poniedziałek, 30 marca 2015

Mobilizacja mięsa armatniego 2015

To co dzieje się ostatnio z sytuacją międzynarodową może niepokoić. Zapewne wiele osób zastanawia się obecnie co robić ze swoim życiem. Wyjechać i ułożyć je w normalnym kraju czy też czekać na rozwój wypadków wsłuchując się w nabrzmiewającą wojenną retorykę ryzykując, że skończy się to w okopie z karabinem w ręku? Wojsko polskie sprawdza zdolność do szybkiego zmobilizowania "mięsa armatniego", które zostanie wysłane na śmierć na skutek awantury jaką Polska wszczęła w Europie Wschodniej z podjudzenia paru zaborczych mocarstw, jak USA i Niemcy. Rosja, atomowe supermocarstwo, oskarża nas o uczestnictwo w sprowokowaniu zamachu stanu na Ukrainie, którego wynikiem jest wojna domowa na wschodzie tego kraju i ludobójstwo w Donbasie, gdzie wymordowano dotąd około 7-10 tysięcy rodzimej ludności, a 800 tysięcy uciekło na emigrację, głównie do Rosji. Pretekstów do wojny między naszymi krajami może być więcej, wystarczy wspomnieć o nabrzmiewającym Smoleńsku. 


Propaganda wojenna typowa dla neonazizmu i neofaszyzmu obecna w mediach wskazuje na to, że konflikt zbrojny, w który pakuje nas USA pospołu z Niemcami, jest bardzo prawdopodobny. Wszechobecne demonizowanie Rosji ma za zadanie rozbudzenie nienawiści do tego narodu i należy to interpretować jako typowe zachowanie przedwojenne, poprzedzające zbrodniczy rozlew krwi. Gdy dany poborowy jest osobą samotną może sobie pozwolić na luksus decyzji walczyć czy wyjechać. Aklimatyzacja za granicą dla jednej osoby też przebiega łagodniej. Gorzej gdy osoba ma na utrzymaniu rodzinę, żonę i dzieci. Wtedy nie można tak po prostu dać się zabić, bo zostawiamy naszych bliskich w nieciekawej sytuacji życiowej. Co by nie mówić decyzja o wyjeździe z kraju pchanego w wojnę jest jak najbardziej racjonalna. 

Przeforsowane w 2015 roku zmiany polskiego prawa nie pozostawiają złudzeń. Polska szykuje się do zbójeckiej wojny napastniczej jakich w historii polskich nieszczęść narodowych były setki na przestrzeni od 966 roku. Premier Kopacz - wedle ezoteryków diaboliczna wibracja Nous (666), podpisała między innymi rozporządzenie, dzięki któremu każdy mężczyzna w wieku od 19 do 60 lat może zostać wezwany na przymusowe ćwiczenia wojskowe jako mięso armatnie. To właśnie to podstępnie i szkodliwie wprowadzone prawo spowodowało, że postanowiono pilotażowo wezwać do jednostki w marcu 2015 roku 500 nieszczęśników, którzy wraz z kartą mobilizacyjną dostaną limit 4 godzin na stawienie się w jednostce. Jak pracują na czarno albo na umowach śmieciowych, jak większość Polaków w kapitalistycznym Katollandzie, niewątpliwie stracą robotę i podstawowe środki do życia. 

czwartek, 26 marca 2015

Ksiądz pedofil Wojciech G skazany na 7 lat więzienia

Ksiądz pedofil Wojciech G skazany na 7 lat - wyrok skandalicznie niski! 


Sąd w Wołominie skazał w środę, 25 marca 2015 roku na siedem lat więzienia księdza pedofila Wojciecha G., który dopuścił się szeregu czynów pedofilskich na Dominikanie, gdzie przebywał jako zakonnik w latach 2009-2013, oraz przynajmniej dwóch w Polsce. Taki wyrok zaproponował sam skazany, dobrowolnie poddając się karze, a co za tym idzie przyznając się przed sądem do winy. Prokuratura przystała na tę propozycję, a sąd ją zaakceptował, co jest międzynarodowym skandalem, bo Prokuratorzy i rząd Dominikany domagali się najwyższego możliwego wymiaru kary - w Polsce to 15 lat pozbawienia wolności. Ponadto pedofilski ksiądz ma zapłacić pokrzywdzonym w sumie 155 tysięcy zł zadośćuczynienia, chociaż za zbrodnie kamrata powinien zapłacić zakon michalitów, który wiedział o skłonnościach swojego zboczonego księdza zakonnego z powodu których przeniósł go na misję do odległej od Polski Dominikany - jak większość tak zwanych misjonarzy. 


Działacze antypedofilscy przyznają, że fakt, iż Wojciech G. był księdzem ułatwił mu praktykowanie swoich zboczonych skłonności, a cześć uważa, że nawet i tylko siedem lat więzienia wyrok będzie przestrogą dla tych wszystkich księży i zakonników, którzy chcieliby wykorzystywać stan kapłański, by uprawiać ten plugawy proceder. Zgadza się, że czyny pedofilskie dokonywane przez przedstawicieli katolickiego i protestanckiego kościoła w wielu krajach, w tym w Polsce, najbardziej bulwersują opinię publiczną, bo powinni być oni poza wszelkim podejrzeniem. Wskazuje jednocześnie, że problem pedofilii dotyczy wszystkich środowisk kościelnych, także, a może szczególnie zboczonych, zwykle niekontrolowanych przez organa państwowe zakonów katolickich. Nawet jeden przypadek skrzywdzonego dziecka to o jedne za dużo. Jeśli jednak chcemy naprawdę chronić najmłodszych, powinniśmy objąć działaniami profilaktycznymi wszystkie katolickie grupy społeczne, które dotyka ta potworna plaga, trwająca z okresowymi nasileniami od 1700 lat. Zwłaszcza, że doniesienia medialne wskazują, że ten proceder kwitnie, w kościele działa pedofilskie lobby - co przyznają nawet niektórzy działacze katoliccy oraz księża, którzy chcieliby zreformować katolicki kościół, rozliczyć zboczonych kamratów dla dobra swojej wiary. 

Sąd w Wołominie skazał byłego księdza Wojciecha G. na 7 lat więzienia, uznając go winnym molestowania dzieci w Polsce i na Dominikanie. Obcowanie płciowe z nieletnimi, utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletnich oraz posiadanie broni bez zezwolenia – tych przestępstw dopuścił się ksiądz Wojciech G. Chłopców wykorzystywał seksualnie w Polsce już w latach 2000–2001 i w Dominikanie w latach 2009–2013. Pokrzywdzonymi są dwaj obywatele Polski i sześciu z Dominikany. Ksiądz Wojciech G. do tej pory kłamliwie i obłudnie utrzymywał, że jest niewinny. Twierdził, że został wrobiony przez dominikańską mafię narkotykową, co okazało się bajką dla naiwnych wiernych parafianek tego zboczeńca seksualnego. Przed wołomińskim sądem zmienił zdanie, co musiał przemyśleć już w areszcie tymczasowym. – Oskarżony Wojciech G. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w łącznym wymiarze 7 lat więzienia – powiedziała Joanna Adamowicz z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Prokurator i sąd zgodzili się na jego propozycję, unikając kilkunastu spraw sądowych i czytania kilkudziesięciu tomów z aktami oskarżenia. Samo przeczytanie listy 200 tysięcy plików z pornografią pedofilską o wyjątkowej brutalności zajęłoby wiele godzin w ciągu kilku rozpraw. Kościół katolicki uniknął w ten sposób sprytnie wielu skandalicznych procesów wywlekających na światło dzienne okrutne pedofilskie zbrodnie swojego księdza katolickiego z zakonu michalitów czyli kultowo związanych z archaniołem Michałem. 

poniedziałek, 23 marca 2015

Ksiądz Wojciech G - pedofil winny

Ksiądz pedofil Wojciech G - przyznał się do winy w Wołominie 


Zbrodniarz pedofilski chce dla siebie zaledwie siedmiu lat więzienia w ramach dobrowolnego poddania się karze. Oskarżony o molestowanie nieletnich na Dominikanie i w Polsce ks. Wojciech G. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Dobrowolnie chce się poddać karze siedmiu lat więzienia. Przed Sądem Rejonowym w Wołominie zakończyła się 20 marca 2015 roku pierwsza rozprawa w procesie katolickiego księdza Wojciecha G. 

Pedofil Wojciech G - wyprowadzany z Sądu Rejonowego Wołomin
Oskarżony o molestowanie nieletnich na Dominikanie i w Polsce kapłan katolickiej sekty michalitów przyznał się do stawianych mu zarzutów, bo warunkiem dobrowolnego poddania się karze jest przyznanie się do winy. Za pokrzywdzonych prokuratura uznała 8 osób bestialsko molestowanych, gwałconych, wykorzystanych seksualnie. Sąd wyłączył jawność całej sprawy w trosce o ochronę dobrego imienia księdza pedofila. Ukrywanie pedofilów przed opinią publiczną jest zasadniczo nielegalne w całej Unii Europejskiej, ale polskie sądy w haniebny sposób bardziej bronią zboczeńców seksualnych niźli praw ich ciężko poszkodowanych ofiar. 

- Oskarżony złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w łącznym wymiarze 7 lat więzienia - stwierdziła Joanna Adamowicz z zespołu prasowego Sądu Okręgowego Warszawa - Praga. - Prokurator odczytał w piątek 20 marca 2015 roku akt oskarżenia - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak.

Rzecznik nie odniósł się do nieoficjalnych informacji, jakoby prokuratura miała poprosić o czas na rozważenie propozycji pedofilskiego księdza Wojciecha G. dotyczącej dobrowolnego poddania się karze. Także obrońca księdza katolickiego Wojciecha G., mecenas Michał Szreniawa, nie powiedział, czy złożył w Sądzie Rejonowym w Wołominie wniosek o poddanie się karze. - Wyłączona jest jawność, prokuratura na pewno zajmie stanowisko - przyznał w rozmowie z dziennikarzami.

Ksiądz pedofil Wojciech G. w trakcie śledztwa nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, za które grozi kara do 15 lat więzienia. Jeszcze przed wejściem na salę rozpraw mec. Szreniawa zapewniał, że to stanowisko nie uległo zmianie. Kolejne rozprawy ws. ks. Wojciecha G. odbędą się 25 marca 2015 roku oraz 10 i 24 kwietnia 2015. O sprawie pedofilskiego księdza Wojciecha G. jako pierwsze w Polsce pisało Antypedofilskie Bractwo Himawanti, a potem Fakty i Mity, tygodnik Nie, Newsweek Polska i inne gazety. 

środa, 11 marca 2015

Golasowice - szkoła morduje ucznia religią

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, bowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy będą wam złorzeczyć oraz [was] prześladować, i mówić każde złe słowo przeciwko wam. Radujcie się i weselcie, bowiem wasza obfita nagro­da [jest] w niebiosach; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami”! (Mt 5,10-12) Prawo siewu i zbioru szczególnie dotkliwie ukarze tych, którzy nie rozumiejąc przykazania miłości, w imię Boga sprowadzać będą cierpienie na innowierców i niewierzących. Ukarani będą ci, którzy przekonani o swej racji siłą udowadniać będą bliźnim w jakim błędzie ci się znajdują nie wierząc (lub wierząc odmiennie). Samemu jednak będą oni w największym z możliwych błędów, zasłaniając się Bogiem podczas czynienia zła jak to ma w zbójeckim zwyczaju katolicka i luterańska inkwizycja. 

Golasowice - Śląsk - mordercza szkoła prześladuje ucznia
Prześladowania, o których mowa mogą przyjmować różnorakie formy. Prześladowanymi będą nie tylko ci, którzy cierpią katusze tortur i wszelakiego męczeństwa, będą to również ci, którzy są znieważani i wykpiwani mimo, że jedyną ich „winą” jest to iż podążają ścieżką niekatolicką. Tak samo błogosławiony będzie wierzący jak i ateista, bowiem drogą Boża jest miłość i miłosierdzie. Kto ze względu na przekonania cierpi prześladowania będzie błogosławiony. „Błogosławieni, [którzy] teraz płaczą, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie będą was nienawidzić i kiedy będą was oddzielać, lżyć, i będą odrzucać wasze imię jako złe!" (Łk 6,21b-22) Błogosławieństwo to jest pocieszeniem i zapewnieniem dla wszystkich wytrwałych, zmagających się z przeciwieństwami jakie stwarzają im ludzie przesiąknięci złem, złem katolickim czy luterańskim, bowiem kto mimo cierpienia pozostaje wierny swoim ideałom, ten zasługuje na Błogosławieństwo!

wtorek, 10 marca 2015

Marihuana - szkodzi zdrowiu i zniewala

Marihuana, potocznie zwana trawą, ziołem czy gandzią, jest dla wielu osób sposobem ucieczki od problemów życia codziennego, obowiązków oraz spraw związanych ze szkołą i pracą. Wbrew pozorom marihuana jest modna nie tylko wśród młodzieży, ale również osób w średnim wieku. Mimo że posiadanie i zażywanie marihuany jest zabronione w wielu krajach, w tym w Polsce, niektórzy ludzie sięgają po nią nie zdając sobie sprawy z jej niebezpiecznego działania. Legalizacja tego narkotyku byłaby jednak pożyteczna, gdyż dałaby budżetowi państwa więcej funduszy na leczenie skutków wszelkich narkotyków, podobnie jak alkoholizm zwalczany jest za pieniądze z akcyzy na alkohole. 


Marihuana to nic innego, jak wysuszone kwiatostany roślin konopi. Osoby uzależnione przyjmują ją na dwa sposoby – paląc lub jedząc. Najczęściej korzystają z pierwszej metody, dodając niekiedy do suszu tytoń. Narkotyk może być również przyjmowany m.in. w postaci tabletek, ciastek, czekolady, zapiekanek lub nalewki. Forma nie ma znaczenia, bowiem działanie marihuany na organizm jest w każdym wypadku podobne. Działanie konopi może być różne i zależy przede wszystkim od ich rodzaju oraz od indywidualnych predyspozycji osoby, która je przyjmuje. Konopie mają generalnie negatywny wpływ na osoby niepełnoletnie. Wykazały to badania przeprowadzone przez Narodowy Instytut Nadużywania Narkotyków. Okazało się, że młodzież, która paliła marihuanę przed siedemnastym rokiem życia, jest prawie 4 razy bardziej narażona na popełnienie samobójstwa niż osoby, które stały się zwolennikami tego narkotyku w późniejszym wieku. 

Przeglądając specjalistyczne książki i prace naukowe możemy się natknąć na informacje o zwiększonym ryzyku udziału w wypadkach samochodowych po spożyciu marihuany. Narkotyk utrudnia bowiem podejmowanie decyzji i obniża koncentrację. Istnieje wiele organizacji, które próbują walczyć z narkomanią, jednak jak pokazują statystyki, ilość osób, jaka spożywa marihuanę, wcale nie spada. Dzieje się natomiast coś znacznie gorszego – obniża się próg wieku osób, które eksperymentują z narkotykami. Duży wpływ na tę sytuację ma przystępna cena towaru oraz moda, która często zmienia życie wielu osób w niekończący się koszmar. Jeśli marihuanę zażywa kobieta w ciąży, naraża swoje dziecko na wiele niebezpieczeństw, a jednym z wielu są jego późniejsze problemy z nauką i koncentracją oraz niezbornością ruchową i silnymi napadami agresji. 

poniedziałek, 9 marca 2015

Pedofilia w rodzinnym domu dziecka

W rodzinnym domu dziecka w Gdańsku dochodziło do molestowania i znęcania się nad wychowankami? Gdańsk siedliskiem pedofilii? Niestety, wiele na to wskazuje. 

Małżeństwo prowadzące placówkę opiekuńczo-wychowawczą złamało prawo - twierdzą śledczy. Mężczyźnie grozić może nawet 12 lat więzienia, kobiecie - do 5 lat. Żadne pedofilskich rodziców zastępczych nie przyznaje się do winy, co jest typową linią obrony wszystkich pedofilskich kreatur. Profilaktycznie śledczy już w styczniu 2015 roku wystąpili do sądu o pozbawienie zboczonych i zwyrodniałych opiekunów możliwości prowadzenia dalszej opieki nad dziećmi. Jest to kolejna w Gdańsku sprawa z patologicznymi rodzinami zastępczymi. Za molestowanie seksualne i bicie dzieci odpowiedzą przed gdańskim sądem pedofilscy małżonkowie Jan i Anna K., którzy przez wiele lat prowadzili rodzinny dom dziecka na gdańskiej Zaspie. 


ABH wielokrotnie podnosi kwestie likwidacji patologicznych biznesowych rodzin zastępczych i patologicznych rodzinnych domów dziecka, w którym dzieci zamiast opieki i miłości są jedynie handlowym przedmiotem dla zaspokajania potrzeb materialnych czy seksualnych kapitalistycznych zwyrodnialców zarabiających na cudzych dzieciach ogromne pieniądze. Rodziną zastępczą dla dziecka w naturalny sposób powinni być jedynie krewni, a jeśli takich nie posiada, państwowe domy dziecka pod solidną społeczną kontrolą. Mężczyzna, który prowadził w Gdańsku rodzinny dom dziecka wedle śledczych molestował dwie dziewczynki poniżej 15 roku życia, robiąc sobie opłacany przez budżet państwa polskiego pedofilski burdel. Zarzuty znęcania się nad wychowankami usłyszała także jego pedofilska żona. Molestowania seksualnego dziewczynek poniżej 15 roku życia i znęcania się nad podopiecznymi w prowadzonym rodzinnym domu dziecka dopuściło się pedofilskie małżeństwo K. Przeciw opiekunom prowadzone były dwa osobne prokuratorskie śledztwa, ale przed sądem staną razem jako zwyrodniali zboczeńcy, chociaż to norma w biznesowych rodzinach zastępczych u obcych ludzi. 

- Mężczyzna usłyszał zarzut dotyczący "doprowadzenia osób małoletnich do poddania się innym czynnościom seksualnym", czyli molestowania dwóch wychowanek, wówczas będących poniżej 15 roku życia, oraz znęcania się nad dwiema innymi osobami - wyjaśnia prok. Ewa Burdzińska, szefowa prowadzącej bulwersującą sprawę Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa. - Czyny te zagrożone są karą pozbawienia wolności zaledwie do 12 lat. Kobiecie zarzucamy znęcanie się nad dziećmi. Nie miało ono miejsca "wspólnie i w porozumieniu" z mężem. Ze względu na dobro wychowanków placówki opiekuńczo-wychowawczej zdecydowaliśmy się nie publikować żadnych innych informacji na temat pedofilskiego małżeństwa K., prócz pierwszej litery nazwiska. Rodzinny dom dziecka działał na jednym z gdańskich osiedli. Jak wyjaśniają prokuratorzy - dochodzenie dotyczące mężczyzny było efektem zgłoszenia - dziś dorosłej - kobiety, która jako dziecko była przez niego molestowana seksualnie w latach 2003-2007 w tym katolickim, rodzinnym domu dziecka - idei skompromitowanej w wielu krajach jako przykrywka dla pedofilskich gangów. Jej sygnał trafił do gdańskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i to właśnie MOPR powiadomił śledczych. Wkrótce po tym instytucja została zawiadomiona o molestowaniu, do jakiego miało dochodzić w przypadku kolejnej dziewczynki w latach 2011-2013. Również w tej sprawie prokuratura zdecydowała się postawić mężczyźnie zarzuty. 

sobota, 7 marca 2015

Gliwice - ksiądz pali trawkę z dziećmi

Moralny skandal w Gliwicach! Ks. Łukasz K. niedawno wyświęcony wikary palił marihuanę z dwójką ministrantów. Nakryto go z chłopcami 23 lutego 2015 roku przy ul. Podlesie w Gliwicach. W seacie, w którym raczyli się trawką, było ciemno od oparów. Skandal o tyle większy, że wikary jest synem byłego prezydent Bytomia, co pokazuje przestępcze powiązania rodzinne polityków z klerem. Łukasz K. mocno się zestresował, gdy patrolujący policjanci nakryli go z młodymi ministrantami: Janem K. (17 l.) i Mikołajem J. (16 l.) na paleniu marihuany czyli popularnej w Polsce trawki. Przy nich znaleziono 2,4 grama narkotyku, który stosowany pod kontrolą lekarską w niektórych chorobach może być także skutecznym lekiem. Wszyscy zostali zatrzymani na 48 godzin. Ksiądz wikary Łukasz K. świecenia katolickie kapłańskie przyjął w maju 2013 roku będących jednym z agresywnych rusofobów i inkwizycyjnie agresywnych internautów zwalczających konkurencję religijną katolicyzmu. Jest księdzem w katolickiej Parafii św. Bartłomieja w Gliwicach. Do poniedziałku uczył też religii w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 4 w tym mieście. Widać wyraźne zaburzenia umysłowe u palaczy marihuany, bo aby nie zauważyć zbliżającego się do samochodu na uboczu pod lasem patrolu policji, trzeba być wyjątkowo zaćpanym i mieć zniszczony mózg... 

Ksiądz wikary Łukasz K. Gliwice
26-letni wikary z parafii św. Bartłomieja w Gliwicach miał taki kontakt z młodzieżą, że... razem z nastolatkami palił marihuanę! Młody ksiądz wraz z 16-latkiem i 17-latkiem siedzieli w starym Seacie Ibizie tuż przy lesie na obrzeża miasta. Policjanci patrolujący postanowili skontrolować samochód, a gdy otworzyli drzwi, wprost uderzył ich dym z palonej trawki. Cała trójka wpadła więc jak śliwka w kompot. Wszyscy zostali zatrzymani i przesłuchani, bo policjanci znaleźli przy nich 2,4 g marihuany. Będą odpowiadać za posiadanie narkotyków, za co może grozić im do 3 lat za kratami. Jednak odpowiadać przed sądem będą tylko 26-letni wikary i 17-latek, najmłodszy z całej trójki został zwolniony do domu. W środę 25 luty 2015 ksiądz został doprowadzony do prokuratury w Gliwicach. Przyznał się do wszystkiego. Ponoć był załamany. Nic dziwnego, w końcu jest synem byłego prezydenta Bytomia i księdzem, który ma być moralnym wzorem! – Wikary dostał dozór, zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w kwocie 500 złotych. Ma też zakaz wykonywania zawodu nauczyciela - powiedział Piotr Żak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Zarzuty usłyszał również Jan K. – 17-letni ministrant. Najmłodszy – Mikołaj J. (16 l) odpowie przed sądem rodzinnym. Kuria Diecezjalna w Gliwicach na razie nie podjęła decyzji co do dalszej posługi wikarego. Czekają na efekty śledztwa. Na parafii księża również nabrali wody w usta. Nic nie wiadomo na razie o tym, czy palenie trawki miało być tylko grą wstępną do typowych efebofilskich molestowań seksualnych, co jest częstym zjawiskiem wśród kapłanów katolickiej sekty na całym świecie. 

wtorek, 3 marca 2015

Borys Niemcow awanturnik polityki rozkradania

Borys Jefimowicz Niemcow zapisywany także jako Boris Yefimovich Nemtsov, po rosyjsku: Бори́с Ефи́мович Немцо́в, urodził się w 9 października 1959 roku w Soczi. Rodzicami Borisa byli Jefim Dawydowicz Niemcow i Dina Jakowlewna Niemcow (z domu Ejdman). Matka była Żydówką i wyznawczynią judaizmu. W latach 1991–1997 pełnił funkcję gubernatora obwodu niżnonowogrodzkiego. W 1997 zajmował stanowisko ministra paliw i energetyki. W latach 1997–1998 był wicepremierem rządu w ekipie premiera Wiktora Czernomyrdina zastępując na tym stanowisku Władimira Potanina. Boris Niemcow i Władimir Putin spotkali się na Kremlu w 2000 roku, a wiele osób uważa, że odtąd był tajnym emisariuszem Władimira Putina do kontrolowania opozycji politycznej i środowisk LGBT, podczas gdy inni twierdzą, że był tajnym agentem USA. Na pewno był liderem partii Sojusz Sił Prawicowych oraz współzałożycielem Republikańskiej Partii Rosji – Partii Narodowej Wolności. W 2008 roku kandydował na urząd prezydenta, ale bez jakiegokolwiek sukcesu, stanowiąc margines owych wyborów. 


W latach 2011-2012 współorganizował w Moskwie protesty po wyborze na prezydenta Władimira Putina i kontrolowaną przez niego w wyborach parlamentarnych partię Jedna Rosja. Kilka razy zatrzymywany, aresztowany i skazywany na kary aresztu za drobne przestępstwa typu organizacja nielegalnych demonstracji, zakłócanie porządku publicznego, etc. W styczniu 2011 roku skazany na 15 dni aresztu za udział w typowo kibolskich zadymach. W 2014 roku został skazany na 10 dni aresztu za, jak głosi wyrok rosyjskiego sądu, "stawianie oporu policji", gdy starał się współorganizować z Aleksiejem Nawalnym akcję poparcia dla ośmiu swoich kolegów skazanych prawomocnym wyrokiem na więzienie za "udział w masowych rozruchach" na stołecznym placu Bołotnym w maju 2012 roku, w przededniu inauguracji prezydenta Rosji Władimira Putina. Można powiedzieć, że jako jeden z autorów wyniszczenia rosyjskiej gospodarki kapitalistycznymi przekrętami w latach 90-tych XX wieku, swoim życiem zapłacił za dokonane spustoszenie Rosji. 

Borys Niemcow był zwolennikiem zabójczych kapitalistycznych liberalnych przekrętów gospodarczych - takich jakimi zniszczono Polskę - oraz przeciwnikiem przyłączenia Krymu do Federacji Rosyjskiej. Dnia 27 lutego 2015 został zastrzelony w centrum Moskwy przez nieznanych sprawców. Jego pogrzeb odbędzie się 3 marca 2015 na cmentarzu Trojekurowskim w Moskwie. Miał czworo dzieci chociaż był zwolennikiem liberalizacji polityki Rosji przeciwko aktywistom homoseksualnym jako zwolennik liberalnego stronnictwa LGBT. W pogrzebie Borysa Niemcowa w dniu 3 marca 2015 uczestniczyło około 3-5 tysięcy osób, nie licząc oczywiście policjantów zabezpieczających przebieg uroczystości pogrzebowych. Jak na Rosję licząca prawie 150 milionów ludzi jest to bardzo niewiele, a odpowiada w Polsce tłumowi około 1200-1500 osób na 38,5 miliona obywateli. Ważną postacią w rosyjskiej polityce stał się w latach 90-tych XX wieku, gdy wybrano go do Rady Najwyższej Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Radzieckiej. Był wówczas bliskim współpracownikiem Borysa Jelcyna. Był też jednym ze współzałożycieli powstałej w roku 1990 Republikańskiej Partii Rosji - stanowiącej zaplecze polityczne Jelcyna, o którym mówi się, że przepił Rosję. Od 2012 roku ugrupowanie funkcjonuje pod nazwą Republikańska Partia Rosji - Partia Narodowej Wolności. Wypadł z łask politycznych, kiedy po Borysie Jelcynie urząd prezydenta Rosji przejął Władimir Putin. Zwany kiedyś "młodym wilkiem Jelcyna" Borys Niemcow nie cieszył się jego sympatią. Putin publicznie powiedział kiedyś nawet, że Niemcow "powinien przestać się pałętać po scenie politycznej". Zmarnował się przez politykę naukowy dorobek Borysa Niemcowa, a to jest 60 prac naukowych z zakresu fizyki kwantowej, termodynamiki i akustyki, oraz projekt teoretyczny lasera akustycznego mającego zastosowania wojskowe oraz projekty nowych anten do satelitów. 

czwartek, 19 lutego 2015

Kamil Durczok - TVN i molestowanie seksualne kobiet w pracy

Popularny dziennikarz telewizyjny molestował w pracy? Mensah: "Jak większość osób wiem, o kogo chodzi" 

Znany dziennikarz z TVN (od 2006 roku) molestował koleżankę z pracy! Po tekście "Wprost" w środowisku medialnym dziennikarzy i producentów huczy od plotek. - Jak większość osób wiem, o kogo chodzi - powiedziała ostatnio Omenaa Mensah w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl. Prezenterka stacji TVN nie zdradziła jednak, kogo miała na myśli, ale wszyscy wiedzą, że chodzi o jej kolegę z pracy, Kamila D. Wszystko zaczęło się od artykułu w tygodniku "Wprost", w którym głos zabrała "znana dziennikarka". Anonimowo opowiedziała o tym, jak molestował ją jej były przełożony - "bardzo popularna twarz telewizyjna, szef zespołu jednej ze stacji". A przecież wszyscy wiedzą w jakich stacjach i programach pracowała, sprawdzenie czego w internecie zajmuje kilka minut. - Moje kłopoty z nim zaczęły się od tego, jak powiedziałam mu "nie". Któregoś dnia podszedł do mnie z tekstem: "Widzę, że nie masz majtek pod dżinsami. Jedziemy do mnie?" Rzucił też, niby w żartach: "Oprzesz się, suko, o ścianę, a ja wejdę od tyłu". Byłam tak zawstydzona, że mnie sparaliżowało. Oczywiście odmówiłam. Od tej pory stałam się dla niego gównem - opowiadała w rozmowie z tygodnikiem. 


Wiem, że inne dziennikarki miały z nim podobne przejścia. Niektóre robią dziś zaskakujące kariery. W pewnym momencie zrozumiałam, że przy nim kariery nie zrobię. Zaczął mnie lekceważyć, potem zwalczać. Nie pozwalał mi nawet przychodzić na ramówki, czyli poranne planowania. Poszłam z tym do szefostwa. Wysłuchali, ale nic nie zrobili. Usłyszałam: „Jesteś dorosła, rób z tym, co chcesz”. Zrozumiałam, że nagłośnienie sprawy zostanie odebrane jako nielojalność wobec firmy. 

W środowisku dziennikarzy zawrzało, acz wiadomo, że nie tylko molestowanie i wykorzystywanie seksualne jest normą wśród środowisk dziennikarskich, ale także pedofilia jako zwyrodniałe zboczenie seksualne z którym ABH walczy w Polsce od 1995 roku, kiedy ujawniono pierwsze skandale z dziennikarzami i dziennikarkami o pedofilskich skłonnościach, m.in. w ówczesnym Życiu Częstochowy, Dzienniku Zachodnim w Katowicach czy Gazecie Wyborczej - odział Częstochowa i Katowice. Na forach internetowych podobnie - zaczęły się pojawiać kolejne historie o molestowanych kobietach, internauci wskazywali też rzekomego sprawcę. Publicysta Jacek Żakowski tak komentował sprawę w "Gazecie Wyborczej": "Nie mam powodu wierzyć 'Wprost' i postom. Ale tysiące ludzi mówią i piszą o tym w sieci. Pod nazwiskiem robią to ostrożnie ze względu na konsekwencje prawne bogatych szefów mediów prywatnych i z obawy przed ich złośliwymi prawnikami. Anonimowo - z nazwiskami, nazwami programu i stacji, pikantnymi szczegółami oraz uzupełnieniami. Bo podobno ofiar było wiele." Wiele jest ofiar w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, Francji, Niemczech, dlaczego nie miałyby się takie zdarzać i w Polsce, w której Sejm od lat nie chce ratyfikować Konwencji przeciwko przemocy seksualnej. 

wtorek, 17 lutego 2015

Brytyjski MI5, pedofilia i molestowanie dzieci

Brytyjski kontrwywiad MI5 tuszował molestowanie seksualne chłopców! Ofiary pozywają brytyjski rząd przed sąd! Nadchodzi XXI wiek, a winni zbrodni pedofilskich i pederastycznych muszą trafić do więzienia i na przymusową kastrację, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także w Polsce! Molestowanie chłopców w irlandzkim domu dziecka Kincora trwało latami, a był to jeden z domów dziecka w Irlandii Północnej okupowanej przez Wielką Brytanię. Latami trwały też próby nagłaśniania sprawy przez poszkodowanych. Ofiary molestowania seksualnego i śledczy twierdzą, że skandal tuszowało MI5, czyli brytyjski kontrwywiad zajmujący się walczącymi o wolność swojej Ojczyzny partyzantami z Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA).

Gary Hoy mówi: Karać pedofilskich zboków
Amnesty International okrzyknęło skandal w domu dla chłopców Kincora w Irlandii Północnej jednym z największych naszych czasów. W latach 70-tych XX wieku wychowankowie placówki byli regularnie molestowani seksualnie, m.in. przez wysoko postawionych urzędników i biznesmenów, głównie katolickich, ale także anglikańskich. Poniedziałkowy "The Guardian" z 16 lutego 2015 roku podaje, że w tuszowanie skandalu było zamieszane MI5, czyli brytyjski kontrwywiad prowadzący rozpoznanie wśród partyzantów irlandzkich. I dlatego liczne ofiary moletowania i gwałtów postanowiły wystąpić w sądzie bezpośrednio przeciwko brytyjskiemu rządowi za doświadczone na sobie bestialstwo angielskich pederastów i pedofilów. To pierwsza sprawa sądowa, w której odkrywana jest zboczona seksualnie rola kontrwywiadu MI5 w ukrywaniu seksualnego wykorzystywania dzieci. W Polsce w tym czasie trwa tuszowanie zbrodni pedofila Romana Polańskiego, którego państwa Unii Europejskiej, w tym Polska, od wielu lat ukrywają przed karą za pedofilskie gwałcenie dzieci w USA. W pedofilski skandal z ukrywaniem pedofila Romana Polańskiego w Polsce zaangażowany jest nawet urząd prezydenta III RP - Bronisława Komorowskiego, nie tylko środowiska tak zwanych artystów i księży. 

Na zdjęciu z Irlandii Północnej jest mężczyzna koło pięćdziesiątki. W uszach kolczyki, na ramionach tatuaże, na nadgarstku bransoletki. To Gary Hoy, który w zeszłym tygodniu, w pierwszej połowie lutego 2015 roku zeznawał pod przysięgą: - Gdyby w latach 80-tych  XX wieku przeprowadzone zostało porządne, wyczerpujące śledztwo, teraz nie musiałbym przeżywać tego wszystkiego ponownie. MI5 nie ma prawa ukrywać tego, co się działo w tym domu dla chłopców. To musi zostać upublicznione - mówił. I dodawał, że udział agencji bezpieczeństwa jego kraju w tym skandalu jest wstrząsający. Hoy znalazł się w domu dla chłopców w Kincora wraz z młodszym bratem w latach 70-tych XX wieku. Mówi, że molestowanie całkowicie go załamało psychicznie. I że jest wrakiem człowieka. Po raz pierwszy świat usłyszał o molestowaniu w Kincora w 1980 roku za sprawą tekstu w "Irish Independent". Gazeta sugerowała, że można było krzywdzie chłopców zapobiec, ale sprawę uporczywie tuszowano. Wtedy zarzut molestowania seksualnego i pedofilii postawiono trzem członkom personelu placówki, w tym pederaście Williamowi McGrathowi, który był jej szefem i jednocześnie głową radykalnej, protestanckiej, paramilitarnej grupy o nazwie Tara. W 1981 roku McGrath został skazany na cztery lata więzienia. Zmarł w 1992 roku jako typowy obraz angielskiego zboczeńca seksualnego zajmującego się molestowaniem dzieci na wiele sposobów. Zanim się komuś powierzy kierowanie placówką opiekuńczą dla dzieci, trzeba dokładnie sprawdzić czy nie jest pederastą i pedofilem albo pedofilką z wyspy Lesbos.  

piątek, 13 lutego 2015

10-letni zbrodniarz zabija staruszkę

10-letni zbrodniarz pobił na śmierć schorowaną staruszkę

Skutki otwartego dostępu do broni palnej oraz promowania wszelkich dewiacji i zboczeń powodują demoralizację coraz młodszych osobników w USA. Tristen Kurilla z Pensylwanii za zabójstwo 90-letniej staruszki odpowie jak dorosły. Obrońca chłopca wycofał wniosek o zwolnienie za kaucją. Matka Tristena nie chce, aby syn wrócił do domu. - Zabiłem tę panią - powiedział policjantowi 10-letni Tristen Kurilla z Pensylwanii w USA. Jak podaje CNN, chłopiec przyznał się do zabójstwa 90-letniej Helen Novak, którą najpierw poddusił ciężką, drewnianą laską, a potem pobił, wywlekając ciężko schorowaną staruszkę z łóżka. Tristen Kurilla jest uczniem szkoły podstawowej w Damascus. W pierwszej połowie października 2014 roku w weekend odwiedził dziadka Anthony'ego Virbitsky'ego, który opiekował się panią Helen Novak. 

Zwyrodniały oprawca i morderca - wiek lat 10 - takie są USA
Dnia 11 październiaka 2014 roku o godzinie 10-tej rozwydrzony chłopiec wszedł do pokoju, w którym leżała staruszka, aby rzekomo (jak twierdzi) o coś ją zapytać. Ta, według relacji chłopca, krzyknęła na niego i kazała mu się wynosić (zapewne coś nabroił lub brzydko się odezwał). Kurilla wpadł w gniew, złapał drewnianą laskę i najpierw przyciskał ją przez kilka sekund do gardła staruszki, potem zaczął okładać ją po całym ciele i głowie. Później powiedział dziadkowi, że z ust kobiety leci krew, ale zapewnił, że "nie ma z tym nic wspólnego". Virbitsky poszedł około 10.30 sprawdzić, czy z Helen Novak wszystko w porządku. - Jak się pani czuje? Wezwać karetkę? - zapytał. - Nie, nie trzeba - odpowiedziała, choć oddychała z trudem. Niespełna godzinę później była już martwa wskutek skatowania. Wtedy dziadek zapytał wnuka, czy na pewno nie miał nic wspólnego ze śmiercią starszej pani. Tristen przyznał się wtedy do wszystkiego. 

Kilka godzin później w towarzystwie matki przyszedł na pobliski komisariat policji w Honesdale, około 300 kilometrów od Filadelfii, gdzie opowiedział policjantom o morderstwie. Zapytany przez śledczych, czy zamierzał zabić staruszkę, odpowiedział: - Nie, chciałem ją tylko skrzywdzić. Matka chłopca Martha Virbitsky przyznaje, że z synem miała problemy już wcześniej: - Bywał agresywny w przeszłości, myślę że ma problemy psychiczne - powiedziała "Los Angeles Times". Dodała, że Tristen często kłamie. Od połowy października 2014 roku młodociany zbój amerykański Tristen Kurilla jest w areszcie, gdzie czeka na proces, w którym będzie sądzony jak dorosły. Biuro prokuratora generalnego hrabstwa Wayne podaje, że Kurilla jest izolowany od pełnoletnich przestępców i znajduje się pod stałym nadzorem. Ma pozostać w zamknięciu bez możliwości wyjścia za kaucją. Rozprawa wstępna odbyła się 22 października 2014 roku. Znaczący wzrost przestępczości dzieci i młodzieży to porażka tak zwanego bezstresowego wychowania promowanego wraz z wieloma innymi dziwactwami przez USA. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Donbas - wojna o niepodległość 2014

Donbas - Donieckie Zagłębie Węglowe


Donieckie Zagłębie Węglowe (ukr. Донецький вугільний басейн, trb. Donećkyj wuhilnyj besejn; ros. Доне́цкий каменноу́гольный бассе́йн, trb. Donieckij kamiennougolnyj bassjejn; w skrócie Donbas – ukr. Донбас, ros. Донбасс) – okręg przemysłowy we wschodniej Ukrainie (obwód doniecki i ługański) i w południowo-zachodniej Rosji (obwód rostowski). Leży nad Dońcem, w krainie geograficznej o licznych tradycjach historycznych i kulturowych. Region obejmuje także Szachtyńskie Zagłębie Węglowe. Region jest bogaty w złoża węgla kamiennego (koksowego i antracytu), rtęci i soli kamiennej. Głównymi miastami Donbasu, oprócz Doniecka, który jest uważany za jego nieoficjalną stolicę są: Makiejewka, Gorłówka, Jenakijewe, Stachanow, Ałczewśk, Krasny Łucz oraz Konstantynówka. Donbas jest regionem o największej gęstości zaludnienia, biorąc pod uwagę wszystkie regiony Ukrainy (wyłączając miasto stołeczne Kijów). Historycznie oraz gospodarczo Donbas dla Rosji i Ukrainy jest czymś takim jak Śląsk dla Polski, Czech i Niemiec, a walka mieszkańców Donbasu o samostanowienie, autonomię i/lub niepodległość jest czymś takim jak walka Ślązaków w Polsce o autonomię przez wieki okupacji Śląska. 

Noworisja oraz Donbas - tereny historyczne Noworosjan
Oprócz wydobycia węgla kamiennego, rozwinął się tu przemysł hutniczy, na bazie rud żelaza i niklu dowożonych z Krzywego Rogu i Nikopola. Głównymi ośrodkami hutnictwa są: Donieck, Jenakijewe i Kramatorsk. W miejscowości Mariupol nad Morzem Azowskim znajduje się druga co do wielkości huta Ukrainy. Z hutnictwem związany jest przemysł elektromaszynowy, produkcja urządzeń dla hutnictwa i górnictwa (w Kramatorsku i Gorłówce), taboru kolejowego, obrabiarek i maszyn budowlanych. Donbas jest do 2014 roku chłonnym rynkiem zbytu dla przemysłu produkcji paliw płynnych, środków piorących, a także artykułów spożywczych. Na Ukrainie nazwa Donbas, po ukraińsku Донщина (Donszczyna, w odróżnieniu od nazwy zagłębia gospodarczego), oznacza również krainę historyczną nad Dońcem i Donem, którą od dawna zamieszkują Kozacy dońscy. Jednak w epoce stalinowskiej stosując wielki głód wymordowano znaczną ich część wynaradawiając ten region. W takim rozumieniu Donbas obejmuje w zasadzie ten sam obszar, co Donieckie Zagłębie Węglowe. Jeśli Ukraina straci terytoria obejmujące obwody: Doniecki, Ługański, Charkowski, Dniepropietrowski, Zaporoski, Nikołajewski, Chersoński, Odesski łącznie ze straconym już w wyniku legalnego referendum demokratycznego Krymem - to jej PKB i ludność zmniejszy się prawie o połowę. Według danych Bank of America Merril Lynch, w tych obwodach powstaje 63% ukraińskiej produkcji oraz 54% jej eksportu. W Donbasie umiejscowione są największe zakłady przemysłowe, także produkujące dla wojska, przemysłu kosmicznego, okrętowego, czy chemicznego. W miejscowości Mariupol nad Morzem Azowskim znajduje się druga co do wielkości huta Ukrainy. Donbas to także bogate w zasoby kopalnie węgla kamiennego, rtęci i soli kamiennej. W obwodzie charkowskim wydobywana jest ropa naftowa i gaz. 

To, czy Donbas będzie należał do Ukrainy, do nowego państwa powstałego w wyniku secesji części obwodów Ukrainy czy też do Federacji Rosyjskiej, nie musi mieć dla Polski większego znaczenia. Nie ma więc żadnego powodu, by Rzeczpospolita jakkolwiek ingerowała w status Donbasu – nie jest to po prostu nasza sprawa. Mniej istotny jest fakt, że Donbas pod względem kulturowym czy historycznym ma silne związki z Rosją i do czasu utworzenia Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad nie miał z Ukrainą nic wspólnego, nigdy „Ukrainą” nie był nazywany i nikt tam na miejscu o tworzeniu jakiejkolwiek Ukrainy nawet nie myślał. Ukraińskim stał się ten teren na stałe dopiero dzięki bolszewikom, którzy utworzyli nota bene pierwsze w historii państwo ukraińskie w dzisiejszym rozumieniu określenia „ukraiński” (czyli nie w znaczeniu geograficznym – ziemi ‘u kraja’). Ukraińska Republika Ludowa nigdy wcześniej nie deklarowała zamiaru ogłaszania niepodległości, a jedynie autonomię w ramach Rosji.  Dopiero proklamowanie Ukraińskiej SRR skłoniło URL do ogłoszenia niepodległości – był to tzw. IV Uniwersał. Ukraina jako byt niepodległy nigdy wcześniej nie istniała, natomiast Donbas jako obszar zamieszkania ludności zdążył wyrosnąć na stepie za czasów carskiej Rosji – bez jakichkolwiek związków z Ukrainą. Oczywiście, w przypadku Donbasu historyczne prawa Rosji czy Ukrainy nie powinny mieć teoretycznie większego znaczenia dla Polaków. Gdyby bolszewicy zechcieli go przyłączyć do Rosji i po rozpadzie ZSRR Donbas byłby rosyjski także pod względem politycznym, to ten region wzbudzałby pewnie podobne emocje co Woroneż, Kubań czy Rostów nad Donem. Najprawdopodobniej poza pasjonatami Rosji, Ukrainy czy szerzej - Europy Wschodniej, nikt nad Wisłą nie interesowałby się szczególnie, gdzie ów Donbas leży. Likwidacja prawa, cofnięcie tak zwanej ustawy językowej do posiadania szkół i uczelni z wykładowym językiem mniejszości na Ukrainie przez kijowską juntę niczym kropla oliwy przelała czarę goryczy i spowodowała eskalację i tak już nabrzmiałych problemów z mniejszościami etnicznymi w Noworosji. Wymuszanie ukraińskości na mniejszości narodowościowej nawykłej do większej wolności i dotychczasowych praw to podstawowe zarzewie dla postaw rewolucyjnych, także w czasie okupowania Polski przez Niemcy czy Austro-Węgry. Polska zamiast mieszać się w sprawy Noworosjan i pomoc kijowskiemu reżimowi powstałemu w wyniku nielegalnego majdanowskiego zamachu stanu, powinna zdecydowania walczyć w obronie interesów mniejszości polskiej na Litwie, która jest bardzo uciskana, a liczy ponad 200 tysięcy ludzi.  

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Tajemnicza śmierć kleryka - Kraków

Kraków: Tajemnicza śmierć młodego kleryka w seminarium katolickim


Jeden z kleryków Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej rzekomo popełnił samobójstwo lub został sprytnie zamordowany. 25-letni kleryk był studentem trzeciego roku teologii katolickiej i ministrantem od dziecka. Odpowiednie służby publiczne badają okoliczności jego śmierci. Seminarium jednak natychmiast opublikowało oświadczenie, informujące o samobójczej śmierci pochodzącego z diecezji bielsko-żywieckiej alumna. W krakowskim seminarium duchownym znaleziono ciało 25-letniego Damiana R. Władze uczelni: To było samobójstwo. Prosimy o modlitwę. Policjanci są zdziwieni postępowaniem władz seminarium katolickiego. 25-letni Damian miał się targnąć na życie w styczniowy czwartek. "Z niewyjaśnionych powodów odłączył się od wspólnoty seminaryjnej. Po intensywnych poszukiwaniach stwierdzono, że rzekomo odebrał sobie życie. O fakcie tym niezwłocznie zostały poinformowane odpowiednie służby" - czytamy w komunikacie na stronie internetowej seminarium krakowskiego. Anna Zbroja z małopolskiej policji potwierdza tylko, że znaleziono zwłoki 25-letniego mężczyzny. 

Katolickie seminarium duchowne - UJPII Kraków
Nie chce powiedzieć, czy był to kleryk i dlaczego umarł. - To wykaże sekcja zwłok - ucina. Policjanci są zdziwieni, że władze seminarium jeszcze przed wynikami śledztwa oświadczyły, że było to samobójstwo, a dodatkowo podały do publicznej wiadomości nazwisko młodego kleryka. O pomyłce nie może być jednak mowy, bo informację o śmierci swojego studenta podał też Uniwersytet Papieski w Krakowie (kleryk studiował tam teologię) oraz parafia św. Marii Magdaleny w Mazańcowicach, wsi pod Bielskiem-Białą, z której pochodził Damian. - Wszyscy jesteśmy w szoku, że coś takiego się stało - mówi Zdzisław Florek, sołtys Mazańcowic. - To wielka tragedia dla rodziny. Przecież jeszcze na święta był w naszym kościele, służył do mszy świętej - mówi przejęty sołtys podbielskiej wsi. Dodaje, że jego dzieci chodziły do tej samej szkoły co Damian, jego syn grywał z nim w piłkę, kumplowali się. - Damian to był bardzo dobry, miły i sympatyczny chłopak. Rodzina także bardzo dobra, przyzwoici ludzie. Jesteśmy kompletnie zszokowani - powtarza sołtys. Wczoraj nie udało nam się skontaktować z władzami seminarium duchownego w Krakowie. Natomiast ks. dr Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii i wykładowca na Uniwersytecie Papieskim, nie znał żadnych szczegółów tej sprawy. - Apelujemy tylko o modlitwę za młodego kleryka - mówi. 

piątek, 23 stycznia 2015

Ernestyna Luiza Rose - Owenizm i Okultyzm

ERNESTYNA POTOWSKA ROSE
Owenistka, kabalistka, humanistka, sufrażystka, abolicjonistka 


„ Już w wieku pięciu lat byłam buntowniczką” - napisała o sobie Ernestyna Luiza Rose (1810-1892) i ta ocena nie wydaje się przesadna, kiedy weźmie się pod uwagę dalsze losy tej niezwykłej kobiety kojarzonej z ruchem sufrażystek, walką o równouprawnienie kobiet, prawami człowieka, kabałą, owenizmem, ateizmem, socjalizmem, a nawet okultyzmem. 

Ernestyna Luiza Rose z domu Polowska
Ernestyna Luiza Potowska pisana także Polowska (1) znana jako Ernestine Susmond Potowski urodziła się w początkach XIX wieku (dokładnie 13 stycznia 1810 roku) w Piotrkowie Trybunalskim, podówczas prowincjonalnym miasteczku w Księstwie Warszawskim, zamieszkałym prawie w połowie przez ludność żydowską. Była jedyną córką ortodoksyjnego rabina i kabalisty oraz  przełożonego jesziwy, co nie przeszkodziło jej w przyszłości stać się jedną z czołowych postaci ruchu abolicjonistycznego, feministycznego i wolnomyślicielskiego w Stanach Zjednoczonych. Ernestyna była kobietą niezwykłą i niezwykłe było jej życie. Jako jedyne dziecko w rodzinie uzyskała wykształcenie nietypowe jak na swoją płeć, czas i miejsce, w którym żyła: znajomość języka hebrajskiego, Tory i Talmudu oraz Kabały (Kabbalah). Jej ojcu nie udało się jednak przekazać Ernestynie bezmyślnej wiary w prawdziwość wszystkiego jak leci w świętych księgach. Wspomniany bunt pięciolatki dotyczył przekazu biblijnego, gdzie zadawała dużo pytań i pojęła przegięcia interpretacyjne w Biblii. Ernestyna nie mogła przyjąć do wiadomości, że Bóg może wymagać od jej chorego ojca ciągłych postów, które niszczą jego zdrowie i uważała, że to ludzka zła interpretacja Biblii. W wieku 12 lat zakwestionowała podrzędną rolę kobiet w judaizmie znajdując w samej Biblii teksty wskazujące, że nie to było intencją Elohim Boga. Kiedy miała lat czternaście, członkowie kongregacji, do której należała jej rodzina, uznali ją za heretyczkę lub mistyczkę. Nie to jednak było przyczyną zerwania Ernestyny z domem rodzinnym, bo mistyczki często miały uznanie w społecznościach żydowskich. Chcąc okiełznać niepokorną córkę, ojciec zaręczył ją ze swoim przyjacielem, mężczyzną wiele lat od niej starszym (w wieku jej ojca), obleśnym, nie dbającym o higienę, zawsze niedomytym i zboczonym. Zerwanie zaręczyn oznaczałoby zwrócenie zapisanego w umowie przedmałżeńskiej posagu, który stanowił odziedziczony po śmierci matki Ernestyny majątek. Nie mogąc pogodzić się z utratą spadku, Ernestyna wniosła sprawę przeciwko ojcu do sądu cywilnego w pobliskim Kaliszu, i stając sama przed sądem, wygrała proces! 

Był rok 1827, a Ernestyna Luiza miała 17 lat i nie ma już czego szukać w swym piotrkowskim domu, tym bardziej że ojciec zdążył poślubić nową żonę – jej rówieśnicę. Wyjeżdża więc samotnie do Berlina, gdzie szybko daje się poznać jako osoba niekonwencjonalna o skłonnościach wolnościowych i ezoterycznych. Nie mając protektora, który zagwarantowałby jej jako Żydówce zgodne z prawem przebywanie w mieście, wyjednuje u króla Prus zgodę na bezterminowe osiedlenie. Na wysuniętą przez króla sugestię zmiany religii ma odpowiedzieć: „nie po to schodziłam z drzewa judaizmu, by teraz wejść na gałąź chrześcijaństwa”. Idiomatyczny zwrot "schodzenia z drzewa judaizmu" oznaczał sugestię, że wolą Boga było, aby urodziła się w religii judaistycznej, zatem konwersja jest niestosowna. Pozbawiona środków do życia (proces, choć wygrany, pociągnął za sobą ogromne koszty) zostaje wynalazczynią środka odświeżającego powietrze (rodzaj dezodorantu do pomieszczeń). Sprzedaż specyfiku pozwala jej na utrzymanie się w Berlinie i dalsze podróże: do Holandii, Belgii, Francji i przede wszystkim Anglii. W Berlinie Ernestyna uczy się języka niemieckiego i planuje opuszczenie kontynentu. W roku 1829, po pierwszej, nieudanej próbie (statek rozbija się u wybrzeży Anglii; przepada cały jej majątek) Ernestyna, jeszcze wówczas Potowska, ląduje na Wyspach Brytyjskich. Utrzymuje się z udzielania lekcji języków niemieckiego i hebrajskiego. Wkrótce poznaje Roberta Owena i staje się jego współpracowniczką w założonym w 1835 roku Stowarzyszeniu dla Wszystkich Klas i Narodów. 

wtorek, 20 stycznia 2015

Rzecznik praw ofiar aresztowany - Szwecja

Krzysztof O. - były rzecznik praw ofiar i katolicki oazowicz garuje za stręczycielstwo


Były rzecznik praw ofiar Krzysztof O. przebywa w szwedzkim areszcie. Zarzut - to stręczycielstwo, nie zawsze zatem wszystko co złe to księża, bo i zwykli katolicy oazowi potrafią udawać, że pomagają ofiarom w jakiejś instytucji, a w rzeczywistości dokonywać czynów okrutnych i zbrodniczych. Jak ustalił "Superwizjer" TVN, niejaki Krzysztof O. nie może pojawić się na rozprawie sądowej w Polsce, gdzie jest z kolei oskarżony o pośrednictwo w nielegalnych adopcjach (nawet pięciu), ponieważ przebywa w szwedzkim areszcie tymczasowym - podaje tvn24.pl. 

Krzysztof O. - aresztowany w Szwecji za stręczycielstwo
Jak dowiedzieli się dziennikarze Superwizjera TVN i innych mediów, Krzysztof O., prezes przykrywkowego Stowarzyszenia Przeciwko Zbrodni im. Jolanty Brzozowskiej, były doradca ministra w MSWiA i ministerialny Rzecznik Praw Ofiar oraz jego partnerka Weronika I. od września 2014 roku roku przebywają w areszcie tymczasowym w Szwecji pod plugawym zarzutem stręczycielstwa. W poniedziałek 19 stycznia 2015 roku Sąd Rejonowy w Södertörn (dzielnica Sztokholmu) miał zdecydować, czy przedłużyć im areszt o dalszych kilka miesięcy. 

- Zatrzymani Polacy wyznania katolickiego, wychowani na oazach katolickich, podejrzani są o organizowanie prostytucji. Podejrzani jak pokazują twarde dowody trudnili się tym procederem w okresie przynajmniej od stycznia do końca sierpnia 2014 roku. Do momentu wniesienia aktu oskarżenia do sądu prokuratura nie ujawnia szczegółów postępowania - powiedział reporterom Superwizjera przedstawiciel szwedzkiej prokuratury, Lars Ågren. Szwedzki kodeks karny za tego rodzaju przestępstwa przewiduje karę pozbawienia wolności na co najmniej dwa lata. 

W Polsce oazowi katolicy powiązani z sektą Opus Dei Krzysztof O. i Weronika I. są oskarżeni o pośrednictwo w przeprowadzaniu nielegalnych adopcji oraz czerpanie z tego korzyści finansowych. Były Rzecznik Praw Ofiar przyznał się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze – zaproponował dla siebie 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz przepadek korzyści majątkowej w wysokości ponad 68 tys. zł. Jego wspólniczka katoliczka Weronika I. proponowała dla siebie karę roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz zwrot uzyskanych pieniędzy w wysokości ponad 57 tysięcy zł.

środa, 7 stycznia 2015

Salezjanin pedofil zwolniony przez zakon

Ksiądz pedofil wyszedł z aresztu za kaucją kościelnej sekty salezjanów


Salezjanin ks. Mieczysław W. (47 l.), który jest podejrzany o molestowanie 9-letniej dziewczynki, wyszedł właśnie z aresztu. Kaucję za jego wolność wpłacił  Kościół! – 15 tysięcy złotych zapłaciło Zgromadzenie Salezjańskie – potwierdza ks. Tomasz Kijowski, rzecznik krakowskich duchownych popierających swojego zakonnego pedofila. Mieszkańcy Skawy są oburzeni zwolnieniem księdza pedofila z aresztu, ale sekta salezjanów podaje, że zboczony ksiądz nie wróci do pracy z dziećmi w Skawie! Zarzuty ksiądz pedofil usłyszał już w czerwcu 2014 roku. Duchowny dopuścił się molestowania swojej małej parafianki podczas wyjazdu z dziećmi na wycieczkę do Kościeliska. Według ustaleń prokuratury kiedy dziewczynka spała wraz z innymi koleżankami, duchowny pedofil  zakradł się do pokoju dzieci i po ciemku dotykał 9-latkę w intymne miejsca. 

Wołowiec aresztowany za pedofilię na 9-latce
Dziecko czuło, że nie jest to normalne zachowanie i o wszystkim opowiedziało rodzicom, którzy zawiadomili policję. Ksiądz pedofil Mieczysław W. został natychmiast zatrzymany, postawiono mu zarzut pedofilskiego molestowania seksualnego. Policjantom wedle naszych informacji od razu przyznał się do seksualnego wykorzystania swojej małej podopiecznej. Mieszkańcy Skawy byli wstrząśnięci informacją, że ich ksiądz jest niebezpiecznym pedofilem. W katolickiej parafii 47-letni salezjanin ks. Mieczysław W. służył od trzech lat, opiekował się dziecięcym chórem, a został przeniesiony z innej parafii, gdzie miał podobne problemy. I to tam, wśród śpiewających młodych parafianek, ksiądz pedofil upatrzył sobie śliczną Dominikę (9 l.) i ją molestował. – Prokuratura postawiła podejrzanemu zarzut dokonania tzw. innej czynności seksualnej wobec małoletniej nie mającej 15 lat. 

Do kilku tygodni ma zakończyć się śledztwo i zostanie sformułowany akt oskarżenia wobec podejrzanego – mówi prokurator Zbigniew Lis z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem. Tymczasem propedofilski sąd w Nowym Sączu zdecydował, że ksiądz może wyjść na wolność z aresztu, jeśli zapłaci 15 tysięcy zł. Pieniądze się znalazły. Zapłacili Salezjanie. – Dopóki nie skończą się procedury państwowe, Kościół nie może podjąć żadnych decyzji. Ksiądz Mieczysław natomiast na pewno nie będzie brał udziału w pracy duszpasterskiej i nie będzie miał kontaktu z dziećmi i młodzieżą, co niestety nie jest pocieszeniem. Kaucję w wysokości 15 tysięcy złotych wpłaciło jak widać propedofilskie Zgromadzenie Salezjańskie – potwierdza ksiądz Tomasz Kijowski, rzecznik Zgromadzenia Salezjańskiego w Krakowie. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Wolny rynek - niewolnictwo faszystowskie

W Polsce wolny rynek powoduje powrót do niewolnictwa


Od 1989/1990 roku żyjemy w kraju coraz bardziej faszystowskim i niewolniczym. Nie dlatego, że ktoś podpalił jakąś tęczę czy budkę przy ambasadzie Rosji. Żyjemy w kraju faszystowskim, bo elity państwa zwanego polskim tworzą absurdalne prawa społeczne , które faworyzują instytucje, a degradują obywatela do roli niewolnika faszyzmu katolickiego. Państwo polskie i jego instytucje, które swoimi prawami degraduje obywateli nie zasługuje na szacunek obywateli. Takie faszystowskie państwo polskie jest państwem szkodliwym i dla zwolenników lewicy jak tych, którzy serca mają bardziej po prawej stronie. Taki system jest tak samo szkodliwy jak mafia, ustrój niewolniczy nazizm oraz faszyzm. Takie państwo polskie powoduje, że w społeczeństwie zaczynają dominować wilcze prawa, rozbój na słabszych obywatelach, a to po pewnym czasie oznacza społeczny rozpad i koniec cywilizacji. 


Najwyższa już pora zdać sobie sprawę z tego, że niekontrolowany kapitalistyczny wolny rynek musi doprowadzić do niewolnictwa, jest tworzeniem ustroju niewolniczego na wzór państw faszystowskich, takich jak Hiszpania Franco, Chile Pinocheta czy Niemcy Adolfa Hitlera. Jednak kraj zwany Polską dalej w to szaleństwo dzikiego i upadlającego godność ludzką kapitalizmu iści nie powinien, bo skończymy krwawo jak Jugosławia czy Syria. Kraje demokratycznej Europy ustaliły pewne ekonomiczne normy minimalne, które każdy pracujący obywatel otrzymuje za świadczoną pracę. I nie jest to jakiś eurokomunizm jak bredzą czuby z rozbójniczych kapitalistycznych mafii tylko gospodarka rynkowa, na której różne zawody są różnie wynagradzane, przykładowo lekarz na etacie musi zarobić więcej niż sprzątaczka na etacie. Jednakże mądrym posunięciem państw ekonomicznie rozwiniętych jest stawka podstawowa, płaca minimalna, poniżej której żaden obywatel pracować nie powinien, a nawet jest to surowo karane. Stawka podstawowa, płaca minimalna, jest wypadkową pewnych płatności obywatelskich, jak chociażby cen energii, wynajęcia mieszkania (mało ludzi ma własne mieszkanie w krajach rozwiniętych) oraz podstawowych opłat dla norm żywieniowych. 

Dlatego rynki zachodnie działają mimo kryzysu, gdyż gospodarka obrotowa czyli ta polegająca na utrzymaniu wysokiej ilości sprzedaży napędza gospodarkę, a ta niezaspokojona konsumpcją stale od nowa tworzy miejsca pracy. Gospodarki te starają się balansować na granicy równości prawa, by zabezpieczyć jednostkę jaką jest obywatel oraz korporację, by ta mogła w miarę nieskrępowanie się rozwijać w sferze gospodarczej, ale nieskrępowanie nie znaczy kosztem obywateli, kosztem życia i zdrowia ludzi. W Polsce faszystowskiej powstałej w czerwcu 1989 do czynienia mamy z systemem faszyzującym i coraz bardziej faszystowskim, podporządkowującym obywatela do zasad ekonomicznych i politycznych, a nie odwrotnie. W Polsce ten system polityczno-gospodarczy jest szczególnie niekorzystny nie tylko dla pracowników ale dla małych rodzinnych firm również oraz dla polskich przedsiębiorców. Brak kapitału obrotowego powoduje w tych firmach zatory płatnicze, a zator spowodowały wielkie korporacje, głównie te energetyczne i deweloperskie, zachodnie, które praktycznie nie płacą podatków. To właśnie bardzo wysokie koszty energii i opłat za wynajem mieszkania, które swoją wartością często przekraczają, wartość płacy minimalnej, powodują, ze Polska się nie rozwija, a miliony ludzi są gnębione i nękane przez faszystowski aparat represji. 

czwartek, 4 grudnia 2014

Ksiądz pedofil skazany na 7 lat

Zboczony ksiądz prawomocnie skazany za pedofilię 


Sąd drugiej instancji w Łodzi skazał na 7 lat więzienia księdza Sławomira S., dotychczas proboszcza we wsi Szczuki (woj. łódzkie) w gminie Biała Rawska koło Rawy Mazowieckiej. Duchowny pedofil został skazany za molestowanie i wykorzystanie seksualne pięciu chłopców poniżej 15 roku życia. We wtorek, 2 grudnia 2014 roku usłyszał o półtora roku łagodniejszy wyrok, niż ten, na który skazał go sąd pierwszej instancji (8,5 roku więzienia). W niewinność proboszcza cały czas wierzą pedofilię popierający parafianie sekty. Po ogłoszeniu wyroku podkreślali, że "w Polsce nie ma sprawiedliwości". Wedle Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, ten brak sprawiedliwości to tak skandalicznie niskie wyroki dla księży pedofilów katolickich i brak realnych wielomilionowych odszkodowań płaconych przez pedofilską sektę za każdy akt zbrodniczego molestowania seksualnego dzieci przez księży i biskupów oraz arcybiskupów pokroju Józefa Wesołowskiego, przyjaciela byłego papieża Jana Pawła II. 

Sławomir S. - Ksiądz pedofil z niebezpiecznej sekty we wsi Szczuki
Rozprawa odbyła się w łódzkim sądzie apelacyjnym, niestety za zamkniętymi drzwiami, co w cywilizowanym państwie prawa nie powinno mieć miejsca. Duchowny usłyszał we wtorek, 2 grudnia 2014 roku, prawomocny wyrok, sąd apelacyjny skazał go na 7 lat więzienia - obniżając pedofilowi wyrok o półtorej roku wbrew opinii publicznej i organizacjom zwalczającym ohydną zbrodnię kościelnej pedofilii uprawianej na dzieciach prze katolickich księży. Katolicki ksiądz Sławomir K. będzie musiał też zapłacić za koszty postępowania sądowego, co nie jest wielkim obciążeniem dla bogatej i utuczonej na państwowych dotacjach diecezji. Tym samym sąd drugiej instancji złagodził o 1,5 roku więzienia wyrok dla duchownego, co jest skandaliczne i nie powinno mieć miejsca. Pedofile hurtowo molestujący dzieci powinni mieć wyrok maksymalny podwyższony o 50 procent, na co zezwala polski Kodeks Korny, a co ciągle nie jest należycie na zboczeńcach seksualnych, pedofilach, gwałcicielach stosowane. 

Uzasadnienie wyroku - podobnie jak cały proces ks. Sławomira S. - nie było jawne i zostało cudownie utajnione - oczywiście na prośbę księdza pedofila i jego pedofilskiej sekty. Kościelni obrońcy pedofilskiego duchownego mogą teraz wnieść kasację do Sądu Najwyższego. Oskarżonego broni aż troje kościelnych adwokatów z sekty Opus Dei: Maria Wentlandt-Walkiewicz, Krzysztof Wąsowski i Olgierd Pogorzelski. Ksiądz Sławomir S. był protegowanym ulubieńcem księdza kardynała Józefa Glempa... 

czwartek, 20 listopada 2014

Rampal Maharaj - Mordowany przez maoistów

Maoistowska w swych sympatiach policja stanu Haryana aresztowała Rampal Ji - znanego guru kultu Hanumana i Kabira - maoist naxalite murdering ashram Rampal-Ji in India!!! 


Indyjska policja w dniu 19 listopada 2014 roku bezpodstawnie aresztowała znanego i dla maoistowskich bojówkarskich ateistycznych (naxalitów) kontrowersyjnego guru, który jest przez maoistowskich bandytów fałszywie oskarżony o rzekomy udział w morderstwie sprzed kilku lat i niestawianie się na rozprawy. Bezprawnego i bandyckiego aresztowania dokonano na terenie pustelni od tygodnia zacięcie bronionej przez jego wyznawców z pomocą kamieni i butelek z benzyną. Są także ciała pierwszych ofiar kobiet i dziecka najprawdopodobniej zamordowanych przez policjantów. Brutalnie rozpędzono, pałowano i gazowano kilkanaście tysięcy sympatyków i wyznawców misterium Bóstwa Hanumana oraz Guru Kabira, są setki rannych i bezpodstawnie aresztowanych - po tygodniu szturmowania przypominającej twierdzę pustelni bronionej przez wyznawców Hanumana i Kabira, policja zatrzymała rzekomo kontrowersyjnego indyjskiego guru.  

Rampal Maharaj Ji
Od 2005 roku, indyjski stan Haryana w okolicach Jind, Kaithal, Kurukshetra Yamunanagar, Hisar, Rohtak oraz Sonepat jest pod silnym wpływem aktywnych bojówkarzy maoistowskiego ateizmu (naxalitów), który zajmuje się judzeniem, podsycaniem wzajemnych animozji, organizowaniem podpaleń aśramów tradycyjnej religii indyjskiej, tworzeniem sieci z handlem narkotykami oraz krowim mięsem (zakaz handlu w Indii), które jest jak wiadomo w Indii świętością. W czerwcu 2009 roku, liderzy aśramu Rampala przyczynili się do ujęcia kilku maoistowskich bandytów i terrorystów, w tym Pradeepa Kumara - sekretarza lokalnej, zakazanej formalnie ale bojówkarsko aktywnej CPI (maoistowskiej) partii naxalitów. 

Około 63-letni Rampal Maharaj, urodzony 8 września 1951 roku, został bestialsko wyprowadzony przez maoistowskich policjantów z terenu pustelni (aśramu) Satlok, położonej około 170 km na północny wschód od Delhi. Mężczyznę przewieziono na badania lekarskie do szpitala w Czandigarh, stolicy stanów Haryana i Pendżab, tak bardzo był poturbowany czy raczej skatowany przez policyjnych bandytów maoistowskich. W najbliższych dniach ma on bezpodstawnie stanąć przed sądem, w którym także w przewadze są sędziowie - maoistyczni bandyci usiłujący takimi napadami zniszczyć indyjską duchowość. Historia 63-letniego dziś lidera tradycji hanumanowych Rampala, którego w dniu 19 listopada 2014 roku maoistowska lokalna policja wyprowadziła siłą z terenu jego aśramy, spokojnie mogłaby posłużyć za scenariusz hollywoodzkiego filmu. Kiedyś niepozorny inżynier i pracownik budżetówki, dziś jest jednym z bardziej znanych indyjskich guru tradycji Wojowników Hanumana, którzy kultywują dawne indyjskie zapasy oraz tradycje sztuk walki wręcz. 

Bezprawnie aresztowany przez maoistowskich policjantów z Haryana
Do jego aśramy w stanie Haryana od kilkunastu lat ściągają tłumy wyznawców, wierzących w Hanumana oraz Kabira, adeptów indyjskich zapasów i sztuk walki, a także liczących na to, że szpakowaty mężczyzna leczy z chorób i przywraca pomyślność z pomocą dawnej ajurwedy, którą maoiści także zwalczają z zaciętością diabelskiego pomiotu. Uwielbiany przez wyznawców i adeptów sztuk walki Rampal od lat był solą w oku miejscowej w sympatiach maoistowskiej policji. W jego sprawie od dawna toczy się kilka spreparowanych procesów - o rzekomo nielegalne zajmowanie terenów, spory z byłymi pseudo wyznawcami (w rzeczywistości śmieciami maoistowskimi naxalitycznymi), a także - o rzekome morderstwo, którego nie było. Prokuratorzy maoistowscy od lat podejrzewają, że czcigodny guru miał coś wspólnego z rzekomą śmiercią mężczyzny zabitego w 2006 roku w trakcie starć w innej pustelni (zabity został, ale przez policyjnych bandytów - maoistów indyjskich - zabity przez pomyłkę). 

środa, 19 listopada 2014

Rybnik - zbrodnicza psychiatria sądowa

Zbrodnie Szpitala Psychiatrycznego w Rybniku


W dniu 6 kwietnia 2014 roku w programie Państwo w państwie telewizji Polsat przedstawiona została sprawa pana Krystiana Brolla, starszego człowieka z Czerwionki na Śląsku, człowieka, który muchy w życiu nie skrzywdził, a od ponad 8 lat (od 2006 roku) przetrzymywany był bezpodstawnie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym w Rybniku na oddziale sądowym, jako rzekomy przestępca groźny dla otoczenia, bo podobno groził sąsiadowi, chociaż nie ma na to żadnych dowodów. Program Państwo w państwie podjął temat, między innymi po wcześniejszych publikacjach polskiej prasy, w tym głównie Tygodnika "NIE", który bodaj jako pierwsze z mediów podjął temat tej zbrodni psychiatrii sądowej. Były sędzia zapowiedział pomoc – napisano po programie na stronie internetowej „Państwa w państwie”. Były sędzia, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego - Janusz Wojciechowski, zapowiedział interwencję w sprawie Krystiana Brolla. 

Rybnik - gestapo sądowo-psychiatryczne
Bohatera kwietniowego odcinka trzymano od 8 lat (od 2006 roku) w zakładzie psychiatrycznym w Rybniku, gdzie trafił oskarżony czy raczej pomówiony o składanie tak zwanych gróźb karalnych, bez żadnych okazanych dowodów winy.  - Umieszczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym może nastąpić tylko wtedy gdy ktoś, niepoczytalny człowiek, popełnił czyn o dużej szkodliwości społecznej. Groźba karalna jest jednym z łagodniejszych przestępstw w kodeksie karnym. Nie wolno go było zamknąć nawet na godzinę. - mówił Janusz Wojciechowski. Frustracji całą sprawą nie ukrywał też prof. Piotr Kruszyński -  Dlaczego tego człowieka nie przesłuchał prokurator tylko policjant? To jest coś co mnie najbardziej przeraża. Po tym programie podjąłem szereg interwencji, do wszystkich świętych, którzy mogli mieć coś do powiedzenia w tej sprawie. Najważniejsza jednak rzeczą był oświadczenie senatorów Prawa i Sprawiedliwości, wniesione na moja prośbę do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministra Zdrowia i Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, w sprawie zbadania okoliczności bezpodstawnego umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym pana Krystiana Brolla oraz zbadania sytuacji w Szpitalu Psychiatrycznym w Rybniku. 

Senatorowie napisali: Zwracamy się do Pana Ministra, Pana Prokuratora Generalnego i Pani Rzecznik o sprawiedliwość dla  Pana Krystiana Brolla, którego dramatyczna historia przedstawiona została w programie „Państwo w Państwie” w TV Polsat 6 kwietnia 2014 roku. Krystian Broll, 71-letni obecnie człowiek od 8 lat przetrzymywany jest w zakładzie psychiatrycznym, na mocy postanowienia Sądu Rejonowego w Rybniku z 9 listopada 2005 roku, w sprawie II. K. 192/05. Pan Broll był podejrzany o używanie gróźb bezprawny wobec jego sąsiada. Zarzut był wątpliwy, wszystko opierało się o jedno niezweryfikowane żadnymi dowodami pomówienie, które nie powinno być uznane za wystarczający dowód popełnienia czynu. Sąd Najwyższy wielokrotnie w swoich orzeczeniach wyrażał pogląd, że do pomówienia należy podchodzić ostrożnie i szukać dla niego wsparcia w innych dowodach. W sprawie Krystiana Brolla nie szukano, nie było żadnych konfrontacji, a pokrzywdzony po kilku latach nawet nie pamiętał, że taki incydent miał miejsce, co oświadczył do dziennikarki wspomnianego programu. 

piątek, 14 listopada 2014

Molestowanie niemowląt i małych dzieci

Gwałty i molestowania niemowląt oraz małych dzieci w Polsce 2014 


Chyba trudno wyobrazić sobie zbrodnię bardziej plugawą niż zgwałcenie niemowlęcia czy małego dziecka. W Polsce coraz częściej dochodzi do takich wyrafinowanych okrucieństw dotąd znanych tylko z kryminalnych filmów i horrorów rodem ze zgniłego Zachodu. 

Elbląg: Wujek zgwałcił 8-miesięczną dziewczynkę 


Sąd w Elblągu aresztował w połowie września 2014 roku na trzy miesiące Jacka S., któremu przedstawiono zarzut gwałtu na 8-miesięcznej dziewczynce. Do aresztu trafiła również jego żona. Kobiecie zarzucono, że swoim zachowaniem naraziła oddane pod jej opiekę dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia. Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Elblągu Dorota Zientara poinformowała, że Teresę S. aresztowano na trzy miesiące pod zarzutem narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Według prokuratury kobieta, która jest ciotką poszkodowanej dziewczynki, musiała zauważyć u niej obrażenia związane z gwałtem, na które nie zareagowała właściwie. Poszkodowana dziewczynka przebywała w szpitalu dziecięcym w Olsztynie. Przeszła zabieg chirurgiczny. W ocenie lekarzy obecnie jej stan zdrowia jest stabilny i nie zagraża życiu. Rozpoznano u niej tzw. zespół dziecka maltretowanego. 

Policja zatrzymuje pedofila Jacka S.
Dziecko było okropnie zbite, posiniaczone, na ciele miało wiele ran, a także rany wokół narządów płciowych. Na pogotowie zadzwoniła ciotka dziewczynki, która miała powiedzieć, że dziecko źle się czuje i krwawi. Lekarze stwierdzili, że dziecko zostało brutalnie zgwałcone! Powiadomieni o zdarzeniu policjanci z wydziału kryminalnego natychmiast zaczęli szukać sprawcy okropnego przestępstwa. Jak się okazało zwyrodnialcem, który zgwałcił niemowlę był jego 37-letni wujek. Podczas przesłuchania przez ponad dwie godziny krok po kroku opisywał, jak krzywdził 8-miesięczne niemowlę. Prokurator i policyjni konwojenci z przerażeniem w oczach słuchali jego wyjaśnień. Po jego przesłuchaniu, prokurator nakazał policji zatrzymać również jego żonę, która także po przesłuchaniu trafiła do aresztu. Kobiecie grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Już wcześniej pracownicy pomocy społecznej, pod których opieką znajduje się rodzina S., zwrócili uwagę, że dzieci w tej rodzinie, w tym mała Gabrysia, śpią na jednym łóżku z Jackiem S., który mieszkał z żoną i dwójką dzieci mieszka w Batorowie koło Elbląga.

wtorek, 28 października 2014

Andrzej Rodan - pisarz jak rzeka i smok

Rodan - pisarz jak rzeka  i smok oraz fejsbukowe grupiśki 


Andrzej Rodan to przez lata poczytny pisarz z gatunku erotycznych, filozoficznych i antyklerykalnych, a ściślej historiozoficznych.  Rodan to takie nazwisko jak rzeka płynąca przez terytorium Szwajcarii i Francji. Długość – 812 km, powierzchnia dorzecza – 98 tysięcy km². Średni przepływ Rodanu (mierzony w Beaucaire) wynosi 1700 m³ na sekundę (na podstawie danych z lat 1920-2005). Nazwa rzeki Rodan pochodzi z języka retoromańskiego używanego regionalnie w Szwajcarii. Z liczby długości w kilometrach niektórzy wysnuwają wniosek, że Rodan to pisarz mistyczny (812 po zsumowaniu cyfr składowych daje liczbę mistyczną 11), jednak jedenastka ma oblicze zarówno jasne jak i ciemne, a także pośrednią skalę szarości. Andrzej Rodan, niczym rzeka Rodan jest czytany tam, gdzie potencjał odbiorczy ludzi jest największy, a w przypadku Jego książek historycznych i filozoficznych trzeba się otworzyć na fakty i prawdę, o co w Polsce nie jest łatwo, bo lud ciemny przywykł do mitów i urojeń z ambony parafialnej. Rodan rzeka łączy Alpy, Genewę i Lyon z Morzem Śródziemnym. 

Ostatnie dni Sodomy - powieść Andrzeja Rodana
Rodan z 1956 roku to także latający potwór z komiksów i filmów o fabule fantastycznej, ptak śmierci latający z prędkością 1,5 Macha, o rozpiętości skrzydeł 150 metrów. Naddźwiękowa prędkość pisarza powoduje, że jego idee docierają do czytelników dopiero po pewnym czasie, tak jak fala dźwiękowa za samolotem hipersonicznym. Rodan podczas lotu produkuje destruktywne fale szokowe, co akurat w wypadku kolejnych wydanych powieści Andrzeja Rodana także jest prawdą, a fale szokowe uderzają w niedouków i zakłamanych katolików nominalnych, nawet w fanów. Ogromne skrzydła Rodana powodują huragan, tak jak kilka powieści, chociażby o Papagejach z Watykanu czy Kryminalnej historii Kościoła. Rodan to ptaszysko, które potrafi dotkliwie dziobnąć, nawet bliskich znajomych, nie tylko co bardziej pokręconych fanów czy średniowieczne doły katociemnoty i plebsu parafialnego współcześnie zwanego czule Moherem. 

Rodan jest prehistorycznym pteranodonem, który uległ mutacji na skutek promieniowania radioaktywnego. W "Rodan, The Flying Monster" jesteśmy świadkami jego narodzin - wykluwa się z ogromnego jaja pod powierzchnią ziemi, w zapomnianej kopalni. Tak, w podziemiach i katakumbach polskiego intelektualizmu powstają kolejne dzieła pisarza Andrzeja Rodana, niewątpliwie zmutowanego promieniowaniem miłości do człowieka, któremu trzeba napisać książki o seksie i erotyzmie z jednej strony, a prawdę o katolickim kościele z drugiej strony. Mutacje w przyrodzie zwykle są szkodliwe dla zmutowanego, ale w wypadku promiennej mutacji Andrzeja Rodana, jest to mutacja pozytywna na miarę wieszcza Juliusza Słowackiego przez kościół katolicki totalnie znienawidzonego, tępionego, przemilczanego i odrzuconego. Oczywiście, mutacja pteranodona, jak każda mutacja daje pewne szkodliwe skutki uboczne, jak chociażby to, że pisarz swój stres z napisania prawdy historycznej musi czymś złagodzić, i może to być mniej lub bardziej rozcieńczony spirytus, co zresztą w katolickiej z gruntu Polsce jest społeczno obyczajową normą terapii antystresowej. 

niedziela, 26 października 2014

Dewiacje - zboczenia - parafilie - dziwactwa

Seks - dziwactwa, zboczenia i dewiacje seksualne 

Badaniem naukowym zjawisk związanych z seksualnością człowieka zajmuje się seksuologia, a leczeniem zaburzeń i dewiacji w tej sferze - seksuologia kliniczna. Specjaliści z tego zakresu to seksuolog, androlog i ginekolog oraz psycholog. Naukowe badania zachowań seksualnych na Zachodzie mają swój początek w XX wieku, chociaż najstarszym naukowym podręcznikiem seksuologii jest niewątpliwie indyjska Kamasutra... 


Seks (łac. sexus – płeć) w znaczeniu ogólnym oznacza całość życia erotycznego człowieka, w znaczeniu węższym zachowania seksualne, a potocznie stosunek płciowy. Oprócz pełnych stosunków płciowych, ludzi a także niektóre gatunki zwierząt cechuje też wiele innych zachowań seksualnych. Zaliczają się do nich flirtowanie, uwodzenie - czyli zachowania i działania mające na celu zainteresowanie sobą potencjalnego partnera seksualnego, petting - czyli pieszczenie narządów płciowych lub innych stref erogennych partnera, które może doprowadzić do orgazmu, ale z wyłączeniem wejścia członka do pochwy, masturbacja,  autoerotyzm - czyli doprowadzanie się do orgazmu bez fizycznej pomocy innej osoby. 

Na świecie do 2010 roku wyodrębniono przynajmniej 113 rodzajów parafilii, ale naukowcy przypuszczają, iż jest ich znacznie więcej. Interesująca jest współczesna mobilofilia czyli odczuwanie podniecenia poprzez prowadzenie samochodu i szybką jazdę. Co ciekawe dotyczy to w takim samym stopniu mężczyzn, jak i kobiet. Kierowcy często znacznie przekraczający prędkość dla rozkoszy szybkiej jazdy powinni być bezwzględnie badani przez zespół seksuologów i psychologów, gdyż jak wiadomo zaspokajanie swoich dewiacyjnych upodobań seksualnych to bardzo niebezpieczne dla pieszych i innych pojazdów zajęcie takiego mobilofila czy mobilofilki... 

poniedziałek, 20 października 2014

OFE - Złodziejska piramida finansowa

OFE to mafijna piramida finansowa większa od Amber Gold 


OFE - Otwarte Fundusze Emerytalne - to piramida finansowa o wiele większa od Amber Gold stwierdziła w 2013 roku posłanka Józefina Hrynkiewicz. Profesor zwraca uwagę, że największa dotąd w Polsce piramida finansowa miała do dyspozycji kilkaset milionów złotych;  OFE wzięły do 2013 roku już 270 mld zł tworząc gigantyczną dziurę w budżecie ZUS i państwa polskiego. Różnica natomiast polega na tym, że jest to przymusowe lokowanie pieniędzy i zmuszanie bardzo dużej grupy Polaków, by wpłacali je na  prywatne fundusze emerytalne, które w swej istocie są oszukańczą i przestępczą piramidą finansową. Ekspertka  podkreśla, że pieniądze trafiają na giełdę i zwiększają dług publiczny ZUS. 

OFE - Okradanie Funduszu Emerytalnego
Wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski powiedział, że decyzja ws. wypłat środków z OFE ma być przedstawiona w terminie maj – czerwiec 2013. Dodał, że rząd nie planuje likwidacji funduszy, gdyż woli karmić złodziejski gang OFE żerujący na naiwnych polskich emerytach. Rabowanie ZUS przez piramidę finansową OFE spowodowało podniesienie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do absurdalnej granicy 67 lat, której nie dożyje około 70 procent mężczyzn - kandydatów na przyszłych emerytów. 

Prof. Józefina Hrynkiewicz zwraca uwagę na fakt, że dziś potrzebna jest rzetelna dyskusja nad tym, jakie są zobowiązania państwa i do czego ono jest zobligowane.  – Musimy się bardzo głęboko zastanowić nad tym, jak z tego wyjść. Potrzebna jest bardzo uczciwa, rzetelna informacja, a nie opowiadanie – a to stworzymy taki fundusz, a to pomyślimy co z tym zrobić. Wszędzie są fundusze stworzone nie przez Polaków, a bank światowy trzeba w końcu uporządkować – powiedziała poseł Józefina Hrynkiewicz. Ponadto poseł zwraca uwagę, że na Węgrzech zreformowano system w 6 tygodni, także w Argentynie państwo wzięło odpowiedzialność za wypłacanie emerytur.