Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sądownictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sądownictwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 maja 2014

Terroryzm i terroryści w Polsce

Terroryzm w Polsce przełomu XX i XXI wieku 

Czym jest terroryzm, terror, terroryzowanie, kim są terroryści w Polsce przełomu XX i XXI wieku. Terroryzm i terroryści - Polska końca XX i początku XXI wieku. Zarys tematyki terroru i terroryzmu. 

Terroryzm – to użycie siły lub przemocy psychicznej przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa, mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności lub państwie ustępstw w drodze do realizacji określonych celów. Działania terrorystyczne mogą dotyczyć całej populacji, jednak najczęściej są one uderzeniem w jej niewielką część, aby pozostałych obywateli zmusić do odpowiednich zachowań. W Polsce terroryzmem najbardziej zajmuje się policja oraz prokuratura, gdyż na niepokornych wobec państwa i kościoła katolickiego obywateli regularnie napada policja, zwykle na zlecenia prokuratury, acz czasem z własnej inicjatywy.

Inkwizycja - Terroryzm religijny katolicyzmu
Typowym aktem terroryzmu w Polsce jest napastliwa agresja działaczy katolickich przeciwko kilkunastu mniejszościom wyznaniowym, zwykle połączona z militarnymi terrorystycznymi napadami prokuratury i policji na te mniejszości wyznaniowe i grupy uzdrowicielskie oraz ich liderów (Kościół Niebo, Misja Czaitania, Kościół Taoistyczny, Świadkowie Jehowy, Kościół Chrystusowy, Branhamiści, Christian Science, Elan Vital, Era Wodnika, Kabała, Krija Joga, Kundalini, Lektorium Różokrzyżowe, Kościół Moona, Hare Kriszna, Bractwo Himawanti, Masoneria, Iluminati, Misja Boskiego Światła, Okultyzm (Stara Wiara), Rodzima Wiara, Rodzima Wiara, Siddha Yoga, TM, Radiestezja, Bioterapia i inne). Wszystkie napady na te ruchy czy organizacje to bandycka działalność terrorystyczna. 

Termin "terroryzm" wywodzi się od języka greckiego τρέω/treo – „drżeć, bać się”; „stchórzyć, uciec” oraz łacińskiego terror, -oris – „strach, trwoga, przerażenie”, lub „straszne słowo, straszna wieść” i pochodnego czasownika łacińskiego terreo – „wywoływać przerażenie, straszyć”. Na tej podstawie można bardzo ogólnie zdefiniować terroryzm jako sianie strachu i grozy poprzez terror, zwykle terror policyjnej pały w państwach takich jak Ukraina, gdzie faszyści z Majdanu przemocą obalili legalną władzę Prezydenta Janukowycza z pomocą polskich terrorystów i bojówkarzy, a potem zaczęli mordować ludność rosyjskojęzyczną na Krymie oraz na Wschodzie Ukrainy, co doprowadziło do secesji terroryzowanych zbrodniczo regionów. Bardziej szczegółowo terroryzm państwowy można zdefiniować roboczo jako „nieuzasadnione lub bezprawne użycie siły bądź przemocy wobec osób lub mienia, aby zastraszyć lub wywrzeć przymus na grupie obywateli, ludności cywilnej lub ich części, co zmierza do promocji celów politycznych, społecznych lub finansowych” reżymu, zwykle faszystowskiego lub nazistowskiego. 

W latach 1993-2013 - terrorystyczny, ideologicznie skatolicyzowany wydział wyznań MSWiA (dziś MAC) odmówił prawnej rejestracji ponad 100-u, słownie: STU związków wyznaniowych i kościołów, a także zlecił ich bestialskie, brutalne policyjne represjonowanie, terroryzowanie i wyniszczenie. Tego nigdy terrorystycznym zbrodniarzom nie wolno ani zapomnieć ani darować, a ciągle trzeba te zbrodnie na Narodzie Polskim przypominać. Tak działa terrorystyczna inkwizycja w kilku krajach świata, w tym w Polsce, inkwizycyjny bestialski terroryzm katolicki w wydaniu zwyrodniałych politycznych aktywistów działających na rzecz watykańskiego okupanta i mordercy mniejszości wyznaniowych od 1700 lat niszczący bezprawnie wszelką religijną i światopoglądową konkurencję. 

wtorek, 19 listopada 2013

KOSZALIN - Zbrodniczy wyrok pijanego sądu?

KOSZALIN - Zbrodniczy wyrok pijanego sądu 

Damian R. otrzymał wyrok 10 lat więzienia za rzekome przekroczenie obrony koniecznej w czasie napadu dokonanego przez gangsterów z mafii narkotykowej. Absurdalny wyrok od sędziego i sądu koszalińskiego Jacka Matejko będącego zapewne na usługach mafii i gangsterów. Za obronę siebie i rodziny przed bandytami dillerami narkotykowymi człowiek idzie do więzienia. 10 lat za przekroczenie obrony koniecznej - taki wyrok usłyszał 15 listopada 2013 roku 21-letni Damian R. z Kołobrzegu. - To wyrok niespójny i wewnętrznie sprzeczny - ocenił jego obrońca, zapowiadając słuszną apelację. Broniący Damiana R. mecenas Wiesław Breliński zapowiedział apelację. 

10 lat za obronę konieczną przed bandytami
Jak wyjaśnił dziennikarzom mecenas, w jego ocenie sądowi zabrakło odwagi w tej sprawie. „Argumenty podniesione w ustnych motywach wyroku są argumentami wskazującymi na to, że całości powinna być zastosowana obrona konieczna” - powiedział. Oskarżenie decyzję o odwołaniu podejmie dopiero po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. W mowie końcowej prokuratorka Barbara Stolińska domagała się 25 lat więzienia, co za obronę konieczną jest wyjątkowo bezczelnym zwyrodnieniem  prokuratury w Polsce. 

Sędziowie Sądu Okręgowego w Koszalinie w swej chyba chorobie umysłowej czy alkoholowej uznali, że Damian R. jest winny tego, iż 9 marca 2012 roku, odpierając bezpośredni i bezprawny zamach ze strony Dawida P. i Sebastiana G., którzy wdarli się do jego mieszkania i nie chcieli opuścić go wbrew żądaniom, używali wobec domowników przemocy i grozili pozbawieniem życia, przekroczył granice obrony koniecznej. - Poprzez zastosowanie sposobu obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu - odczytał treść wyroku sędzia Jacek Matejko i podkreślił, że Damian R. działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia napastników, którzy tymczasem wtargnęli do jego mieszkania z zamiarem zabójstwa. Zadał w obronie siebie i rodziny pięć ciosów nożem kuchennym Dawidowi P. i dwa ciosy Sebastianowi G. Obaj wykrwawili się i zmarli w ciągu kilkunastu minut, bo policja działała opieszale, pomimo wezwania do napadu rozbójniczego. 

środa, 6 listopada 2013

Kosztowne i niewydolne sądy

O konieczności reformy niewydolnego i zepsutego sądownictwa


W Polsce prze­zna­cza­my na sądy nieo­mal naj­wię­cej pie­nię­dzy w Unii Europejskiej, a ich spraw­ność pla­su­je się na końcu staw­ki - wedle ra­por­tu Fun­da­cji FOR prof. Lesz­ka Bal­ce­ro­wi­cza.  Z opracowania "Sądy na wokandzie 2013. Przejrzystość i wydajność pracy" wynika, że na sądownictwo wydajemy około 0,5 proc. PKB. W Unii wyprzedza nas tylko Słowenia. Jesteśmy też w czołówce (8-e miejsce), jeśli idzie o liczbę sędziów, którzy są jednak mało pracowici i bardzo źle zorganizowani. 

Mimo to w Polsce coraz dłużej czeka się na sprawiedliwość, w sądach rosną zaległości. Raport wskazuje, że 8,6 procentach spraw trwa ponad rok, a w 2010 r. było ich 7,4 procent, w 2009 - 7 procent. Swobodna ocena zeznań świadków i dowodów, brak wymogu wskazania twardych, materialnych dowodów winy w procesach karnych powoduje, że Polska to kraj ogromnego sądowego bezprawia, gdzie 30-40 procent skazanych to ludzie niewinni. 

Poza złą organizacją pracy na wydłużenie postępowań wpływa też liczba spraw, które są bezsensowne. Przyznają to autorzy raportu, ale też sędziowie i Ministerstwo Sprawiedliwości - w 2012 roku wpłynęło do sądów 14 mln spraw, a w 2010 - 12,9 mln. A od kilku lat nie mamy ani jednego nowego etatu sędziowskiego - zwraca uwagę wiceszef MS Wojciech Hajduk.

Resort zapowiada zmiany, które mają odciążyć sędziów i sprawy administracyjne niezwiązane z orzekaniem przekazać innym pracownikom. Usprawnić pracę ma m.in. większa liczba asystentów, których każdy sędzia powinien mieć przynajmniej kilku. "W ciągu dwóch lat zmiany mogą zostać wprowadzone i będą pierwsze efekty" - mówi Hajduk. Najgorszym punktem jest wyznaczanie kolejnych terminów rozpraw w trybie kwartalnym zamiast prowadzenia rozpraw karnych codziennie oraz trybem tygodniowym, gdy trzeba wezwać dodatkowych świadków wskazanych przez strony postępowania.