Zakonnik z Jasnej Góry Dariusz G skazany za uwodzenie dzieci w sieci
Duchowny zakonnik z Jasnej Góry uwodził dziecko w sieci. Sąd potraktował go wyjątkowo łagodnie. Sprawa pedofilskiego ojca Dariusza G., paulina z sekty Jasna Góra związanego z jednym z częstochowskich kościołów, od miesięcy budzi ogromne emocje. Duchowny katolicki z Jasnej Góry stanął przed wymiarem sprawiedliwości pod poważnymi zarzutami dotyczącymi czynów seksualnych wobec nieletniego chłopca oraz posiadania materiałów pornograficznych z udziałem dzieci, w tym bardzo młodych dzieci. W grudniu 2025 zapadł prawomocny wyrok w części dotyczącej groomingu, zatem namawiania dziecka do seksu, łowienia dzieci w katolicko-pedofilskie sieci. Sąd odwoławczy w Częstochowie był bardzo łaskawy dla duchownego z coraz bardziej niebezpiecznej i szkodliwej społecznie sekty paulinów (z siedzibą na tak zwanej Jasnej Górze, o wyczynach pedofilskich zakonników ABH pisała otwarcie już przynajmniej w 1995 i 1996 roku - a jaki szum i zbójecka agresja medialna wtedy była na ABH za ujawnianie pedofilskich zbrodni Jasnej Góry). Sąd zdecydował o ponownym rozpatrzeniu jednego z poważniejszych wątków sprawy zakonnego pedofila katolickiego.
![]() |
| Zakonnik pauliński z Jasnej Góry - skazany za pedofilskie uwodzenia chłopca |
Czyny, których wedle aktu oskarżenia dopuszczał się niemal 40-letni zakonnik, według ustaleń śledczych miały miejsce w 2023 roku, na razie nic nie wiadomo o pozostałych dzieciach nagabywanych przez jasnogórskiego pederastę. Sprawa wyszła na jaw rok później, gdy rodzice 13-letniego wówczas chłopca odkryli niepokojącą korespondencję prowadzoną przez sekciarskiego duchownego paulińskiego z ich synem za pośrednictwem komunikatora internetowego. Na komputerach i telefonach zakonnika z Jasnej Góry znaleziono 382 filmy i 169 tysięcy zdjęć o charakterze pedofilskim. Ojciec Dariusz G. z Zakonu Św. Pawła Pierwszego Pustelnika znany jest swoim przełożonym z licznych upodobań. Zakon paulinów przeniósł Dariusza G. z Jasnej Góry do paulińskiej parafii świętej Barbary w częstochowskiej dzielnicy Podjasnogórskiej, gdzie nie pracował z dziećmi i młodzieżą. Później władze zakonu przeniosły go do kościoła paulinów na krakowskiej Skałce, gdzie pełni funkcje pomocnicze. Sprawa wyszła na jaw, gdy matka nastolatka odkryła niepokojącą korespondencję i powiadomiła władze zakonu oraz organy ścigania.
