prawie 1000 członków grupy Singha zostało zatrzymanych, ponad 500 aresztowanych, a jak wiadomo sikhowie znani są z krewkich i wojowniczych zachowań. Sikhizm to religia z pogranicza hinduizmu i islamu, w której główne filary wiary zaczerpnięte są z islamu. 

Dziesiątki samochodów spłonęło, a zakrwawione ciała wyścielały główne drogi, zaś telewizje pokazywały na żywo, jak personel medyczny z pośpiechem przenosi rannych z karetek na wózki inwalidzkie i nosze. Sam Ojciec Dyrektor Gurmeet Ram Rahim Singh po ogłoszeniu wyroku zaapelował do swoich zwolenników o zachowanie spokoju. Jeden z jego prawników powiedział, że jego klient „jest niewinny i jego zwolennicy mieli wszelkie prawa, by wyrazić swoje oburzenie”. W celu zapobieżeniu dalszej eskalacji przemocy odwołano około 500 pociągów, którymi mogliby przyjechać zwolennicy rzekomo "świętego męża" sikhijskiego uniwersalizmu religijnego. 

sobota, 12 sierpnia 2017

Handel dziećmi z Polski

HANDEL DZIEĆMI Z POLSKI


Handel dziećmi w Polsce ostatnimi, szczególnie w pierwszej i drugiej dekadzie XXI wieku, czasy stał się jednym z głównych tematów mediów alternatywnych. Czy zaawansowana szajka przestępcza, zaczynająca się od organów skatoliczałej policji, a na głównych politykach kato-prawicowych kraju kończąc, każdego roku sprzedaje dzieci głównie z domów dziecka do pedofilskich burdeli lub na handel organami? Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. 


W ciągu ostatnich lat media w Polsce rozpisywały się szeroko o procederze nagminnego odbierania dzieci biologicznym rodzicom pod byle pretekstem. Bałagan w domu, choćby lekki, donos zawistnego sąsiada, zbyt niskie dochody – a większość Polaków zarabia teraz grosze. Byle pretekst – i już decyzja pracownika społecznego o odebraniu dziecka. I nawet gdy okazuje się, że decyzja była bezpodstawna – to po dzieciach ślad zaginął, a odzyskanie dziecka graniczy z cudem, wymaga heroicznej walki prawdziwych rodziców i całych rodzin, włącznie z dalszymi krewnymi ofiary porwania którą jest dziecko. Coraz częściej o tym słyszymy, że w Polsce ma miejsce proceder handlu dziećmi, w którym uczestniczą przedstawiciele instytucji opiekuńczych i władz państwowych. Mówią o tym rodzice, którym zabrano dzieci, mówią przedstawiciele organizacji społecznych, usłyszymy o tym nawet od lekarzy... 

Niemożliwe, a jednak zabiera się matce 6-miesięczne niemowlę od piersi i oddaje rodzinie zastępczej, która oprócz szczęścia zyskuje przy tej okazji miesięcznie co najmniej 3 tysiące złotych. Niemożliwe, a jednak nagle i niespodziewanie zabiera się do domów dziecka z jednej, spokojnej, niewadzącej nikomu rodziny aż jedenaścioro dzieci i rozdziela je między trzy domy dziecka, żeby uzupełnić stan wychowanków. Nie było przemocy, nie było głodu, chłodu, ni powietrza morowego, a jednak się zabiera, a właściwie rabuje się dzieci, okrada się rodziny z ich dzieci. Niemożliwe, a jednak sąd przestępczo zabiera dzieci z powodu obecności w mieszkaniu psa i królika oraz niezapłaconej składki na komitet rodzicielski 10 złotych (tak wynika z uzasadnienia). Niemożliwe, a jednak centrum pomocy rodzinie wnioskuje, a sąd skwapliwie zarządza zabranie dzieci do domu dziecka, a w uzasadnieniu pisze, że chce w ten sposób zapewnić dzieciom miłość, szczęście i zrozumienie – powszechnie wszak wiadomo, że domy dziecka to oazy miłości i szczęścia... 

piątek, 14 lipca 2017

Polski pedofil biznesmen - Petersburg

Petersburg: Polski biznesmen pedofil zatrzymany za dziecięcą pornografię 


Funkcjonariusze organów ścigania zatrzymali w czwartek dnia 13 lipca 2017 roku w Petersburgu biznesmena Krzysztofa Pomorskiego, pseudonim "Piotr" (dane osobowe publikowane są legalnie za zgodą sądu w Petersburgu, który nie zabronił publikacji wizerunku ani nazwiska przestępcy). Mężczyzna był poszukiwany listem gończym przez Interpol za rozpowszechnianie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. „Krzysztof Pomorski został zatrzymany w środę w centrum biznesowym Newskaja Ratusza na ulicy Diegtiarnej” – poinformowało źródło. Z informacji zamieszczonych na stronie Interpolu wynika, że 58-letni Polak wyznania katolickiego jest poszukiwany w kraju za rozpowszechnianie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. Pomorski jest dyrektorem technicznym w zatrudniającej ponad 600 osób firmie budowlanej KB Vips. Firma posiada biura w sześciu rosyjskich miastach i dysponuje 20 biurami firm partnerskich w Europie, USA, Afryce i Indiach. Jak podają rosyjskie media, mieszkał on w Rosji od 2001 roku. 

List gończy za pedofilem z Pabianic
Mężczyzna został zatrzymany przez petersburską policję przy pomocy Interpolu. Od lat próbowali go ująć polscy śledczy ale bezskutecznie. W Internecie Krzysztof Pomorski chwalił się innym pedofilom zgwałceniem, a następnie zabiciem, poćwiartowaniem i spaleniem sześciolatki w 2008 roku, aby nie mogła się na niego poskarżyć. Zatrzymano go jednakże zaledwie za rozpowszechnianie pornografii z udziałem dzieci i zwierząt. Polska policja pedofila o internetowym nicku “Piotr” poszukiwała od 2006 roku. Już wtedy okazało się, że mężczyzna pochodzi spod Łodzi, ale mieszka w Rosji gdzie uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. W 2011 roku prokuratura postawiła mu zarzut rozpowszechniania pornografii dziecięcej. Od 2013 roku pedofil był poszukiwany polskim listem gończym, jednak sprawę umorzono w związku z rzekomą niemożliwością ustalenia jego adresu. 

Pedofil z Pabianic Krzysztof Pomorski znów trafił na nagłówki gazet i policyjne tablice w 2016 roku po dziennikarskim śledztwie dziennikarki Polsat News Ewy Żarskiej. Dziennikarka ustaliła, że mężczyzna przebywa w Petersburgu, gdzie jest znanym i poważanym konstruktorem. Strona polska domagała się od rosyjskich organów ścigania wydania mężczyzny, jednak bezskutecznie. W tym czasie Polak pedofil, który na forum dla pedofilów chwalił się swoimi “dokonaniami”, dalej pracował w biurze konstrukcyjnym WiPS, z którym zbudował m.in. drugą scenę Teatru Marinskiego i stadion Zenitu. Był też gościem telewizji i wyższych uczelni. Zboczony seksualnie Polak-katolik (a może jednak lepiej katol o takich mówić i pisać) piastował wysokie stanowisko w rosyjskiej firmie budowlanej. Za granicą miał nową rodzinę. Wielokrotnie podróżował po Europie. Był także w Polsce – głównie w Łodzi i w Pabianicach, skąd pochodzi. 

niedziela, 2 lipca 2017

Skandal seksualny w Watykanie

Kokaina i gejowskie party - kolejny skandal w zboczonym Watykanie 


Gejowskie orgie homoseksualne pod nosem papieża. Kolejna afera, w którą jest zamieszany sekretarz bliskiego współpracownika papieża, miała zostać zamieciona pod dywan, ale została ujawniona. Włoskie dzienniki opisują pederastyczno-narkotykowy skandal gejowski w Watykanie. 


Jeszcze nie przebrzmiało echo oskarżenia pedofilskiego kard. George’a Pella o przemoc seksualną na nieletnich, a już tak zwaną przez katolików Stolicą Apostolską wstrząsa kolejny skandal seksualny. Próbowano go ukrywać przez kilka miesięcy, ale sprawa się wydała! - pisze na Facebooku Jacek Pałasiński, dziennikarz TVN24, powołując się na publikację włoskich dzienników "Il Messaggero" i "Il Fatto Quotidiano". 

Kokaina w apartamencie sekretarza bliskiego współpracownika papieża 


Mniej więcej dwa miesiące wcześniej, na przełomie kwietnia i maja 2017 roku żandarmeria watykańska wkroczyła do apartamentów sekretarza jednego z Bardzo Ważnych Monsignorów, jednego z najbliższych współpracowników papieża. W apartamencie znaleziono kokainę w dużych ilościach. Jak wyznał aresztowany sekretarz, używał jej podczas homoseksualnych czyli gejowskich party, jakie organizował w budynku Sant’Uffizio, czyli Kongregacji Doktryny Wiary, tej samej, na której czele stał przez lata emerytowany papież homoseksualnego lobby w kościele katolickim Joseph Ratzinger - Benedykt XVI, lider konserwatywnego skrzydła Kościoła. 

wtorek, 13 czerwca 2017

Syn oficera policji zabija i chodzi wolny

Narkotyki i wypadek spowodowany przez naćpanego syna policjanta


Zginął pieszy. "Sprawca jest na wolności, dobrze się bawi" w krakowskich akademikach morderczej sekty Opus Dei! Komenda Powiatowa Policji, a także Miejska w Głubczycach znana jest z rozmaitych policyjnych przestępstw i rozbojów na obywatelach. Syn policjanta z Głubczyc spowodował śmiertelny wypadek samochodowy, w którym zginął pieszy. Choć pan Wiesław szedł prawidłową stroną drogi, a Marcin A., ćpunek i syn oficera policji kierował pod wpływem narkotyków, to niemal dwa lata po wypadku kierowca nie poniósł żadnej odpowiedzialności. 

Głubczyce - odprawa doroczna po tuszowaniu zabójstwa drogowego
W szpitalu zmarł mężczyzna potrącony przez samochód w Głubczycach. Do wypadku tego doszło w poniedziałek (21.09.2015) około godziny 22-ej. Rodzina ofiary obawia się, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan. - pisało radio Opole trzy dni po wypadku ale wpływy policyjnej mafii terroryzującej Naród Polski usunęły już linki do takich artykułów. Zostały jedynie ślady z odnośników na serwisach linkujących, głównie zagranicznych, gdzie nie sięgają macki polskiej mafii policyjnej. 

Dnia 21 września 2015 roku na zawsze zmienił życie rodziny państwa Szmitów z Głubczyc na Opolszczyźnie. Wówczas 51-letni pan Wiesław wyszedł na wieczorny spacer ze swoim psem. Nagle uderzyło w niego rozpędzone auto. 

wtorek, 30 maja 2017

Magdalena Żuk - samobójstwo chorej psychicznie

Śmierć Magdaleny Żuk. Kobieta leczyła się psychiatrycznie. 


W niedzielę 30 kwietnia 2017 polska turystka Magdalena Żuk wyskoczyła z okna egipskiego szpitala. Dwanaście godzin potem zmarła. We wrześniu skończyłaby 27 lat. Magdalena Żuk była pacjentką poradni i oddziału psychiatrycznego w Sieniawce koło Bogatyni – ustalił w maju 2017 portal wp.pl. Pełnomocnik rodziny kobiety przekazał jednak informację, że bliscy zaprzeczają, by „miała takie problemy zdrowotne”, jednak rodzice Magdy mogli nie wiedzieć, że leczy się w związku z ich alkoholizmem rodzinnym. W maju 2017 odbyła się konferencja prasowa z udziałem prokuratury, podczas której dowiedzieliśmy się, że Magdalena Żuk nie miała na ciele śladów przemocy. Jednym z wątków jest choroba psychiczna dziewczyny. Śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną w Wielospecjalistycznym Szpitalu w Zgorzelcu. która wbrew twierdzeniom rodziny jednak istnieje. Kolejny znajomy twierdzi, że Magda leczyła się w poradni w Łużyckim Centrum Medycznym w Lubaniu, a było to leczenie skutków użycia alkoholu oraz leczenie depresji spowodowanej stresem. 


Wątek choroby psychicznej jest wciąż brany pod uwagę jako zasadnicza przyczyna śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. – Wystąpiliśmy do placówek o dokumentację medyczną, w tym psychiatryczną – potwierdza Violetta Niziołek, rzeczniczka prokuratury w Jeleniej Górze. – W tej chwili trudno powiedzieć jaką dokumentację faktycznie zabezpieczono. Sprawa jest dynamiczna – dodaje w rozmowie. Prokuratura zabezpieczyła m.in. akta w Wielospecjalistycznym Szpitalu w Zgorzelcu. Pojawiły się informacje, według których Magdalena Żuk leczyła się w poradni i na oddziale psychiatrycznym w Sieniawce koło Bogatyni. Cała dokumentacja została zabezpieczona i przekazana prokuraturze. Nie mogę udzielić bardziej szczegółowych informacji – mówi Zofia Barczyk, dyrektor szpitala w Zgorzelcu. 

Magdalena Żuk była pacjentką poradni i oddziału psychiatrycznego w Sieniawce koło Bogatyni – pisze portal Wirtualnapolska.pl. – Przekazaliśmy policji historię jej leczenia – powiedział dziennikarzom Witold Korycki, wicedyrektor szpitala w Zgorzelcu, pod który podlega placówka w Sieniawce. Jednak pełnomocnik rodziny Magdaleny Żuk przekazał, że bliscy zaprzeczają, by „miała takie problemy zdrowotne”, ale jak to bywa w rodzinie, Magda mogła się swoim leczeniem i terapią nie pochwalić rodzinie. Wicedyrektor ze względu na tajemnicę lekarską nie mógł mówić o szczegółach leczenia Polki, co jest zrozumiałe. 

niedziela, 21 maja 2017

Prorok uwolniony z aresztu w Kongo

Prorok odbity - jego zwolennicy uderzyli na więzienie reżimu 


Wyznawcy rodzimowierczej wspólnoty religijnej BDK zaatakowali zbrojnie areszt i więzienie w Kinszasie, w którym bezprawnie więziony był jej przywódca duchowy i prorok Boży - poinformowały kongijskie władze. W ataku, oprócz przywódcy, uwolnionych zostało około 50 osadzonych członków wspólnoty. ONZ po tym wydarzeniu wydała ostrzeżenie dla swojego personelu w stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Ne Muanda Nsemi jest duchowym przywódcą i prorokiem Bożym (otrzymał dar prorokowania) wspólnoty religijnej Bundu dia Kongo (BDK - Królestwo Kongo), którą reżim kongijski prześladuje i terroryzuje od 2008 roku. Został bezprawnie zatrzymany w marcu 2017 roku po serii starć pomiędzy jego zwolennikami i zbrodniczymi terrorystycznymi siłami policyjnymi - przyznał rzecznik kongijskiego rządu Lambert Mende. W starciach zginęło wówczas co najmniej sześciu członków wspólnoty za co reżim nie wypłacił rodzinom tych ofiar odszkodowania. 


Ne Muanda Nsemi - przywódca i prorok Boży BDK


Uderzenie o świcie 


Według cytowanych przez Agencję Reutera świadków, którzy słyszeli środową wymianę ognia w dniu 17 maja 2017, atak na więzienie Makala w stołecznej Kinszasie rozpoczął się około godziny czwartej nad ranem, kiedy większość klawiszy drzemie, a kierownictwo kryminału śpi w swoich domach. Przechodnie widzieli następnie na ulicach uciekających więźniów ubranych w niebieskie koszule z żółtymi kołnierzykami. Jak poinformował kongijski minister sprawiedliwości Alexis Thambwe, poza Nsemim i jego zwolennikami wśród uciekinierów nie znaleźli się inni z ważnych osadzonych, do których zaliczył przywódców opozycji politycznej oraz żołnierzy skazanych za zamordowanie poprzedniego prezydenta kraju Laurenta-Desire Kabili. Ne Muanda Nsemi ma wielu oddanych zwolenników w południowo-zachodnim Kongo, a ich liczba idzie w tysiące. Znany jest z głoszenia kongijskiego patriotyzmu i woli odtworzenia dawnego chwalebnego Królestwa Kongo, które przez wieki istniało u ujścia rzeki o tej samej nazwie będąc jedną z najważniejszych potęg afrykańskich. Jak zwraca uwagę Reuters, starcia pomiędzy wyznawcami tej religijnej wspólnoty i siłami bezpieczeństwa aktualnego marionetkowego reżimu są częścią większych napięć w całym Kongu, którego prezydent Joseph Kabila odmówił ustąpienia z urzędu, pomimo że jego mandat zakończył się w grudniu 2016 roku. Wywołało to obawy przed wybuchem kolejnej wojny domowej w Kongo. ONZ ostrzegła swój personel w Kinszasie, by powstrzymał się od zbędnych podróży po mieście, określając obecną sytuację jako spokojną, ale nieprzewidywalną. 

Wspólnoty duchowe i mistyczno-religijne prześladowane przez wszelkiej maści reżimy powinny się uczyć jak dzielnie i bezwzględnie walczyć o wolność dla swoich duchowych przywódców i Proroków Bożych zbójecko nękanych i represjonowanych, a także więzionych przez zbrodnicze reżimy z zawsze kłamliwym słowem "demokracja" na zaplutych ryjach faszystowskiej w swej istocie dyktatury zwanej parlamentarną, który wszystkim ludziom o odmiennych od katolickiego poglądach i rodzimych wyznaniach religijnych jedynie odbiera wolność, terroryzuje, nęka aresztami czy więzieniami. Uczyć się i w razie ostatecznej konieczności bezwzględnie naśladować, bo często nie ma innej drogi w walce z faszystowską dyktaturą policyjnych reżimów tak zwanej zachodniej demokracji.  

wtorek, 9 maja 2017

Argentyna i zakonnica wielka nierządnica

Kosaka Kumiko - zakonnica pedofilka w Argentynie 


Argentyna: aresztowano katolicką zakonnicę oskarżoną o współudział w skandalu pedofilskim. Zakonnicę ścigano listem gończym od marca 2017 i aresztowano dopiero w maju 2017, gdy sama oddała się w ręce władz. Jest oskarżona o współudział w systematycznym gwałceniu dzieci głuchoniemych przez katolickich księży. Pedofilka zakonna Kosaka Kumiko (42 l.) może spędzić w więzieniu długie lata. Łącznie mówi się o przynajmniej 24 ofiarach podłej zakonnicy zboczenicy, ofiarach dzieci głównie w wieku 10-12 lat, ale łącznie licząc wszystkie ofiary od lat 5 do 15. 


Kosaka Kumiko, japońska zakonnica katolicka, która od 10 lat pracowała w Argentynie, ukrywała się od 29 marca 2017 roku w Buenos Aires, gdzieś na północy, szkoląc się w katolickim klasztorze jak ma zeznawać w sądzie. Tego dnia prokuratura w prowincji Mendoza, gdzie pracowała, wystawiła nakaz jej aresztowania i międzynarodowy list gończy. Oskarżała ją o stręczenie dwóm katolickim księżom pedofilom niepełnosprawnych dzieci (kalek), które przebywały pod ich opieką w katolickim ośrodku dla kalek w prowincji Mendoza. Dzieci były zmuszane do seksu dopochwowego (waginalnego), doodbytniczego (chłopcy i dziewczynki) oraz do seksu oralnego czyli do tak zwanego "obciągania" księżom wacków w szkole w Lujan de Cuyo - jak podaje gazeta The Independent. 

Obaj katoliccy księża – 82-letni Nicolas Corradi i 56-letni Horacio Corbacho – byli już wówczas aresztowani razem ze swoimi wspólnikami, pracownikami ośrodka Jose Luise Ojedą i ogrodnikiem Armando Gomezem. Bezpośrednim powodem ścigania katolickiej zakonnicy było zeznanie 17/18-letniej wychowanki ośrodka, która opowiedziała śledczym, jak 10 lat wcześniej zakonnica ją biła, by sprawdzić, jak bardzo jest uległa, a potem oddawała księżom na zgwałcenie. Przyglądała się też gwałtom, a po fakcie kazała ofierze zakładać pieluchy, by zatamować krwotok z krocza. 

poniedziałek, 8 maja 2017

100 lat objawień fatimskich

Setna rocznica objawień fatimskich 


13 maja - data uważana za kluczową dla losów świata. Sto lat temu, 13 maja w 1917 roku, w pobliżu portugalskiej miejscowości Fatima, doszło do rzekomego cudu, gdzie trojgu małych dzieci pojawiła się podobno Matka Boska czyli dawna Wielka Bogini. Potem powracała do nich jeszcze przez sześć kolejnych miesięcy. Kościół katolicki uznał to zjawisko za cud już w 1930, a w 1941 roku opublikował dwie z trzech tak zwanych tajemnic fatimskich, które urosły do rangi tekstów religijnych katolicyzmu o zabarwieniu apokaliptycznym. Nie wiadomo jednakże jak daleka jest ingerencja w pierwotny tekst o której wspominali ludzie żyjący w tamtych czasach. 


Objawienia w Fatimie rozpoczęły się 13 maja 1917 roku. Trójce małych pasterzy: Franciszkowi i Hiacyncie Marto oraz Łucji Santos przez pięć kolejnych miesięcy rzekomo ukazywała się Matka Boża, prosząc za ich pośrednictwem ludzkość o nawrócenie i pokutę oraz przekazując trzy tajemnice. Przed blisko stu laty rzekoma Matka Boża tu, w Fatimie, apelowała do ludzkości o pilne nawrócenie się i zejście z drogi prowadzącej do wojennej katastrofy oraz zniszczenia. Niestety paranoiczne siły nazizmu i neofaszyzmu znów agresywnie atakują Rosję i ludy Słowiańskie oraz Bliski Wschód i Północną Koreę, próbują okupacji Ukrainy i zniszczenia Białorusi, okrutnie wyzyskują Polskę, chorują na paranoję smoleńską i podsycają paranoidalną rusofobię. A na dodatek astrologia mówi o Saturnie arymanicznym (lata 2016-2019) czyli pogrążonym w najgorszym okresie ciemności w trzydziestoletnim cyklu Saturna na tle gwiazd. 

Z trójki dzieci, które widziały rzekomą Matkę Boską do dorosłości przeżyła tylko Łucja dos Santos, która została katolicką zakonnicą. To ona jako tzw. dziecko fatimskie, jest głównym świadkiem i dostarczycielem przekazu rzekomej Matki Boskiej czy Wielkiej Bogini przerabianej nachalnie na katolicką Maryję. Wiadomo o przynajmniej trzech tajemnicach fatimskich chociaż czasem przebąkiwano, że było ich więcej. Pierwsza opisuje koszmarne piekło i dusze grzeszników zmierzające do niego po śmierci. Z opisu wynika jakby piekło znajdowało się we wnętrzu wulkanu czyli w sferze ognia podziemnego. Ezoteryka i mistyka doskonale zna opisy piekieł i życie dusz nieczystych oraz demonów w mrocznych światach piekielnych, opisywanych także przez inne wielkie religie.