Ksiądz gwałcił Martę w śmietniku. To, co stało się później, przeraża!
Za sprawą filmu "Kler" Wojciecha Smarzowskiego w Polsce ponownie rozgorzała dyskusja na temat seksualnych zbrodni, których dopuszczają się księża i zakonnicy katoliccy. Często bywa, że ofiary pedofilów i gwałcicieli w sutannie latami milczą, a gdy już odważą się mówić, są uciszane lub bezprawnie zamykane w trybie administracyjnym w psychuszkach czyli w zakładach psychiatrycznych pamiętających czasy Adolfa Hitlera i nazizmu. Na sprawiedliwość zwykle, z nielicznymi wyjątkami ciągle nie mają co liczyć. Do takich osób należy Marta, którą zwyrodniały katolicki ksiądz zgwałcił, gdy miała 16 lat.
![]() |
| Żeby nie było zgorszenia - Ofiary mają głos - okładka książki |
Marta jest bohaterką książki "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos" Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak, którzy o całej historii piszą nader delikatnie. Księdza zakonnika, który ją zgwałcił poznała, gdy miała zaledwie 12 lat. Do ich pierwszego spotkania doszło w konfesjonale podczas uwłaczającej ludzkiej godności spowiedzi katolickiej. Od tego momentu spowiadała się tylko u niego. Z czasem poza wyznawaniem grzechów, zaczęła się za jego zachętami naiwnie zwierzać, opowiadać o trudnej sytuacji w domu – niepełnosprawnej matce i ojcu alkoholiku.
Dla Marty był to pierwszy raz. Poniżona i zakrwawiona wracała do domu - opowiada Artur Nowak, współautor książki o ofiarach księży pedofilów. Wspólnie z żoną napisał pan książkę pod tytułem "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos". Znalazły się w niej poruszające historie ofiar księży pedofilów. - Dotarliśmy do około 50 pokrzywdzonych osób z całej Polski. Z racji wykonywanego zawodu z ofiarami księży pedofilów miałem do czynienia w kancelarii adwokackiej. Również moja żona spotykała ich w swoim gabinecie, do którego przychodzili już jako dorośli, żeby przerobić na terapii doświadczenia związane z molestowaniem przez duchownych katolickich.
Żadna grupa zawodowa nie ma takiego łatwego dostępu do dzieci jak księża katoliccy i zakonnicy oraz oczywiście zakonnice. Jako spowiednicy, przewodnicy duchowi w naturalny sposób księża i wikariusze oraz zakonnicy wzbudzają zaufanie, poznają świat tajemnic dziecka, od jego wczesnych lat życia, nieomal od niemowlęcia w czasie chrztu, potem z okresu komunii i pierwszej spowiedzi. To okoliczności sprzyjające budowaniu więzi księdza pedofila z ofiarą. Przedstawiciele innych grup zawodowych zwykle nie mają takich możliwości, oprócz personelu szpitali dziecięcych - jeśli dziecko często choruje - i oprócz personelu żłobków, przedszkoli i szkół oraz sekcji sportowych czy rodzin zastępczych. Co ciekawe, zaobserwowaliśmy też, że o ile w przestrzeni świeckiej około 80 procent ofiar pedofilów to dziewczynki, to w przypadku sprawców, którymi są księża i zakonnicy, owe 80 procent stanowią młodzi chłopcy.
